Przejdź do głównej zawartości

Poniedziałek. Hi 1,6-22; Ps 17,1-3.6-7; Mk 10,45; Łk 9,46-50


(Hi 1,6-22)
Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi. I rzekł Bóg do szatana: Skąd przychodzisz? Szatan odrzekł Panu: Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej. Mówi Pan do szatana: A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on. Szatan na to do Pana: Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył. Rzekł Pan do szatana: Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki. I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego. Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść. Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść. Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść. Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść. Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości.

Na pewno wielu z nas słyszało historię Hioba. Człowiek ten został obarczony wielkim cierpieniem.
Stracił wszystko, co miał...był majętnym człowiekiem, ale w jednym momencie znalazł się na samym dnie.
To była ciężka próba wierności Bogu. Szatan przyszedł oskarżać przed Bogiem...
 Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył. Rzekł Pan do szatana: Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki. Bóg dopuszcza zło do Hioba.
Pozwala by został on doświadczony cierpieniem...oczywiście każdemu złu zostały wyznaczone pewne granice:  Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki. Te doświadczenia, które spadają na Hioba, w żaden sposób nie naruszają jego wiary...jego zaufania Bogu. Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości. A jak ten dzisiejszy fragment Słowa Bożego ma się do nas...Do naszych codziennych zmagań?

Też często doświadczamy różnych problemów...Jedni mniejszych, drudzy większych.
Niektórzy cierpią ponad miarę - tak im się przynajmniej zdaje.
Może nawet pytamy: Boże dlaczego dopuszczasz, by na świecie panoszyło się zło.
By niewinni ludzie cierpieli. By było tyle społecznej niesprawiedliwości...
Przerzucamy kanały TV a tam...wojna, głód, cierpienie...bezrobocie....ludzie przygnieceni chorobami.
Małe dzieci umierające na nowotwory itp...itd.

Patrząc na to wszystko, rodzi się chęć wołania: Boże jak możesz na to patrzeć bezczynnie.
Dlaczego nie ukażesz tych złych...a nie pomożesz tym dobrym.
Taka jest nasza ludzka sprawiedliwość. A jaka jest Boża Sprawiedliwość?

On mówi: Moje Myśli nie są waszymi myślami...ani Moje Drogi, waszymi drogami.
Wiatr wieje, tam gdzie chce, lecz nie wiemy skąd przychodzi i dokąd podąża.Tak jest z Bogiem i Jego zamysłami. Dlatego powinniśmy wbrew wszystkiemu uwielbiać. Mówić: Niech będzie imię Pańskie błogosławione! To bardzo trudne uwielbiać w każdej sytuacji...Dobrze się mówi:
Panie uwielbiam Cię...kiedy jest mi dobrze...o wiele trudniej uwielbiać Pana w biedzie, chorobie, nieszczęściu. Tymczasem prawdziwe cuda w naszym życiu będą się dokonywać kiedy uwielbienie stanie się podstawą naszej modlitwy. To modlitwa uwielbienia przynosi prawdziwy pokój w sercu.

Owszem kiedy o coś z wiarą prosimy, to nam się spełni...bo Bóg chce nas obdarowywać w obfitości.
Owszem powinniśmy stawać w pokorze i przepraszać...mieć świadomość własnego grzechu.
Owszem dziękczynienie jest ważne...powinniśmy być wdzięczni za wszystkie łaski, jakie codziennie otrzymujemy.

Ale uwielbienie to podstawa...Hiob dlatego został wynagrodzony...dlatego odzyskał wszystko, co stracił...
Dlatego Pan mu pobłogosławił, bo potrafił uwielbiać...nawet wtedy, kiedy po ludzku wydawało się, że wszystko już jest stracone...że jest przegrany...pogrążony...jedno zdanie: Niech będzie imię Pańskie błogosławione! sprawiło cuda w jego życiu. Tak samo będzie i z nami...

musimy tylko nauczyć się z mocą uwielbiać....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

19 SIERPNIA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie dowolne św. Jana Eudesa, prezbitera
Czytania: (Sdz 2, 11-19); (Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44); Aklamacja (Mt 5, 3); (Mt 19, 16-22);

(Mt 19, 16-22) - Kliknij, aby przeczytać.

Wielu z nas zadaje sobie to pytanie...co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne...
Jezus daje do zrozumienia bogatemu młodzieńcowi, że czasem nie wystarczy być dobrym...
porządnym...sprawiedliwym...i w ogóle...takim "wzorem cnót"...
Bo często słyszy się...ja często słyszę od znajomych...wcale nie trzeba być wierzącym...
wystarczy być dobrym człowiekiem...szanować innych...pomagać ludziom...
Albo inaczej...ktoś mówi: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nikogo nie zgwałciłem...
Jestem porządny...nie kłamię...płacę podatki...mówię "dzień dobry" sąsiadom...chodzę w niedzielę do kościoła...w ogóle to całkiem miły ze mnie gość...
Ale Jezus zna nasze serca...i każdemu z nas mówi....jednego ci trzeba...
sprzedaj wszystko i za m…