Przejdź do głównej zawartości

Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!

Poniedziałek
Dzisiejsze czytania: Jk 3,13-18; Ps 19,8-10.15; 2 Tm 1,10b; Mk 9,14-29

(Mk 9,14-29)
Gdy przyszli do uczniów, ujrzeli wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy rozprawiali z nimi. Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. On ich zapytał: O czym rozprawiacie z nimi? Odpowiedział Mu jeden z tłumu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. On zaś rzekł do nich: O, plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie! I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego. A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: On umarł. Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na osobności: Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić? Rzekł im: Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą /i postem/.

Ewangelia na dziś rozpoczyna się w chwili, gdy Jezus schodzi z góry Tabor, na której Piotr, Jan i Jakub byli świadkami przemienienia Jezusa, objawienia pełni Jego chwały. Tymczasem wielki tłum zgromadził się wokół reszty uczniów. Jest tam jakieś niesamowite poruszenie. Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. Tam, gdzie zjawiał się Jezus, zawsze panuje entuzjazm, ale tym razem za tym szczególnym entuzjazmem kryło się coś więcej. Dlatego Jezus pyta:  O czym rozprawiacie z nimi?  Tłumy bowiem gorączkowo dyskutowały z pozostałą dziewiątką uczniów. I w tym miejscu dochodzimy do głównego tematu dzisiejszej perykopy.

Odpowiedział Mu jeden z tłumu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. Okazuje się, że cały tłum zebrał się wokół uczniów z powodu opętanego chłopca. Uczniowie, mocą daną przez Jezusa, próbowali wyrzucić ducha niemego, ale nie potrafili. To wzbudziło sensację, zebrał się tłum i czekano na Jezusa. Był w tym pewien element ciekawości, niedowierzania. Skoro uczniowie nie dali sobie rady, czy poradzi sobie sam Jezus? Jasne ze strony ojca były szczere intencje, on pragnął uzdrowienia swojego dziecka, ale tłum swoją rządzą sensacji trochę podkopał tę wiarę. A czy naszej wiary ktoś czasem nie podkopuje? Czy my nie jesteśmy pod wpływem tłumu? I chcemy tylko cudów i znaków? Nie dla rozszerzania się Bożej Chwały, ale dla samej sensacji... bo dzieją się cuda...

I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus dopytuje się o to, od jak dawna chłopcu zdarzają się ataki. A ojciec mówi, że od dzieciństwa. To wstrząsające. Ale pokazuje nam też pewną ważną prawdę. Atak złego ducha nie jest skierowany wyłącznie przeciw dorosłym, dojrzałym chrześcijanom, ale także przeciw dzieciom często małym dzieciom. Wiele współczesnych zagrożeń duchowych uderza w dzieci i młodzież. Wystarczy przyjrzeć się niektórym zabawkom, filmom animowanym, czy książkom. Niektórzy rodzice nie powieszą nad łóżeczkiem dziecka krzyża czy obrazka Anioła Stróża, ale nie mają oporów przed wieszaniem w jego pokoju orientalnych dzwoneczków, czy wiązania wstążeczek przy wózku. Bałwochwalstwo w czystej postaci. Zatem przeraża ten dialog Jezusa z ojcem chłopca, ale czy i dziś nie ma bardzo młodych ludzi zniewolonych przez demony? Są i wielu egzorcystów to potwierdza.

Drugim momentem, na który zwracam uwagę to zdanie: Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jest w tym pewna determinacja, widzę szczerość prośby ojca. Ale jest też zwątpienie, niedowierzanie, że Jezus może. Ten człowiek wciąż ma przed oczami obraz uczniów, którzy nie mogli sobie poradzić z duchem niemym. Do tego dochodzi tłum, który podsyca wątpliwości. To wszystko złożyło się na tę pełną rozpaczy, ale i wątpliwości prośbę... pomóż nam, jeśli możesz...

Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy...
To odpowiedź Jezusa. I myślę, że żadnej innej odpowiedzi nie potrzeba. Jezus wielokrotnie podkreśla, że wiara jest motorem wszelkich cudów. Dzięki mocnej wierze, możemy dokonywać wielkich rzeczy.
I jakość naszego życia zmieni się na lepsze. Ale potrzebujemy wiary. Ojciec opętanego chłopca zrozumiał to doskonale. Jego odpowiedź jest natychmiastowa: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! To piękna modlitwa. Każdy z nas powinien ją powtarzać... codziennie. Bo przecież każdy z nas jakoś tam wierzy, ale i każdy jest jeszcze pod wieloma względami niedowiarkiem. Dlatego powinniśmy modlić się o wiarę...
O to, by Pan przymnażał nam wiary... By zaradził coś na nasze niedowiarstwo.

Jezus uwalnia chłopca od ducha niemego...
A potem uczniowie pytają Go: Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?
Rzekł im: Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą /i postem/.
To również wskazanie dla nas... Często oprócz naszej wiary, (jak mocna by nie była)
potrzeba czegoś więcej. Jezus mówi, że ten rodzaj złych duchów wyrzuca się modlitwą i postem.

I weźmy tę naukę pod uwagę.
Uwierzmy w moc modlitwy i postu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: Kpł 19,1-2.11-18; Ps 19,8-10.15; 2 Kor 6,2b; Mt 25,31-46
(Mt 25,31-46) Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub n…

Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali

V niedziela wielkanocnaDzisiejsze czytania: Dz 14,21-27; Ps 145,8-13; Ap 21,1-5a; J 13,34; J 13,31-33a.34-35
(J 13,31-33a.34-35) Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.

Nowe przykazanie...miłość wzajemna...Co takiego nowego jest w tym przykazaniu?
Nowość przykazania miłości polega na tym, że jest to miłość na Jego wzór, miłość do końca, bez żadnych ograniczeń i warunków wstępnych. Miłość Boża to podstawa naszego głoszenia...To pierwszy punkt kerygmatu. Bóg kocha nas bezgranicznie...bezwarunkowo...
Kiedy Jezus d…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…