W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Piątek

Dzisiejsze czytania: Hbr 10,32-39; Ps 37,3-6.23-24.39-40; Mt 11,25; Mk 4,26-34

(Mk 4,26-34)
Jezus powiedział do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.


Jezus w dzisiejszej Ewangelii przekazuje nam dwie przypowieści o królestwie niebieskim.
Dwie przypowieści, ale podobne do siebie...W pierwszej  królestwo Boże zostaje porównane do nasienia wrzuconego w ziemię...które rośnie samo...nie potrzeba żadnej większej ingerencji...poza uczynieniem pierwszego kroku - zasiania. Tak królestwo niebieskie rozrasta się i w naszym życiu...
Czasami wystarczy jeden krok...jedna decyzja, by zauważyć cuda, jakie będą się działy w naszym życiu...
Ważne też w tej przypowieści jest to, że kiedy roślina wyrasta z nasienia, zawsze są etapy: źdźbło, kłos...pełne ziarno w kłosie...tak jest i w naszym życiu...z zasadzonego w naszym sercu nasienia wiary nie od razu wyrasta piękna roślina...potrzeba czasu...i pokonania pewnych etapów...
Często denerwujemy się, że nie widać od razu w naszym życiu rozwoju duchowego...ale niesłusznie...
bo przecież nie da się przeskoczyć od razu z ziarna do kłosu...albo z ziarna do wielkiego drzewa...
najpierw trzeba być małym krzaczkiem...by potem stać się wielkim drzewem...

Druga przypowieść mówi o ziarnku gorczycy...najmniejszym spośród wszystkich ziaren, które wsiane w ziemię rośnie i staje się większe od innych jarzyn...co to znaczy dla nas?
To, że nie możemy sobie wmawiać, że jesteśmy mali i nic nie znaczymy...bo tak jak to najmniejsze ziarnko...jest potrzebne...i z niego wyrasta wielka roślina...tak będzie i z nami...
Bóg z najmniejszej i pozornie nic nieznaczącej osoby może zrobić kogoś wielkiego...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Czwartek. Ez 36,23-28; Ps 51,12-15.18-19; Ps 95,8ab; Mt 22,1-14