poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.

23 KWIETNIA 2018
Poniedziałek
Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, Głównego Patrona Polski
Dzisiejsze czytania: Dz 1, 3-8; Ps 126, 1-2ab. 2cd-3. 4-5. 6; Flp 1, 20c-30; J 12, 24-26

(J 12, 24-26) - Kliknij aby przeczytać.

W Ewangelii na dziś Jezus uczy, że umiłowanie doczesności, spraw "tego świata" nie przynosi prawdziwego szczęścia.

Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.

Opiera się przy tym na przykładzie ziarna, które przynosi plon wyłącznie wtedy, gdy obumrze.
Oczywiście w nienawiści do swojego życia nie chodzi o jakiś masochizm, o szukanie cierpienia za wszelka cenę, ale o pewne spojrzenie na życie. Dobra materialne nie są niczym złym i grzesznym, pragnienie szczęścia, pieniędzy czy sławy również nie musi być czymś godnym potępienia.
Należy jednak pamiętać przy tym, że to Bóg ma być na pierwszym miejscu.

A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.
Chodzi o to by iść za Chrystusem, naśladować Go. Wybierać takie ścieżki, które On by wybrał.
Jasne można być bogatym i sławnym i pięknym i wysportowanym, ale musi w tym wszystkim priorytetem być Jezus. Przeczytamy w innym miejscu: starajcie się o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dodane. Bóg pragnie naszego szczęścia i chce obdarzać nas dobrymi rzeczami również tu na ziemi. On cieszy się, gdy powodzi nam się w pracy, zmieniamy samochód, budujemy dom itp. Ale ważne jest to, by sprawy tego świata nie przesłoniły nam JEGO.

Bogactwo, sława, pieniądze, młodość, zdrowie... to wszystko kiedyś przeminie.
Ale On będzie trwał na wieki wieków... I jeżeli Jego postawimy na szczycie naszych wartości, naszych aspiracji... To reszta będzie na swoim właściwym miejscu. I o to tak naprawdę chodzi Jezusowi w Ewangelii na dziś.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Ja jestem dobrym pasterzem.

22 KWIETNIA 2018
Niedziela
Czwarta Niedziela Wielkanocna
Dzisiejsze czytania: Dz 4, 8-12; Ps 118 (117), 1bc i 8-9. 21-23. 26 i 28; 1 J 3, 1-2; J 10, 11-18

(J 10, 11-18) - Kliknij aby przeczytać.

Jezus w przypowieści zestawia pasterza z najemnikiem...Pasterz przedstawiony jest, jak ktoś, kto oddaje życie za owce. Pasterz jest właścicielem owiec....Zainwestował mnóstwo pieniędzy w kupno stada. Dlatego między innymi zależy mu na owcach...Ale nie tylko. Pasterz jest związany z owcami... Dba o nie...zna je po imieniu...inwestuje w mnie swój czas...swoje pieniądze...Cieszy się gdy rozrasta się stado. Tak to wygląda patrząc na tę przypowieść dosłownie...
Pasterz oddaje życie za owce, bo owce są dla niego życiem...Pasterz poświęcił swoje życie dla owiec, podejmując decyzje o zostaniu pasterzem. Gdyby wybrał inną drogę, poświęciłby swoje życie dla tamtego zajęcia...zostając pasterzem postawił wszystko na jedną kartę...utrata stada jest równa utracie celu i sensu życia. Dziś to podejście niewiele się zmieniło...Kilka lat temu czytałem informację w prasie o hodowcy bydła, który zmarł na atak serca, ponieważ był zmuszony uśpić całe swoje stado, w związku z chorobą wściekłych krów. Widzimy zatem o co chodzi w dosłownym rozumieniu przypowieści....

A teraz przenieśmy to na życie duchowe...Jezus mówi o sobie: JA jestem dobrym pasterzem...
Skro pasterzowi zależy na owcach...są one dla niego całym życiem...to tak samo Jezusowi zależy na każdym z nas...bez względu na to kim jesteś, w jakiej sytuacji obecnie się znajdujesz. Jemu zależy na Tobie. Do tego stopnia, że poświęcił wszystko to KIM JEST...dla Ciebie...i dla mnie...dla nas...dla wszystkich ludzi. Będąc Synem Bożym uniżył się...stał się jednym z nas...Tak jak pasterz poświęca swoje ambicje... aspiracje...i zajmuje się swoim stadem...inwestuje w rozwój swojego stada każdy grosz...Tak Jezus... "zainwestował" siebie...i poszedł za nas na krzyż...umarł za nasze grzechy...byśmy byli wolni... byśmy nie musieli umierać...

Kim zatem jest najemnik...i jak się zachowuje...
Najemnik to ktoś, komu płacą...zatem opiekuje się owcami wyłącznie dla pieniędzy.
Nie jest związany emocjonalnie ze stadem...w końcu to nie jego stado. Dlatego najemnik ucieka przed wilkiem, bo bardziej zależy mu na własnej skórze niż na cudzych owcach...Kim są najemnicy w naszym życiu? W życiu duchowym? Odpowiedź może wywołać sporo niepokoju...
Bowiem najemnikami możemy być także my...najemnikami mogą być nasi przywódcy religijni.
Owszem...można być dobrym najemnikiem...solidnie pracującym, ale można być też najemnikiem, któremu nie zależy na owcach...

Warto się tutaj zatrzymać  i odpowiedzieć sobie...Czy biorę odpowiedzialność za Kościół?
Czy biorę odpowiedzialność za swoją Wspólnotę? Wcale nie muszę być liderem...nie muszę być biskupem, nie muszę zajmować żadnego stanowiska...Bo przecież zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo mogę być autorytetem...Ktoś, kto patrząc na mnie...widzi obraz całego Kościoła...

Jaki jest ten obraz? Jaki Kościół widzi patrząc na mnie?
Czy poprzez moje świadectwo życia, można zauważyć, że troszczę się o moją Wspólnotę?
Czy może jestem w niej...jestem w Kościele...bo taka jest tradycja rodzinna...
Albo dlatego, że mam z tego tytułu jakieś "granty". Bo ludzie mówią: jaki on porządny, pobożny...

Jezus zwraca uwagę na fakt, że najemnik widząc wilka ucieka...Tak naprawdę chwile próby pokazują kim naprawdę jesteśmy...W momencie prześladowania wychodzi na jaw ile w nas jest pasterza a ile najemnika.
Łatwo jest bowiem mówić: jestem chrześcijaninem...kocham Chrystusa...w sytuacji gdy wokoło jest bezpiecznie...Ale czy będziesz gotów powtórzyć tę deklarację mając przy skroni pistolet? To są trudne pytania... Oby życie nigdy nie zmusiło nas do udzielania na nie odpowiedzi. 

sobota, 21 kwietnia 2018

Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?

21 KWIETNIA 2018
Sobota
Dzień powszedni - wspomnienie św. Anzelma, biskupa i doktora Kościoła
Dzisiejsze czytania: Dz 9, 31-42; Ps 116B (115), 12-13. 14-15. 16-17; J 6, 55. 60-69

(J 6, 55. 60-69) - Kliknij aby przeczytać.

Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać...powiedzieli uczniowie, gdy usłyszeli jedną z najtrudniejszych nauk Jezusa. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.
To zdanie powoduje konflikt, kiedy człowiek trzeźwo analizuje słowa Jezusa...Pojawiają się wątpliwości...
Jak to? Spożywać Jego Ciało...pić Jego Krew? Może tu chodzi o jakiś symbol? I wtedy człowiek "wymięka"...i mówi: trudna jest ta mowa...Owszem jest trudna...Ale tutaj zrozumienie niewiele da...
Tu trzeba wiary...i zaufania...że Jego Słowo jest prawdą...i skoro On tak powiedział...to znaczy, że coś w tym jest...Coś ważnego...
 Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. No właśnie...Pośród nas...również są tacy, którzy nie wierzą...
Którzy chodzą za Nim z przyzwyczajenia...bo wszyscy chodzą...bo rodzice chodzili...dziadkowie chodzili, więc tradycję trzeba podtrzymać...a Ty? dlaczego chodzisz za Nim?

Jezus wiedział kto wierzy...a kto nie...ale jednak pozwalał by każdy miał do Niego dostęp...
Pozwalał by każdy chodził z Nim...A jednak nie wszyscy wierzyli...I ci, którzy nie wierzyli...odeszli...
To była chwila próby, której nie przeszli pomyślnie.... Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Dobrze jest chodzić z Nim kiedy rozmnaża chleb...kiedy uzdrawia chorych...i robi wiele innych ciekawych rzeczy...Dobrze jest być w Jego towarzystwie, gdy przemienia wodę w wino...albo wskrzesza umarłych...albo gdy na Jego wezwanie burza ucichnie...albo gdy złowi się setki ryb...

Ale gdy naucza...a Jego nauka jest dla nas ciężka...nie do zaakceptowania...
nie do zrozumienia...wtedy tylko możemy westchnąć..."trudna jest ta mowa".
A potem spakować manatki...i wrócić do swojego grajdołka...

Tak zrobiło wielu Jego uczniów...ale nie wszyscy...
Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść?
To była chwila próby...Dwunastu było bliżej niż wszyscy inni...
Jezus dobrze wiedział, kto odejdzie ... kto nie...
Ale jednak spytał...To oznaka pełnego zaufania do człowieka.
Każdy ma wolną wolę...i choć Bóg wie, co zrobimy, zanim pomyślimy o tym...
To jednak wierzy, że podejmiemy słuszną decyzję...I pyta mimo wszystko:
Czyż i wy chcecie odejść?

Pyta i Ciebie w chwilach próby...Czy chcesz odejść?
Możesz to zrobić...Ja nie mogę Cię zatrzymać na siłę.
Nie mogę Cię przywiązać do siebie złotym łańcuchem...
To byłoby nie fair wobec Ciebie...
Dałem Ci wolną wolę...więc możesz decydować...
możesz zostać...i możesz odejść...
Więc jak? Czyż i wy chcecie odejść?

Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga. To wyznanie Piotra jest aktem wiary...
mocnej wiary...A myśmy uwierzyli...gdybyśmy nie uwierzyli, już dawno by nas tutaj nie było.
Ale my postawiliśmy wszystko na jedną kartę...porzuciliśmy nasze stabilne...spokojne życie...
Bo uwierzyliśmy, że masz słowa życia wiecznego...Więc gdybyśmy odeszli to dokąd?
Nie mamy już dokąd pójść...Bo odkąd jesteśmy z Tobą...to już nic innego nas nie interesuje...
i nic innego nas nie zainteresuje...

Módlmy się o taką wiarę...o to byśmy mogli kiedyś w pełni świadomie powtórzyć za Piotrem.
Ty masz słowa życia wiecznego...a myśmy w to uwierzyli...i poszliśmy za Tobą...bo jesteś naszym
Panem i Zbawicielem...



piątek, 20 kwietnia 2018

Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

20 KWIETNIA 2018
Piątek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Dz 9, 1-20; Ps 117 (116), 1b-2; J 6, 52-59

(J 6, 52-59) - Kliknij aby przeczytać

Kontynuujemy rozmyślania wokół Ewangelii św. Jana. Jesteśmy w jednym z najtrudniejszych fragmentów choć pozornie wydaje się on oczywisty. W końcu Jezus wykłada przysłowiową kawę na ławę i mówi wprost:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.

Żydzi sprzeczają się, mówiąc jak On może dać nam swoje ciało, jako pokarm. Te słowa bulwersują, ale Jezus powtarza: Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

Spożywanie Ciała i Krwi jest dla Żydów problematyczne, bo rozumieją te słowa dosłownie. Dla nich nie do pojęcia jest jak można spożywać ciało człowieka i pić jego krew. A Jezus mówi: że jest to prawdziwy pokarm i prawdziwy napój. Oczywiście skojarzenie dla mnie jako katolika jest oczywiste, Jezus odwołuje się do tajemnicy Eucharystii. Dla protestantów słowa te są jedynie symboliczne. Warto jednak zastanowić się czy gdyby chodziło tylko o symbol czy Jezus powtarzałby kilka razy to samo zdanie? Czy podkreślałby tak mocno, że KTO SPOŻYWA JEGO CIAŁO I PIJE KREW MA ŻYCIE WIECZNE? Jasne Jezus często operuje symbolami, mówi o wodzie żywej z Samarytanką i o powtórnym narodzeniu się z Nikodemem. Oni podobnie jak Żydzi dosłownie rozumieli słowa Jezusa. Można powiedzieć, że analogicznie jest z kwestią spożywania ciała i piciem krwi. Idąc tym torem ten obraz, który nakreślił Jezus opisywałby duchową rzeczywistość a nie dosłowne spożywanie... karmienie się duchowe. Ciałem i krwią... a więc Jezusem w pełni a nie tylko jakimś fragmentem... wycinkiem...

Co jednak znaczy spożywać Ciało Jezusa? Czy samo spożywanie Komunii jest dla nas - wierzących - gwarancją życia wiecznego? A może tak naprawdę w tym spożywaniu Ciała i picu Krwi chodzi o coś więcej niż tylko o zwykłe posilanie się. Jezus mówi: Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze mnie. Zatem chodzi o relację. Odwołanie do pokarmu i napoju, nasuwa skojarzenie posiłku... który służy nie tylko zaspokojeniu głodu czy pragnienia, ale również budowania więzi. Słowo Komunia, które bezpośrednio wiąże się z Eucharystią oznacza wspólnotę... Wspólnotę z Chrystusem. Przyjmując Go do serca, tworzymy z Nim więź... a przez to wieź z Bogiem. Spożywać Ciało Jezusa, to znaczy przyjmować Jego życie, w życie swoje. Możemy mówić, że naprawdę żyjemy, gdy karmimy się Ciałem Chrystusa. Od Niego przyjmujemy życie wieczne. Żyjąc na ziemi rozpoczynamy już życie w innym wymiarze.

Ale byłby w błędzie ktoś, kto uważa że samo spożywanie ciała Pana Jezusa pod postacią chleba i picie Jego krwi pod postacią wina daje człowiekowi życie wieczne. Przyjmowanie tego Prawdziwego Pokarmu nie dokonuje się bowiem tylko ustami. Ten Pokarm przyjmuje się przede wszystkim sercem. Kto przyjmuje ten Pokarm tylko do żołądka, a nie do serca, ten w ogóle Go nie przyjmuje. A przyjąć Go do serca oznacza pozwolić, aby On to serce przemienił, ożywił, napełnił swoją treścią.





czwartek, 19 kwietnia 2018

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

19 KWIETNIA 2018
Czwartek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Dz 8, 26-40; Ps 66 (65), 8-9. 16-17. 19-20; J 6, 44-51

(J 6, 44-51) - Kliknij aby przeczytać.

Kontynuujemy rozważanie fragmentów z Ewangelii Jana, w której Jezus rozmawia z Żydami po cudownym rozmnożeniu chleba.
Z ostatniego fragmentu wiemy, że Żydzi żądają od Jezusa znaku przywołując obraz manny na pustyni. Jezus podkreśla, że to Bóg dał mannę, nie Mojżesz. A On - Chrystus - jest większy od Mojżesza. I może dać każdemu człowiekowi Chleb Żywy - czyli taki, który daje życie wieczne. Mówi: Ja jestem Chlebem Żywym. 
Dziś pada wiele bardzo ważnych, konkretnych myśli, które jeszcze bardziej przybliżają nas w zrozumieniu co naprawdę oznacza określenie Chleb Żywy.

Przede wszystkim Jezus podkreśla fakt, że to Bóg daje łaskę przyjścia do Chrystusa. Nikt nie przychodzi do Niego, jeżeli nie zostaje pociągnięty przez Ojca. Nikt nie może sam sobie wymyślić: pójdę za Nim... To zawsze wynika z Bożej Inspiracji. Bóg przyciąga do siebie wszystkich ludzi miłością, a nie siłą. Jego ludźmi, dziećmi stają się ci, którzy wybrali Go w sposób wolny. Bóg pouczał lud izraelski przez całą jego historię. Wielu ludzi przez wieki było przyciąganych przez jego słowo. Ci, którzy wybrali Ojca, wybiorą też Syna.

Wybór Syna prowadzi do zbawienia... Wybór Syna, który oczywiście wynika z wiary. Jezus mówi: kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Podkreśla też kolejny raz, że jest Chlebem Życia. Zupełnie innym niż ten, który spadł z nieba jako manna. On - Chrystus - daje zupełnie coś nowego. Wprowadza nową jakość. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Jezus cały czas porusza się w obrazach związanych z pokarmem. Pokarm to coś niezbędnego do życia. A chleb to w naszym rozumieniu absolutna podstawa. To fundament pożywienia.

Jezus zaś otwarcie mówi, że On jest chlebem. Czyli czymś niezbędnym... Absolutnie koniecznym do nie tylko do życia, ale i do przeżycia... Mało tego jest gwarancją, że kto spożywa TEN CHLEB... nie umrze... nie zazna śmierci. Mówiąc inaczej: stanie się nieśmiertelny. To fascynująca obietnica.
Co zatem konkretnie jest tym chlebem? Jezus mówi, że On... No ale co to znaczy?  Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Chlebem, który On da jest Jego Ciało... Ciało, które jest wydane za życie świata. Czyli ciało, które będzie poświęcone... połamane jak chleb... Jest to już zapowiedź męki i śmierci Jezusa. On, wypełniając w ten sposób wolę Ojca, oddaje ziemskie życie, abyśmy mieli życie wieczne. Ponosi śmierć, abyśmy żyli. Dar życia wiecznego staje się więc faktem dla wierzących.




środa, 18 kwietnia 2018

Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym.

18 KWIETNIA 2018
Środa
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Dz 8, 1b-8; Ps 66 (65), 1b-3a. 4-5. 6-7a; J 6, 35-40

(J 6, 35-40) - Kliknij aby przeczytać

Kontynuujemy Ewangelię z wczoraj. Jezus nadal wyjaśnia w jaki sposób On jest chlebem życia. Jego rozmówcy nie będą już pragnąć, jeśli uwierzą w Niego, że On jest Bogiem. Będą zaspokojone ich wszystkie prawdziwe potrzeby. Muszą zmienić swoje serce, aby nie było podobne do ich przodków na pustyni.

Jezus zarzuca Żydom niewiarę... Widzieli wiele znaków a ciągle nie wierzą. Są jak ich przodkowie na pustyni, którzy nieustannie wystawiali Boga na próbę. Tak teraz... Żydzi nie mogą pojąć, że Jezus jest Kimś Większym niż Mojżesz. Jezus wzywa swoich rozmówców do pokonania ostatnich przeszkód jakie tkwią w nich, przed uwierzeniem w Niego w głębi duszy. Boją się zaufać Jemu, bo nie wiedzą, co stanie się później. Bóg pociąga ich do siebie, ale nie wszyscy są teraz gotowi do pójścia za Jezusem.

Jezus mówi: Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
A kogo Jezus "otrzymuje" od Ojca? Każdego, kto się przyznał do Boga, nazywając Go Ojcem. Dlatego tak ważne jest odpowiedzieć sobie na pytanie, "od kogo pochodzę?" Czy Bóg jest moim Ojcem? Czy przyznaję się do Boga?









wtorek, 17 kwietnia 2018

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

17 KWIETNIA 2018
Wtorek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Dz 7, 51 – 8, 1a; Ps 31 (30), 3c-4. 6 i 7b i 8a. 17 i 21ab; J 6, 30-35

(J 6, 30-35) - Kliknij aby przeczytać.

Kontynuujemy rozważanie Ewangelii św. Jana, która przybliża nam wydarzenia po rozmnożeniu chleba. Wiemy, że tłum chciał obwołać Jezusa królem, Jezus wycofał się, ale ludzie znaleźli Go.
A Jezus dał im do zrozumienia, że tak naprawdę chodzi im wyłącznie o chleb. Nakazuje im też troszczyć się o pokarm, który trwa na wieki.

W tym miejscu Żydzi pytają: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Żydzi odwołują się do Mojżesza, którego wstawiennictwo u Boga sprowadziło mannę z nieba. Ta historia jest w ich pamięci. A Jezus rozmnażając chleb uczynił gest proroczy, co jednoznacznie kojarzyło się im z Mojżeszem i manną na pustyni.

Nowa manna była zapowiedzią Mesjasza i oczekiwania ludu są takie, że Jezus - Mesjasz będzie nowym Mojżeszem, który wyprowadzi lud z niewoli. Jezus natomiast pomaga im w zrozumieniu tego faktu, że nie jest prorokiem, lecz Synem Bożym. On został posłany w celu zaspokojenia potrzeb duchowych, wiecznych. On przeprowadza ludzi ze świata do Boga, a nie z Egiptu do Kanaan. Jego rolą nie jest usuwanie okupantów z ziem Abrahama i zaopatrzenie w darmową żywność. Nakarmił ich na znak obecności Boga w świecie.

To Jezus jest chlebem... Mówi on o tym ludziom wyraźne, bo oni ciągle obracają się w kategoriach dosłownych. Widzą Jezusa, który będzie już zawsze karmił ich chlebem. Zaspokajał ich potrzeby.
Tymczasem Jezus mocno akcentuje znaczenie pokarmu duchowego, który jest "czymś więcej" niż tylko pożywieniem... On chce dać samego siebie... «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie». Chce otworzyć przed nami perspektywę wiecznego nasycenia duszy. Stanu, gdy niczego i nikogo innego nie będziemy potrzebować... Bo On sam wystarczy.