wtorek, 5 września 2017

Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić?

5 WRZEŚNIA 2017
Wtorek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: 1 Tes 5,1-6.9-11; Ps 27,1.4.13-14; Łk 7,16; Łk 4,31-37

(Łk 4,31-37) - kliknij aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment Ewangelii przenosi nas do Kafarnaum. W przeciwieństwie do rodzinnych stron, tutaj Jezus zostaje dobrze przyjęty. Zresztą gdybyśmy prześledzili Ewangelie, zauważymy, że Chrystus często odwiedza to miasto...Kiedy naucza w synagodze, wszyscy zdumiewają się Jego nauką, gdyż jest pełna mocy. Łatwo jest odróżnić typowego nauczyciela od Jezusa...Właśnie to nauczanie z Mocą jest zasadniczą różnicą. W innym z fragmentów czytam: Uczył ich jak ten, który ma władzę, nie jak uczeni w Piśmie.
Zatem jak uczyli uczeni w Piśmie? Być może jak wielu współczesnych nauczycieli...
Prowadzili wykłady. Stawiali się na pozycji wyroczni, która potrafi odpowiedzieć na każde pytanie i wyjaśnić wszystkie dylematy. Może żonglowali cytatami z ksiąg prorockich, wymyślając przy tym własne, wyssane z palca interpretacje. No i przede wszystkim jedno mówili, drugie robili...ludzie - wbrew pozorom osób, które trzymają stery władzy - nie są tacy głupi, na jakich wyglądają. Potrafią odróżnić cynika, populistę i mędrka...od prawdziwego autorytetu....prawdziwego nauczyciela...
Stąd też fascynacja osobą Jezusa...bo Jego nauka miała moc...dlaczego?
Dlatego, że wiedzę czerpał "u Źródła". Powiedział przecież: "Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł." Ludzie widzą, że On wie, o czym mówi...i jest przy tym autentyczny. W Jezusie nie ma cienia obłudy...On nie musi udowadniać nikomu swojej mądrości...ani popisywać się wiedzą...Nie musi stawiać się na wyżynach i z pogardą patrzeć na prosty lud...Tak postępowali nauczyciele Izraela...którzy może mieli wiedzę, ale nie mieli Mocy...

To jednak nie koniec Ewangelii na dziś...w synagodze znajduje się człowiek opętany. Z tego fragmentu, łatwo wywnioskować, że bycie opętanym nie wyklucza możliwości przyjścia do świątyni...
Być może człowiek ten chronił się w synagodze przed atakami złego ducha...wychodził z założenia, że Domu Bożym nie spotka go nic złego. Tym razem jednak szatan zamanifestował swoją obecność w synagodze.
Ta manifestacja została spowodowana obecnością Jezusa...Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. 
Zły duch wie z kim ma do czynienia...wie kim jest ten tajemniczy nauczyciel, który naucza z mocą. Jezus jednym zdaniem ucisza go i wyrzuca z tego człowieka...Cała synagoga jest zdumiona...i wszyscy pytają się
Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. 
Lud był zdziwiony, gdy Jezus nauczał...to nauczanie zostało przerwane przez manifestację szatana. 
Z pewnością obecnych w synagodze musiał przerazić widok człowieka, który zostaje z wielką siłą rzucony na środek, ale nic mu się nie dzieje...wielu może zadawało sobie pytania, czy ktoś może przeciwstawić się takiej sile złego...do tego jeszcze te krzyki: Jezusie z Nazaretu, wiemy kim jesteś...
I właśnie wtedy Jezus pokazuje, że Jego nauka z mocą jest silniejsza niż najpotężniejsza manifestacja demona. Ludzie obecni w synagodze byli zdumieni tym, co zobaczyli...Na pewno byli tam obecni również uczeni w Piśmie. Oni musieli zdawać sobie sprawę z tego, że takich cudów może dokonywać jedynie sam Bóg. Ale jednak nie dostrzegli...nie domyślili się kim jest Jezus...po prostu rozpowiadali wszędzie o niecodziennym zjawisku, którego byli świadkiem...o tym, że tajemniczy nauczyciel, który tłumaczy Pismo inaczej niż faryzeusze, z mocą...dokonał w synagodze niesamowitego cudu...uwolnił człowieka spod władzy demona.

A jak jest z nami? Czy my również rozgłaszamy wszędzie o cudach dokonywanych przez Jezusa?
Wielu z nas z pewnością wierzy, że Jezus jest Mesjaszem...spora część przyjęła Go jako Pana i Zbawiciela.
Ale czy głosimy te cuda, które dokonuje w naszym życiu?
A może nie dostrzegamy tego?
wiele mówi się o potężnej manifestacji siły złego...Słyszymy o tym, że Kościół powołał wielu nowych egzorcystów. Czytamy artykuły o zagrożeniach duchowych, inwazji neopogaństwa...
Ludzie cierpią uwikłani w grzechy swoje lub swoich bliskich. Tak często narzekamy, że władza walczy z Kościołem, że forsowane są ustawy godzące w moralność chrześcijańską...owszem ja również na to zwracam uwagę. Ale ilu z nas uświadamia sobie fakt, że Jezus jest ponad tym...Że skoro Jezus Chrystus jest moim Panem, jest Twoim Panem...to jest również Panem całego wszechświata...
I Jego zwycięstwo trzeba ogłaszać wszędzie, w każdej sferze...nawet w tej sferze, w której wydaje nam się, że panuje całkowity mrok.

Tak często lubimy taplać się we własnym błotku swoich smutków i boleści...że nie ma pracy, że nie starcza do pierwszego, że coś nas boli...że premier taki...że ZUS, że szpitale...że media...że multipleks...
Oddajmy to wszystko Jemu...Jezus jest Panem. Im bardziej różnej maści osobniki starają się temu zaprzeczyć, tym mocniej musimy to wyznawać. Jezus jest PANEM. On poradził sobie bez problemu z demonami, które prześladowały człowieka z Kafarnaum....Rzucały nim po synagodze...a Jezus wypowiedział jedno zdanie...a złe duchy nie miały już nic do powiedzenia...musiały odejść.
Zatem dlaczego Jezus ma nie poradzić sobie z naszymi problemami....z problemami naszych bliskich
Z problemami naszych społeczności lokalnych, naszych wiosek, miast, naszego kraju...z problemami Europy czy nawet całego Świata...Owszem przerażają statystki dotyczące narkomanii, alkoholizmu, rozpadających się małżeństw, porzuconych dzieci. Przeraża skala bezrobocia, wykluczenia społecznego...rosnącej skali biedy...Denerwujemy się gdy patrzymy na licznik długu, podupadające przedsiębiorstwa, miliony rodaków na emigracji. Pytamy dlaczego, kiedy słyszymy o milionach mordowanych dzieci w czasie aborcji, kiedy słyszymy o prześladowanych chrześcijanach, kiedy toczą się wojny o surowce naturalne...
Przykłady można mnożyć...

Ale nie bądźmy bezsilni...nie stójmy przerażeni jak ludzie w synagodze na widok opętanego...
Z ufnością spójrzmy na Jezusa...On czeka na nasze wezwanie...On rozwiąże każdą sytuację...
Tylko zaprośmy Go do tej sytuacji...Ogłaszajmy Jego Chwałę...
Wzywajmy Jego imienia...Bądźmy pewni, że Imię Jezus ma moc...na to imię zegnie się każde kolano.
Jeżeli będziemy się modlić w Imię Jezusa Chrystusa, będą się działy wielkie cuda.

Ja byłem tego świadkiem...i chcę o tym mówić...nie mogę milczeć, bo mieszkańcy Kafarnaum nie milczeli, tylko rozpowiadali wszędzie, czego byli świadkami...Zatem i każdy z nas powinien rozpowiadać wielkie dzieła Boga...jakie się dokonują przez Jezusa Chrystusa...Także i dziś...
W epoce rozpasanego racjonalizmu...gdzie na wszystko musi być naukowy dowód.
Albo musi być napisane w Internecie...O tym, że Jezus jest Panem nie usłyszy się w codziennych wiadomościach...O tym musi się przekonać każdy z nas...osobiście...

A potem zaświadczyć...by: wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.



Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz