Przejdź do głównej zawartości

Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?

3 PAŹDZIERNIKA 2016
Poniedziałek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Ga 1,6-12; Ps 111,1-2.7-10; J 13,34; Łk 10,25-37

(Łk 10,25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

To pytanie, które zadał uczony w Piśmie, jest dobrze znane i nam... co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Pragniemy życia wiecznego...pragniemy szczęśliwego życia...Stąd też nasze pytania...
Stąd też pragnienie...by ktoś...by sam Jezus...sprzedał nam receptę na "życie wieczne"...
Tymczasem ta recepta jest na wyciągnięcie ręki...Jezus mówi o tym, odpowiadając na pytanie uczonego w Piśmie:  Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? Odpowiedź można znaleźć w Prawie...nie trzeba daleko szukać...Odpowiedź na nasze wątpliwości jest w Biblii...nie trzeba kombinować, doszukiwać się "złotych recept"...nie trzeba kupować podręczników, które sprzedają nam "Sekret"... Wystarczy znać Prawo, zapisane na kartach Pisma Świętego...
 On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył.
Miłość Boga i bliźniego...Jezus po raz kolejny wskazuje na "dwa przykazania miłości", jako na podstawę Prawa...jako na podstawową zasadę postępowania...jedyną drogę do życia wiecznego...

Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim?
Usprawiedliwianie się...to dobrze znany nam sposób działania...Że niby bardzo chciałbym postępować zgodnie z zasadami Prawa, no ale przecież ja nie wiem kto jest moim bliźnim?
Gdybym wiedział, to jasne, że miłowałbym bliźniego jak siebie samego...ale ja przecież nie wiem jak poznać kto jest bliźnim a kto nie jest...I w ten sposób tworzymy sobie zawiłe teorie, w wyniku których, nie postępujemy zgodnie z zasadami Prawa...ale zawsze mamy sto tysięcy sposobów na obronę...
zawsze znajdziemy jakieś alibi...Jasne :) Tylko jest jeden problem...skoro my jesteśmy tacy skłonni do szukania alibi...zawsze możemy usłyszeć starą prawniczą zasadę: ignorantia iuris nocet...

No ale Jezus nie stosuje takiej zasady...nie mówi: Jeżeli nie wiesz kto jest Twoim bliźnim, to masz problem, bo nieznajomość prawa nie usprawiedliwia...Poza tym jesteś uczonym w Piśmie...więc powinieneś to wiedzieć lub się dowiedzieć...Nie...Jezus nic takiego nie mówi...mówi za to przypowieść:
Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Myślę, że większość z nas słyszało przynajmniej raz w życiu przypowieść nazwaną: o miłosiernym Samarytaninie. Mało tego...Samarytanin wszedł do naszego języka...do naszej kultury jako synonim miłosierdzia...Ale przypomnijmy sobie szczegóły przypowieści.
Pewien człowiek został napadnięty, pobity, okradziony i zostawiony na drodze...Minęli go kapłan i lewita - czyli ludzie związani z życiem religijnym Izraela...ale nie udzielili mu pomocy...Ponieważ bali się, że ściągną na siebie rytualną nieczystość...Dla nich ważniejsze było zachowywanie tradycji...niż największe przykazanie - Miłość bliźniego.
Pomocy rannemu udzielił dopiero Samarytanin...a więc poganin...który nie podzielał wiary Izraela.
Mimo to pomógł drugiemu człowiekowi...Człowiekowi, którego nie znał...i nie musiał mu pomagać.
Mało temu...pomógł Żydowi...a jak wiemy Żydzi i Samarytanie nie żyli w przyjaźni...
No i ok...ten człowiek, po którym nikt by się tego nie spodziewał, udziela pomocy rannemu bohaterowi przypowieści...A jaki jest morał?

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!
No właśnie...bliźnim jest ten, kto okazuje miłosierdzie...zatem i my powinniśmy postępować podobnie.
Tylko tą drogą wypełnimy Prawo...bądźmy wiec dla siebie nawzajem miłosiernymi Samarytanami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził.

5 MAJA 2018
Sobota
Dzień powszedni - wspomnienie św. Stanisława Kazimierczyka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Dz 16, 1-10; Ps 100 (99), 2-3. 4-5; J 15, 18-21

(J 15, 18-21) - Kliknij, aby przeczytać.

Słowa, które wypowiada Jezus sprowadzają uczniów na ziemię...wskazują bowiem na podstawową prawdę: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Bycie uczniem Chrystusa nie będzie pasmem nieustannych sukcesów...To także postawa nienawiści...wrogości... Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Jezus wyjaśnia dlaczego "świat nas nienawidzi". Nie jesteśmy z "tego świata". Pójście za Chrystusem oznacza odrzucenie "tego świata".

Pomiędzy ludźmi ze świata i wierzącymi istnieje diametralna różnica w sposobie widzenia rzeczywistości i jej sensu. Granica pomiędzy tymi dwoma światami nie pokrywa się z podziałem na tyc…

O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

28 KWIETNIA 2018
Sobota
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Dz 13, 44-52; Ps 98 (97), 1bcde. 2-3b. 3c-4; J 14, 7-14

(J 14, 7-14) - Kliknij aby przeczytać.

Dużo ważnych myśli pada w tym fragmencie na dziś. Już od pierwszych wersów....
Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Poznać Chrystusa jest równoznaczne z poznaniem Ojca...Często trudno nam dobrze poznać Boga...Dlatego powinniśmy starać się dobrze poznać Jezusa...
Wtedy znajdziemy drogę do poznania Boga. Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jezus jest współistotny Ojcu...mówimy w wyznaniu wiary...w innym miejscu Jezus powiedział: Ja i Ojciec jedno jesteśmy...
Wszystkie te myśli sprowadzają nas do tej prawdy...poznanie Chrystusa jest równoznaczne z poznaniem Boga Ojca.

Ale jest jeszcze druga część fragmentu Ewangelii na dziś...Przyznaję, że ten fragment jest jednym z tych, które mnie niezwykle fascynują. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i więk…

Panie, a co z tym będzie?

19 MAJA 2018
Sobota
Dzień powszedni - wspomnienie św. Urbana I, papieża - Msza poranna
Dzisiejsze czytania: Dz 28, 16-20. 30-31; Ps 11 (10), 4. 5 i 7; J 21, 20-25

(J 21, 20-25) - Kliknij, aby przeczytać.

Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy w tym fragmencie to pytanie Piotra: Panie, a co z tym będzie? Skąd to pytanie? Co tak naprawdę interesowało Piotra? Jezus dopiero go powołał ponownie.... (trzykrotne pytanie o miłość...) a ten pyta co z nim będzie? (w sensie co będzie z Janem?) Prawdę mówiąc Piotra nie powinno to zbytnio interesować...powiedzielibyśmy mu dziś... Piotrze pilnuj swojego nosa, bo kto jak kto, ale to Jan okazał się być wierny...to on zdał celująco test z uczniostwa...a Ty? Zaparłeś się...i Jezus musiał Ci zrobić "egzamin poprawkowy"...
A teraz pytasz: a co z nim będzie?

To takie ludzkie... Przecież my również tego doświadczamy...interesuje nas wszystko dokoła...tylko nie własne życie... Chcielibyśmy może nawet ingerować w życie innych...w rozwój innych...a gd…