czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?

Wtorek

Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy i doktora Kościoła

 Dzisiejsze czytania: Za 8,20-23; Ps 87,2-7; Mk 10,45; Łk 9,51-56

(Łk 9,51-56)
Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.


W Jezusie nie ma żadnej chęci zemsty albo odegrania się. Niczego nie chce robić na siłę. Konsekwentnie i stale wierzy w otwarcie się oczu u człowieka i zobaczenie prawdy. Nie da się człowieka siłą doprowadzić do prawdy. Jedynie on sam może pozwolić, aby światło prawdy do niego dotarło. Dlatego Pan Jezus daje ludziom wiele znaków, ale żaden z nich nie jest znakiem „z nieba”, czyli znakiem powalającym wszystkich, ostatecznym dowodem, jakiego domagali się od Niego Żydzi. Aby zobaczyć w Nim Mesjasza, a nawet Syna Bożego, potrzeba refleksji, która sięga serca, trzeba w znaku zobaczyć gest miłości mający źródło w Bogu. Bóg jest miłością, jak to wyraźnie stwierdził św. Jan, ten sam, który w dzisiejszej Ewangelii chciał spuścić ogień z nieba na niegościnnych Samarytan. Musiał on jeszcze doświadczyć całkowitej klęski własnych wyobrażeń na temat Mesjasza, na temat wyzwolenia i królestwa Bożego, aby odkryć tę podstawową prawdę, którą Pan Jezus wyraża każdym gestem i słowem. Przysłowie mówi: „Więcej much złapie się na łyżeczkę miodu niż na całą beczkę octu”. Gest miłości przyciąga autentycznie; siła, wielkie cuda, przyciągają gapiów i ludzi żądnych sensacji. Jednak po takiej sensacji nic nie pozostaje. Natomiast po doświadczeniu miłosierdzia autentycznie przyjętego pozostaje dozgonna wdzięczność i przywiązanie. 

I to niech będzie lekcja dla nas...Nawet, gdy ktoś nas odrzuca, nawet gdy ktoś odrzuca nasze głoszenie Ewangelii...nie złorzeczmy...bądźmy miłosierni...jak Jezus.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Czwartek. Ez 36,23-28; Ps 51,12-15.18-19; Ps 95,8ab; Mt 22,1-14