Przejdź do głównej zawartości

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych.

16 STYCZNIA 2019
Środa
Środa - wspomnienie dowolne św. Marcelego I, papieża i męczennika
Czytania: (Hbr 2, 14-18); (Ps 105 (104), 1-2. 3-4. 6-7. 8-9); (J 10, 27); (Mk 1, 29-39);

(Mk 1, 29-39) - Kliknij, aby przeczytać.

W Ewangelii na dziś mamy kilka ważnych momentów, nad którymi warto się zatrzymać, pochylić. Relacja ewangelisty rozpoczyna się w momencie wyjścia z synagogi. Pierwsze miejsce, w które się udają, to dom Szymona Piotra. Synagoga to jedno z najważniejszych miejsc, gdzie można Go spotkać. Tam naucza, rozmawia z ludźmi, wyjaśnia Pisma...Rzeczą naturalną także dla każdego z nas jest, że pierwszym miejscem spotkania z Bogiem jest kościół...jako budynek... ale i Kościół jako wspólnota...Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Jezus wychodzi z synagogi i idzie do domu Szymona i Andrzeja... Odwiedza swoich przyjaciół...Jego uczniowie są także Jego przyjaciółmi...To ważne by w naszych relacjach przyjacielskich, koleżeńskich także był obecny Jezus...Byśmy nie traktowali Go jak kogoś odległego...z kim nie można nawiązać więzi...bo jest kimś "na wysokim stanowisku." Jezus jest Synem Bożym...Kimś Wielkim...ale jednocześnie bardzo nam bliskim...naszym przyjacielem...

W domu Piotra była teściowa, która leżała chora. Miała gorączkę. Gorączka sama w sobie nie jest chorobą, ale jest pewnym objawem sugerującym jakąś chorobę. Kiedy uczniowie mówią Jezusowi o niej, natychmiast idzie do niej, bierze ją za rękę, podnosi ją i leczy. Ona zaś natychmiast wstaje i zaczyna im służyć. To bardzo ciekawe zestawienie. Gorączka uniemożliwiała jej służbę, uwolnienie od gorączki przywracało ją na drogę powołania. Oczywiście nie chodzi tu o pokazanie, że powołaniem kobiety jest służba, bo służyć to powołanie każdego chrześcijanina. Chodzi o to, że Jezus uzdrawiając ją, uzdalnia ją także do odkrycia, że służba nie jest wyłącznie przykrym obowiązkiem, ale jest powołaniem, którego realizacja może przynieść szczęście.

Wieczorem całe miasto gromadzi się u drzwi domu Piotra. Wieść o uzdrowionej teściowej roznosi się, niczym błyskawica. Ponieważ szabat dobiegł końca, wszyscy mogą wyjść już z domów i udać się na spotkanie z Mistrzem z Nazaretu. Ludzie gromadzą się u drzwi. To musiał być niesamowity widok. Setki a może i tysiące ludzi. A On uzdrawia wielu chorych i uwalnia wielu opętanych. To ciekawe, bo są fragmenty w Ewangelii, gdzie jest odnotowane, że Jezus uzdrowił wszystkich. Tutaj uzdrawia "wielu", czyli byli też tacy, którzy nie zostali uzdrowieni. Dlaczego? Może zabrakło im wiary? Jezus potrzebuje wiary, aby uzdrawiać. On nie uzdrawia ludzi dla samego uzdrawiania. Kiedy jesteśmy uzdrowieni, jesteśmy wezwani do wierniejszego naśladowania Jezusa.

Jeszcze jedna myśl wokół wątku uzdrawiania. Dom, w którym przebywa Jezus, jest symbolem Kościoła, wspólnoty. I można ten obrazek odnieść do współczesnych nam czasów. Wierzymy, że Jezus jest wśród nas... jest tam, gdzie gromadzimy się na modlitwie. Czy zatem nasza wspólnota jest miejscem, gdzie może przyjść każdy aby spotkać Jezusa? Czy może jesteśmy kółkiem wzajemnej adoracji? Kiedy ubodzy, chorzy i niewolnicy nie przychodzą już do drzwi naszej wspólnoty, szukając uzdrowienia, musimy zastanowić się nad jakością naszego chrześcijańskiego świadectwa.

Następnego ranka, gdy jeszcze jest ciemno, Jezus idzie na wzgórze, aby się modlić w samotności. To ważna wskazówka dla nas. OK modlitwa wspólnotowa jest potrzebna, ale potrzebujemy także modlitwy indywidualnej. Intymnego momentu na spotkanie z Bogiem. Uczniowie przychodzą do Niego jakiś czas później i mówią Mu, że wszyscy Go szukają. Kiedy Jezus powraca z modlitwy, nie wraca do Kafarnaum, chociaż z pewnością było tam więcej ludzi, którzy mogliby zostać uzdrowieni. Zamiast tego poszedł do synagog po całej Galilei, głosząc swoje przesłanie o Królestwie i urzeczywistniając je, uzdrawiając chorych i wyzwalając tych, którzy byli kontrolowani przez siły zła. Ta scena mówi nam, że mamy być dostępni dla wszystkich.

Nie możemy zamykać się na jedną wąską grupę, ale iść do każdego z Bożym Słowem... a nie tylko do tych, którzy są dla nas mili... którzy przyjmują nas z otwartymi rękami. Musimy też pamiętać o innych sprawach. Musimy znaleźć równowagę między potrzebami ludzi a naszymi ograniczonymi zasobami. Nie pomożemy innym ludziom, jeżeli sami nie znajdziemy chwili na odpoczynek. To prosta droga do wypalenia. Potrzebujemy także czasu, aby być z Bogiem, modlić się i zastanawiać nad naszymi priorytetami. Jezus daje nam tutaj doskonały przykład.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

19 SIERPNIA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie dowolne św. Jana Eudesa, prezbitera
Czytania: (Sdz 2, 11-19); (Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44); Aklamacja (Mt 5, 3); (Mt 19, 16-22);

(Mt 19, 16-22) - Kliknij, aby przeczytać.

Wielu z nas zadaje sobie to pytanie...co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne...
Jezus daje do zrozumienia bogatemu młodzieńcowi, że czasem nie wystarczy być dobrym...
porządnym...sprawiedliwym...i w ogóle...takim "wzorem cnót"...
Bo często słyszy się...ja często słyszę od znajomych...wcale nie trzeba być wierzącym...
wystarczy być dobrym człowiekiem...szanować innych...pomagać ludziom...
Albo inaczej...ktoś mówi: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nikogo nie zgwałciłem...
Jestem porządny...nie kłamię...płacę podatki...mówię "dzień dobry" sąsiadom...chodzę w niedzielę do kościoła...w ogóle to całkiem miły ze mnie gość...
Ale Jezus zna nasze serca...i każdemu z nas mówi....jednego ci trzeba...
sprzedaj wszystko i za m…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…