Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!

8 SIERPNIA 2018
Środa XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Dominika, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Jr 31, 1-7; Jr 31, 10. 11-12b. 13; Mt 15, 21-28

(Mt 15, 21-28) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś Ewangelia przybliża nam piękną historię...To jeden z moich ulubionych fragmentów...
Choć jego przebieg ma w sobie pewną nutę dramatyzmu...Jezus spotyka kobietę kananejską.
Poganka pragnie aby uzdrowił jej córkę...a właściwie uwolnił ją od demona...
Jezus ignoruje ją, mimo usilnych nawoływań o pomoc...
Ta sytuacja zaczyna niepokoić uczniów, którzy proszą Jezusa aby ją odprawił...
W końcu nikt nie lubi skandali...nikt nie lubi niepotrzebnego szumu...a ta poganka wydziera się za Jezusem...a Prawo mówi, że Żydzi powinni unikać kontaktów z poganami...

Mimo to kobieta nie ustępuje...Jezus podkreśla: zostałem posłany do owiec, które poginęły z domu Izraela...ale kobieta domaga się widzenia z Nim...i upada przed Nim błagając o pomoc...
Wydawałoby się, że Jezus spojrzy na nią przychylnie...przecież uzdrawiał już pogan...choćby sługę rzymskiego setnika...albo opętanego przez Legion.
Tym razem dzieje się coś innego...Jezus w ostrych słowach wypowiada się pod adresem kobiety:
Nie godzi się odbierać chleb dzieciom a rzucać psom...To mocne słowa, które mogą nawet dziwić, że wypowiedziane zostały przez Chrystusa...
Kobieta jest jednak zdeterminowana....wierzy, że tylko On może jej pomóc...więc nie zraża na ostre słowa i odpowiada: ale i szczenięta jedzą okruszyny ze stołu panów...
Dla Jezusa to świadectwo wiary...On zna serca ludzi...i wiedział, że ta kobieta naprawdę wierzy w to, że tylko On może uzdrowić jej córeczkę...ale przez wzgląd na lud postanowił ją "sprowokować"
By pokazać potem, jak powinna wyglądać prawdziwa wiara....

Czego uczy ta historia...?
Kiedy modlimy się musimy mieć w sobie coś z tej kobiety...
Pewną determinację...nawet swego rodzaju tupet...
Uparte ponawianie swoich modlitw...nawet lekko natrętne...
Jezus pochwalał tego typu zachowanie...wystarczy przypomnieć sobie przypowieść o wdowie, która przychodziła do sędziego.
Jezus wskazywał również na ludzi, z których należy brać przykład w upartym dążeniu do spotkania z Nim i do uzdrowienia...chociażby niewidomy spod Jerycha, czy kobieta cierpiąca na krwotok.

No i oczywiście ta dzisiejsza historia...Lubię ją z tego względu, że kobieta kananejska uczy mnie tego, by się nie zrażać...że czasem stajemy w obliczu próby...próby wiary...
Często możemy usłyszeć w sercu takie słowa: nie godzi zabierać się chleba dzieciom, by rzucać psom...i wtedy wiemy jaka ma być nasza odpowiedź...Panie, ale ja jestem takim szczeniakiem, który siedzi pod stołem i czeka na okruszki ze stołu państwa...Więc proszę Cię o ten mały okruszek...

I wtedy...Pan spełni nasze prośby...bo będzie widział, jak wielka jest nasza wiara.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Czwartek. Ez 36,23-28; Ps 51,12-15.18-19; Ps 95,8ab; Mt 22,1-14