Przejdź do głównej zawartości

Przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności.

27 SIERPNIA 2016
Sobota
Wspomnienie św. Moniki
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 1,26-31; Ps 33,12-13.18-19.20-21; Ef 1,17-18; Mt 25,14-30

(Mt 25,14-30)
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Przypowieść o talentach jest dobrze znana chyba każdemu z nas...Ale za każdym razem można odkryć w niej coś nowego...Ale spójrzmy na nią od początku:
 Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Władca rozdziela swój majątek między sługi...Każdy dostaje inną ilość...
Czytam: każdemu według jego zdolności...Im bardziej "zdolny", tym dostaje więcej...
Jest to oczywiste...więcej zadań zawsze daje się człowiekowi, który ma większe predyspozycje.
Większa odpowiedzialność spoczywa na człowieku "bardziej uzdolnionym". Oczywiście dzisiaj kładzie się nacisk tak zwany handicap...czyli wyrównanie szans, by ci słabsi też mogli się wykazać.
OK...ale zasadniczo mamy tak, jak w przypowieści...większe zdolności - większa odpowiedzialność.

Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Mamy tutaj natychmiastową reakcję.
Człowiek, który dostał pięć talentów...i ten, który dostał dwa też...oni nie czekają...
Natychmiast przystępują do działania i pomnażają majątek.
To ważna wskazówka i dla nas...oczywiście idąc tropem talentów w dzisiejszym rozumieniu.
Mając jakąś zdolność...trzeba ją rozwijać...dbać o nią...nie można stać w miejscu albo powiedzieć sobie:
potem się o to zatroszczę. Działanie musi być szybkie...akcja - reakcja...zero opieszałości.

Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Zawsze zastanawiałem się czemu on akurat zakopał go w ziemi...przypisy w Piśmie Świętym przynoszą pewne wyjaśnienia, ale nie chcę się na nich skupiać...tylko poszukać własnych interpretacji. W dzieciństwie to zachowanie sługi kojarzyło mi się z zachowaniem bohatera jednej z bajek, który zakopał monety w nadziei, że wyrośnie z nich drzewo rodzące pieniądze...oczywiście postępek sługi miał inny cel...mówi on o tym, kiedy pan wraca. Tak czy siak jego czyn jest nierozsądny...I kiedy patrzymy na nasze życie, to wszelkie nasze nierozsądne zachowania...marnowanie czasu...nieefektywna praca...czy zbytnie życie na luzie...
to wszystko jest zakopywaniem talentu...W moim życiu bywało tak, że mniej przykładałem się do nauki, bo przecież umiem to, mam jakąś wiedzę...więc nie muszę się wysilać...wychodziłem wtedy zwykle z tróją
i wielkim rozczarowaniem...myśląc sobie: jakbym więcej przysiadł, miałbym z łatwością piątkę.

Kiedy wiesz o tym, że posiadasz jakąś zdolność...Twoim zadaniem jest nią pielęgnować...
a nie podchodzić do życia na zasadzie: dam sobie radę, bo jestem w "tym i tym" dobry.
Jeżeli spoczniesz na laurach...to tak jakbyś zakopał swój talent w ziemi...
Bo mówisz sobie: nie muszę się starać...z moimi zdolnościami wszystko przyjdzie mi z łatwością.

Tymczasem jest inaczej...

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!  
Pan wraca z podróży i zaczyna rozliczać się ze sługami...
Przychodzi dwóch pierwszych, którzy pomnożyli majątek...
A Pan mówi coś, na co zwróciłbym szczególną uwagę:
Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Ok...sługo dobry i wierny to zrozumiałe zdanie...skoro dostał większy majątek do rozporządzania jest równoznaczne z tym, że był "dobrym sługą"...ale zaraz...byłeś wierny w niewielu rzeczach? Okazuje się, że dwóch pierwszych wcale nie było takimi "dobrymi sługami"...ale ponieważ wykazali się w czasie tej próby...pan postanowił ich wywyższyć. To bardzo ważne zdanie i dla nas...
Być może i my nie jesteśmy "wierni" w wielu rzeczach...być może i my...popełniamy tysiące błędów...
ale ta jedna kwestia...umiejętne rozwijanie swoich talentów...może przyczynić się do naszego wywyższenia.
Możemy wejść do radości naszego Pana...

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Ten ostatni przychodzi do pana i mówi:
wiedziałem, że jesteś twardym władcą...dlatego schowałem pieniądze w ziemi...masz je z powrotem.
Nie pomnażałem ich, bo się bałem....
Pytanie brzmi: czego bał się ten sługa? Być może tego, że pomnoży pieniądze...a potem pan, który "chce żąć tam, gdzie nie posiał" weźmie mu je...i zostanie z niczym...No ale przecież te pieniądze i tak były depozytem...Widzimy zatem całkowity bezsens jego postępowania...Ale ważne jest też to, że on w przeciwieństwie do dwóch pierwszych ma świadomość kim jest jego pan...Tamtych dwóch bez zastanowienia pomnaża majątek...ten zaś zaczął analizy...Czy mu się to będzie opłacać...co on z tego będzie miał...ale przede wszystkim na wszystko patrzył przez pryzmat tego, kim jest jego pan...
Musiał on być bardzo blisko swojego pana...a mimo to miał najmniej zdolności...bo przecież dostał tylko jeden talent.

Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Pan nazywa sługę: złym i gnuśnym...leniwym, opieszałym...
To wydaje się być uzasadnione...a dalej mamy potwierdzenie tego, że pomimo swej opieszałości, sługa był bliżej pana niż tamci...Pan mówi: wiedziałeś, jaki jestem...znałeś mnie doskonale...ale mimo to nie przyłożyłeś się do swojego zadania...tylko zrobiłeś to, co zwykle...poszedłeś na łatwiznę...wolałeś zakopać pieniądz w ziemi...niż wysilić się trochę i włożyć go do banku. Rozumiemy analogię...Pan mówi mniej więcej coś takiego: OK...nie chciałeś inwestować, pomnażać majątku...podejmować ryzykowne decyzje, nie musiałeś tego robić...mogłeś iść do banku...założyć lokatę itp...a Ty byłeś tak leniwy, że nawet tyle Ci się nie chciało...bo łatwiej było zakopać pieniądze w ziemi...i oddać tyle samo, ile Ci dałem...
Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
No i na koniec nagroda i kara...ten, kto ma...będzie miał dodane...
a ten, kto nie ma...straci nawet to, co ma...
To trudne zdanie...i czasem źle rozumiane...
ale chodzi o to, że to co posiadamy...jest właśnie "depozytem"...
i kiedyś będziemy musieli się z naszego życia rozliczyć.
jeżeli zmarnowaliśmy je na bezużytecznych działaniach...stracimy nawet to, co wydawało się, że mamy.
(a więc nasze "dobra doczesne"...które gromadziliśmy z takim wysiłkiem...zakopując w ziemi "dary duchowe".)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.

18 LISTOPADA 2018
Niedziela
Niedziela XXXIII tygodnia okresu zwykłego
Czytania: (Dn 12,1-3); (Ps 16,518.9-10.11); (Hbr 10,11-14.18); (Łk 21,36); (Mk 13,24-32);

(Mk 13,24-32) - Kliknij, aby przeczytać.

Koniec świata...Wielu z nas pewnie zastanawia się nad tym kiedy nastąpi i jak to będzie...
Twórcy filmów katastroficznych prześcigają się w snuciu wizji totalnej katastrofy...
Różnej maści sekty wieszczą rychłe nadejście apokalipsy...
A i Piśmie Świętym czytamy o Tych Dniach...
Dzisiejsze czytania szczególną uwagę zwracają na koniec świata...

Możemy się zastanawiać teraz...Czy końca świata należy się bać?
Czy lęk przed nim jest zasadny...Skoro jako ludzie wierzący - uczniowie Chrystusa powinniśmy z utęsknieniem czekać na Jego powtórne przyjście...powinniśmy wołać Marana Tha.
Dlaczego jednak tak nie jest?  Trudno powiedzieć...może wiąże się to z naszym przywiązaniem do naszej rzeczywistości...kochamy nasze małe tu i teraz...Boimy się stracić to...

Ale przecież Jezus mówi: Kto kocha swoje…

Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą.

24 LISTOPADA 2018
Sobota
Sobota XXXIII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętych męczenników Andrzeja Dung - Lac, prezbitera i Towarzyszy
Czytania: (Ap 11,4-12); (Ps 144,1a i 2bc.9-10); (2 Tm 1,10b); (Łk 20,27-40);

(Łk 20,27-40) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus rozmawia z saduceuszami...
Byli oni jednym ze stronnictw wśród kapłanów judaizmu...Z Ewangelii wiemy o nich tyle, że nie wierzyli w zmartwychwstanie. Według informacji historycznych byli związani z rodem Sadoka i jako stronnictwo religijno-polityczne wyłonili się ok II w p.n.e. Opierali się na dosłownym tłumaczeniu Biblii, odrzucali zaś tradycję ustną. Poza odrzucaniem dogmatów o zmartwychwstaniu ciał nie rozwijali koncepcji masjańskiej.
Tyle jeśli chodzi o definicję...i umiejscowienie w historii saduceuszów.

Zatem widzimy przedstawicieli tego stronnictwa w rozmowie z Jezusem...
Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny…

Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą.

12 LISTOPADA 2018  Poniedziałek  Poniedziałek XXXII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętego Jozafata, biskupa i męczennika  Czytania: (Tt 1,1-9); (Ps 24,1-2.3-4ab.5-6); (Flp 2,15-16); (Łk 17,1-6);
(Łk 17,1-6) - Kliknij, aby przeczytać.
 Dzisiejszą Ewangelię można podzielić na dwie części. Pierwsza część mówi o zgorszeniu. Ale i o przebaczeniu...Druga część mówi o wierze. Spójrzmy, co mówi dziś Jezus: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Co ciekawe w oryginalnym greckim tekście słowo przetłumaczone, jako zgorszenie, brzmi SKANDALON. Czy mamy jakieś skojarzenia? Ja mam :) Skandal...Wiemy dobrze, co znaczy to słowo. Warto też zastanowić się nad faktem, że największy nakład wśród prasy mają tak zwane tabloidy. (zwane także bulwarówkami) Wysoko plasują się też pisma kobiece, k…