Przejdź do głównej zawartości

Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa.

Poniedziałek


Dzisiejsze czytania: 1 Krl 8,1-7.9-13; Ps 132,6-7.9-10; Mt 4,23; Mk 6,53-56

(Mk 6,53-56)
Gdy Jezus i Jego uczniowie się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

Dziś w Ewangelii czytam o licznych uzdrowieniach, których doświadczają ludzie za sprawą Jezusa.
Czytam: . Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. Wszędzie, gdzie przebywał Jezus, tam znoszono chorych... Każdy pragnął, by On mógł ich uzdrowić. Ewangelista pisze dalej:  I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć.
Gdziekolwiek szedł, tam też byli chorzy... A on uzdrawiał ich. Mało tego:  wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. Wszyscy odzyskiwali zdrowie, spośród tych, którzy się Go dotknęli.

Jezus i dziś uzdrawia. Cuda zdarzają się każdego dnia. Jezus chce uzdrowić każdego z nas.
On pragnie, by każdy wychodził ze spotkania z Nim przemieniony. Ale - powie ktoś - czemu tak się nie dzieje? Jest tyle różnych nabożeństw z modlitwą o uzdrowienie, spotkań z charyzmatykami. A jednak uzdrowienia doznają tylko niektórzy... Myślę, że kluczowe jest tutaj zdanie: Wszyscy, którzy się Go dotknęli... Może problem polega na tym, że nie wszyscy dotykają się Jezusa. I nie chodzi o jakieś fizyczne dotknięcie, nie chodzi o to by dotykać Jezusa w Najświętszym Sakramencie, w adoracji z modlitwą o uzdrowienie. (choć nie ma nic złego w takiej formie pobożności) Chodzi o to, by sercem przylgnąć do Jezusa. Dotknąć Go duchowo. Swoje serce zestroić z Jego sercem. Być przepełnionym wiarą w to, że to On może nam uczynić. Dopóki będziemy polegać wyłącznie na swojej sile, swojej wiedzy.
Dopóki będziemy ciągle racjonalizować... Nie będzie cudu.

Owszem Jezus uzdrawia w różny sposób. Na kartach Ewangelii czytamy o Jego gestach, symbolicznych czynnościach (jak położenie błota na oczach itp.) Ale przecież to nie gest uzdrawia. Nie czynność.
Nie ma znaczenia czy ksiądz przejdzie w procesji z monstrancją czy też nie. Jezus jest ponad tym.
On nie chce być zamknięty w wąskich ramach, które stawiamy Mu, prosząc o uzdrowienie. Słyszałem wielokrotnie słowo poznania, które brzmiało: "Pan chce Cię uzdrowić rękami lekarzy. Poddaj się operacji, bo zapewniam Cię - Będę z Tobą i będę Cię chronić". A czasem Bóg przez chorobę chcę nam coś pokazać. Chce pokazać, że Jego Plan jest lepszy niż nasz. Uzdrowienie przychodzi czasem z zupełnie innej strony, niż się wydaje. Czasem fizyczna choroba zostaje, ale uzdrowiony zostaje duch... uzdrowiona zostaje dusza. Ważne jest jedno... Pan działa z mocą. I jeśli się Go dotkniesz... Jeżeli przylgniesz do Niego całym sercem... Bądź pewien, że odzyskasz zdrowie. Jak? Odpowiedź na to pytanie zostaw już Jemu :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…