Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów.

Sobota
Dzisiejsze czytania: 1 Krl 12,26-32;13,33-34; Ps 106,6-7.19-22; Mt 4,4b; Mk 8,1-10


(Mk 8,1-10)
Gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka. Odpowiedzieli uczniowie: Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem? Zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem. I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.

Fragment z Ewangelii wg. św. Marka opisuje drugie rozmnożenie chleba. Jak zapewne pamiętamy
w pierwszym takim cudzie, Jezus rozmnożył 5 chlebów i 2 ryby. Zebrano 12 koszów ułomków.
A słuchających Jezusa było 5000 mężczyzn. Św. Marek pisze o tym w 6 rozdziale wersach 34 -44.
Historia, której słuchamy dzisiaj ma miejsce krótko po tamtych wydarzeniach. Uczniowie mimo to ciągle martwią się o to, że brakuje żywności dla tłumu. Jezus zna ich serca, wie o ich wątpliwościach i zmartwieniach, dlatego też pyta, wystawiając ich na próbę: żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka. Przecież On doskonale wiedział, co ma czynić. Wiedział, że może dokonać cudu, ale - tak jak przy pierwszym rozmnożeniu - potrzeba zaangażowania uczniów. To nie znaczy, że Jezus nie mógł stworzyć pokarmu "z niczego", ale On chce by człowiek zaangażował się w ten cud. W tym fragmencie nie pada wprost polecenie "Wy dajcie im jeść!" ale jego echo wciąż rozbrzmiewa.

Uczniowie jednak ciągle tkwią w schemacie. Mimo że byli świadkami cudu pierwszego rozmnożenia chleba, wciąż trzymają się twardo schematu. Skąd weźmiemy chleb na pustkowiu? Przecież mamy tylko siedem chlebów... Cóż to jest dla tak wielu? A my jak często wątpimy, jak często racjonalizujemy...
Mimo że byliśmy świadkami wielkich cudów Boga, tak ciężko nam zaakceptować to, że On działa.
Chcielibyśmy zrobić coś swoimi siłami... By wszystko było zgodne z prawami logiki.
A dla Boga nie praw i schematów... On działa ponad tym. 

Dlatego Jezus rozkazuje by ludzie usiedli... A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Tak samo, jak za pierwszym razem... Jezus bierze chleby, składa dziękczynienie, łamie, rozdaje... a uczniowie rozdają tłumowi. 
Pełna współpraca Boga z człowiekiem...
Jezus dzieli... A człowiek rozdaje dalej... 
I wtedy stajemy się świadkami cudu.

Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów.
Było zaś około czterech tysięcy ludzi. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Piątek. Koh 3,1-11; Ps 144,1a.2abc.3-4; Mk 10,45; Łk 9,18-22