Przejdź do głównej zawartości

Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie.

02 MARCA 2019
Sobota
Sobota - wspomnienie dowolne św. Agnieszki z Pragi, ksieni
Czytania: (Syr 17, 1-15); (Ps 103 (102), 13-14. 15-16. 17-18a); (Mt 11, 25); (Mk 10, 13-16);

(Mk 10, 13-16) - Kliknij, aby przeczytać.

Myślę, że dobrze znamy fragment, w którym Jezus dopuszcza do siebie dzieci. Ludzie, którzy przychodzili słuchać Jezusa, przynosili również swoje dzieci. On zaś przyjmuje je z miłością...To zupełnie inna postawa, niż ta, jaką przyjmowali nauczyciele Izraela. Oni uważali, że kobiety i dzieci są gorsze...że tylko mężczyźni mogą być, ich uczniami...Apostołowie mieli tę mentalność wbitą do głów...myśleli zatem, że fakt przyprowadzania dzieci do Jezusa jest po prostu nietaktem...Że to faux pas...Ale Jezus koryguje błędne myślenie. Mentalność uczniów, którzy zabraniają przyprowadzania dzieci do Jezusa, jest charakterystyczna i nam współczesnych.

Podejmowane są dyskusje o obecności dzieci w kościele...OK wiadomo, że czasem dzieci są...mówiąc kolokwialnie...niegrzeczne...ale mimo wszystko powinny mieć możliwość uczestniczenia w życiu religijnym. Z jednej strony na dorosłych spoczywa odpowiedzialność za najmłodszych...wyjaśnienie im jak należy zachowywać się w kościele, ale z drugiej strony trzeba też dostosowywać treści do ich poziomu. Nie można wcisnąć dzieci w ławki by słuchały kazania...ale poprzez odpowiednio prowadzone dynamiki przedstawiać im prawdy wiary i prawdy życia...Jezus nie zabraniał przyprowadzać dzieci...więcej: kładł na nie ręce i błogosławił je. nie ręce i błogosławił je. Tak powinni postępować wszyscy odpowiedzialni za Kościół i wspólnoty. Duchowni i świeccy....Błogosławić. Bo dzieci są przyszłością...Czy tego chcemy czy nie. Przyszłością świata...narodu...Kościoła...

Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Do dzieci należy królestwo Boże...Te słowa musiały zszokować wszystkich poważnych i dojrzałych...Królestwo Boże nie należy do mądrych, wykształconych, dojrzałych, starych...ale do dzieci...i dalej: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. Przyjąć królestwo Boże jak dziecko...to przyjąć je z otwartością, prostotą, pokorą...Jezusowi tak naprawdę nie chodzi o to by popadać w zdziecinnienie...a słuchając niektórych chrześcijan można takie odnieść wrażenie. Pewna dwudziestokilkuletnia kobieta mówi: "idę do kościółka pomodlić się do Bozi". Myślę, że rozumiemy o co chodzi... Przyjmowanie królestwa Bożego jak dziecko nie jest tożsame z infantylizmem... To porównanie, które zastosował Jezus dotyczy zaufania do Boga...tak jak dziecko ufa własnym rodzicom.

To przyjęcie prawd wiary bez kombinowania...racjonalizowania...analizowania, co często zdarza się ludziom dorosłym. Naszym problemem...problemem ludzi dorosłych jest to, że nasze zachowania są motywowane różnymi racjami...Często są to racje sprzeczne z sobą...U dzieci tego nie ma...Dzieci myślą w prosty sposób. Dzieci nie potrzebują dodatkowych uzasadnień...potwierdzeń pewnych tez...Dziecko ufa bezgranicznie... I koniec...Proste zawierzenie...To charakterystyczne dla dzieci...

A dla dorosłych? Dla nas...musi być wszystko zapięte na ostatni guzik...dwa razy sprawdzone... poparte doświadczeniem...najlepiej by coś było zarekomendowane przez eksperta.... I to jak żyjemy w naszym "tu i teraz" przenosimy na życie duchowe... Często mówimy, że dzieci traktują świat niepoważnie...w przeciwieństwie do nas - ludzi dorosłych. Tymczasem jest inaczej: one traktują wszystko niezmiernie poważnie. Dziecko nie zna się na pozorach, grze, zafałszowaniu. Ono jest takie, jakie jest tu i teraz. I w tym, czym jest, zwraca się do Boga, któremu wcale nie chodzi o to, byśmy się przed Nim wykazali jakimiś dokonaniami, własną wspaniałością, ale abyśmy umieli przyjąć Jego łaskę, taką jaką nam daje z ufnością, że ona przyniesie nam życie.

Czy potrafimy zatem z prostotą dziecka patrzeć na świat i widzieć wspaniałe dzieła Boga, Jego miłość i łaskawość? Czy przez kombinowanie nie ulegamy szatańskim złudom? Obyśmy z prostotą dziecka uczyli się patrzeć na wszystko przez pryzmat Eucharystii, bo ona najpełniej objawia nam Boże zamiary.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2020
Czwartek
Czwartek - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);



Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?

Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba. Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...

Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. To ważna wskazówka i dla nas…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…