piątek, 15 grudnia 2017

Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników.

15 GRUDNIA 2017
Piątek
Dzień powszedni Dzisiejsze czytania: Iz 48,17-19; Ps 1,1-4.6; Mt 11,16-19

(Mt 11,16-19) - kliknij aby przeczytać.

Jezus pokazuje dziś pewną niezmienną prawdę o świecie...wieczne niezadowolenie i krytykanctwo.
Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. Ludzie, którzy nie zważają na Boże Przykazania, tworzą sobie swój własny świat...prywatny mikrokosmos...W tym świecie to oni dyktują warunki i kształtują rzeczywistość...
W tym świecie Bóg (a może raczej bóg) jest uszyty na miarę...zbawienie dokonuje się w ustalonych granicach...a pierwsze miejsce zajmuje własne ego...
Jan Chrzciciel się nie podoba, bo pości...
Jezus się nie podoba, bo spotyka się z grzesznikami...
Papież się nie podoba, bo jest "niedzisiejszy".
Kościół się nie podoba, bo jest "zacofany".

Jeden ksiądz śpiewa za głośno...drugi za cicho...
Jeden mówi za długie kazania...drugi za krótkie...
I wiecznie wszystko jest "nie tak"...

"Najlepiej by było jakby każdy założył swój własny kościół, w którym byłyby jednocześnie bogiem, kapłanem i wiernym"...zdają się myśleć niektórzy ludzie...
Ale czy i w nasze myślenie czasem nie wkradają się takie błędy??

Czy w nas nie rodzą się przekonania, że: "Ja to bym wszystko inaczej zrobił...wtedy byłoby lepiej"...
"To powinno być rozegrane po mojemu...wtedy by wszystko działało jak w zegarku".
Mój znajomy prowadził diakonię muzyczną w DA. Któregoś dnia na próbę przyszedł jeden z tak zwanych "malkontentów". Usiadł sobie w tyle i obserwował...oceniał...mruczał coś pod nosem...i - jakby nie było - rozwalał całą próbę...W końcu wypalił: "Wy to w ogóle wszystko źle robicie...Tę pieśń się śpiewa inaczej, to się gra inaczej...tamto powinno być tak...a siamto powinno być tak..."...
Kolega odpowiedział wtedy: "wiesz co...to mam propozycję...przyłącz się do nas...pomóż nam...Twoje rady naprawdę są pomocne...z Tobą będziemy sobie o wiele lepiej radzić..."
Na co "pan krytykant" odparł: "Ja nie mam czasu na spotkania, próby, jakieś publiczne występy itp..."

Znamy to? Krytykować jest bardzo łatwo...
Być papieskim bardziej od papieża...
Taka postawa rodziła się w głowach Izraelitów, którzy chcieli by Bóg był dopasowany do ich wyobrażeń.
By Prawo Boże było uszyte na ich miarę...Dlatego z biegiem lat tradycja przysłoniła Dekalog...
Kiedy przyszedł na świat Jezus, nie mieścił się w ich granicach pojmowania Mesjasza...
Był inny...niezgodny z obrazem w ich głowie...

Dziś również tworzymy sobie błędny obraz Boga i Jezusa...
A On mówi:

Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników.

A my jak na Niego patrzymy?
Czy jest dla nas Panem i Zbawicielem?
Czy może...kimś innym?
Kim dla nas jest Jezus? Ten, na którego przyjście czekamy...

czwartek, 14 grudnia 2017

Królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.

14 GRUDNIA 2017
Czwartek
Wspomnienie św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła
Dzisiejsze czytania: Iz 41,13-20; Ps 145,1.9-13; Iz 45,8; Mt 11,11-15

(Mt 11,11-15) - kliknij aby przeczytać.

W Ewangelii na dziś słyszymy słowa. królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Takim człowiekiem był Jan Chrzciciel, o którym Jezus powiedział: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela.

Być człowiekiem gwałtownym...to być człowiekiem "charakternym".... Tak, jak opisane jest u Izajasza w pierwszym czytaniu:

Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie.  (Iz 41,15-16)

Bóg pragnie przemiany robaczków, nieboraków w Młockarskie Sanie...kogoś, kto jest z pozoru "nic nieznaczący" w kogoś, kto...przemienia rzeczywistość wokoło...królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Królestwa Bożego nie zdobywają ludzie chwiejni...niepewni...odkładający wszystko na potem... żyjący z dnia na dzień...powtarzający tylko "Carpe Diem" i pozwalający się unosić wiatrowi... Nie egzystujący jak robaczki, które gryzą listki...albo toczą kulki z błota.... Królestwo Boże zdobywają ludzie świadomi swojej wartości...gotowi zakasać rękawy... gotowi przelać krew dla Świętej Sprawy... Królestwo Boże zdobywają ludzie, którzy mają pozytywne ADHD...gotowi zarazić swoją pasją wszystkich wokoło...Jeżeli chcesz...możesz mieć w sobie "To Coś".... Bóg tego właśnie pragnie dla Ciebie...


środa, 13 grudnia 2017

Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.

13 GRUDNIA 2017
Środa
Wspomnienie św. Łucji, dziewicy i męczennicy
Dzisiejsze czytania: Iz 40,25-31; Ps 103,1-4.8.10; Mt 11,28-30

(Mt 11,28-30) - kliknij aby przeczytać.

Przyjść do Jezusa...to jedyny sposób by zostać pokrzepionym...
Każdy z nas dźwiga swoje trudy i cierpienia...
Wszyscy jesteśmy obciążeni...
Ale jeżeli przyjdziemy do Niego...i oddamy to w Jego ręce...On nie pozostanie nam obojętny.

Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Ale to zdanie może dziwić...Być obciążonym i pójść do Jezusa? OK...
To jasne...i oczywiste...i wiara w to, że On pomoże jest również jakaś...naturalna...
Ale wziąć na siebie Jego jarzmo? Przecież przychodzę do Niego jako człowiek utrudzony?
Dlaczego zatem mam brać Jego jarzmo? Ten paradoks wyjaśniony jest następnym zdaniu: Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. 

Pójście za Chrystusem to pewien paradoks...bo z jednej strony bierzemy na siebie jarzmo...
czyli jakbyśmy oddawali Mu się w niewolę...paradoksalnie jednak ta "niewola" jest większą wolnością niż nasza pozorna wolność, która właśnie czyni nas utrudzonymi i obciążonymi...

Jezus mówi: jarzmo moje jest słodkie...a brzemię lekkie...
Czyli bycie "niewolnikiem" Jezusa jest lepsze niż bycie człowiekiem obciążonym "wolnością".

wtorek, 12 grudnia 2017

Nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych

12 GRUDNIA 2017
Wtorek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Iz 40,1-11; Ps 96,1-3.10-13; Mt 18,12-14

(Mt 18,12-14) - kliknij aby przeczytać.

Dla wielu nie do przyjęcia jest to, że Bóg bardziej się cieszy ze znalezionej jednej owcy niż z pozostałych 99. Uważają, że to niesprawiedliwe. Interpretują tę przypowieść od strony moralnej i mówią: „Oto 99 uczciwie żyło, starało się, kosztowało ich to dużo, bo wiadomo, że człowiekowi uczciwemu wcale nie jest tak łatwo, a ktoś nieuczciwy, lekko traktujący życie, może nawet gnębiący tych uczciwych, na końcu się nawraca i Pan Bóg jeszcze bardziej się cieszy z niego niż z całej reszty!”. W tym myśleniu dominuje porównywanie zasług: kto lepszy, kto większy, komu się należy, a komu nie.

Boża sprawiedliwość jest inna od naszej - ludzkiej. Bóg nie chce śmierci grzesznika, dlatego też walczy o każdą duszę. I wbrew pozorom to Jego zaangażowanie...ta walka o tych zagubionych nie jest jednoznaczna z ignorowaniem "całej reszty". Bóg cieszy się z każdego wiernego chrześcijanina, ale z wielką troską i miłością patrzy na tych, którzy są poranieni....

Ale spójrzmy też uczciwie na pewną prawdę...o nas...
Czy naprawdę jesteśmy cały czas z "resztą stada"?
Mówię w swoim imieniu...nie jestem...dlaczego?
Bo jestem grzesznikiem i potrzebuję zbawienia.
I świadomość tej prawdy pozwala zwrócić się do Boga o pomoc.

Bo jasne...chciałbym trwać przysłowiowe 24/7 w Bożej Owczarni.
Ale tysiące razy przeskakuję przez płot...A On nieustannie wychodzi i szuka mnie.
A potem...przyprowadza do domu i ciesz się, że znalazł zagubioną czarną owieczkę :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga...

11 GRUDNIA 2017
Poniedziałek
Dzień powszedni Dzisiejsze czytania: Iz 35,1-10; Ps 85,9-14; Łk 5,17-26

(Łk 5,17-26) - kliknij aby przeczytać.

Rozważamy fragment Ewangelii o uzdrowieniu człowieka sparaliżowanego. Czterech przyjaciół przyniosło chorego do domu, w którym nauczał Jezus, a ponieważ tłum oczekujących był tak wielki, że nie mogli wejść do środka, rozebrali fragment dachu i spuścili chorego na noszach. Jednak Jezus jest nie tylko Uzdrowicielem, ale także Synem Bożym, który uwalnia z nieszczęścia o wiele większego niż najbardziej dotkliwe choroby. Co można powiedzieć więcej na temat tego fragmentu? Ludzie ci wychodzą poza schemat. Wierzą, że Chrystus może uzdrowić ich przyjaciela, więc pokonują przeciwności w kreatywny sposób....A czy my w swoich modlitwach powierzamy Jezusowi swoich bliskich, krewnych, przyjaciół?
Modlitwa wstawiennicza ma moc...A jeżeli nasza prywatna modlitwa wstawiennicza nie przynosi rezultatów, może warto poprosić o pomoc innych znajomych. Zanośmy naszych chorych przed Jezusa większą "ekipą" :) Otoczmy ich łóżka i wspólnie się módlmy. Pokonujmy schematy...
Jezus tego właśnie pragnie...Wiary, która nie jest rutyną. Nie możesz wejść przez drzwi? Wejdź przez okno! A jeśli nie da się przez okno...zawsze jest jeszcze dach.

Jezus najpierw odpuszcza grzechy choremu...Wywołuje to oburzenie uczonych w Piśmie, bo kto może odpuszczać grzechy oprócz Boga. Ale Jezus jest prawdziwym Synem Bożym...I ma władzę odpuszczania grzechów. W tym fragmencie ukazuje nam jeszcze jedną prawdę: podstawowym problemem naszego życia, większym od dolegliwości fizycznych, jest choroba ducha - grzech. Kiedy choruje dusza, człowiek często źle się czuje również fizycznie. Pewnych spraw nie można oddzielić...Możesz powiedzieć, ale ze mną jest fizycznie wszystko w porządku...Owszem może dziś tak, jutro też...ale nigdy nie wiesz czy grzech, w którym tkwisz kiedyś nie zacznie odbijać się na zdrowiu...Wielu ludzi grzesząc ma wielkie poczucie winy. Czasem poczucie winy towarzyszy ludziom, których grzechy zostały odpuszczone.
Tym samym problem duchowy zaczyna oddziaływać na psychikę, emocje. Problemy emocjonalne często powodują zaburzenia snu, problemy z odżywianiem...a to prosta droga to chorób fizycznych....Dlatego też pierwszym krokiem do uzdrowienia fizycznego, jest uporządkowanie spraw duchowych...Jezus wie o tym, bo zna stan duszy każdego człowieka...Stąd też mówi do chorego: "odpuszczają ci się twoje grzechy".

A kiedy już grzechy zostają odpuszczone, Jezus mówi: Wstań, weź swoje łoże i chodź!
I wtedy chory zostaje uzdrowiony...Uzdrowiony podwójnie. Jego grzechy zostały odpuszczone...sprawy duchowe zostały uporządkowane...Zatem już nic nie stało na przeszkodzie by mógł zostać uleczony ze swojej choroby....A my? Czy mamy problemy, które nas trapią...ale jednocześnie nie widzimy poprawy?
Mamy wrażanie, że nasze modlitwy nie zostają wysłuchane? Może warto zadbać wpierw o uporządkowanie spraw duchowych? Może warto zrobić porządny rachunek sumienia, odbyć spowiedź generalną? Może właśnie to będzie pierwszy krok do zmiany...
Do całkowitego uzdrowienia...

niedziela, 10 grudnia 2017

"Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: «Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego»"

10 GRUDNIA 2017
Niedziela
 II niedziela Adwentu
Dzisiejsze czytania: Iz 40,1-5.9-11; Ps 85,9-14; 2 P 3,8-14; Łk 3,4.6; Mk 1,1-8

(Mk 1,1-8) - kliknij aby przeczytać.

W Ewangelii na dziś poznajemy Jana Chrzciciela. Jan jest człowiekiem wielkiego formatu. Surowy, asceta, wymagający od siebie i innych, bezkompromisowy, głoszący odważnie prawdę, otwarty na Ducha Świętego i Jego prowadzenie, pokorny... O nim właśnie mówi prorok Izajasz:

"Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: «Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego»" 


Zachariasz, ojciec Jana usłyszał od anioła o swoim synu: "wielki on będzie przed Panem. Nie będzie pił wina ani sycery, już w łonie swojej matki napełniony zostanie Duchem Świętym. Wielu synów Izraela nawróci do Pana, ich Boga. Podążać on będzie przed Nim z duchem i mocą Eliasza, aby serca ojców zwrócić do dzieci, a nieposłusznych - do roztropności sprawiedliwych, aby przysposobić Panu lud w pełni gotowy." Około trzydzieści lat później proroctwo i zapowiedź wypełniły się. Jan opuścił dom i zamieszkał nad Jordanem. Jan prowadził surowy, ascetyczny, wręcz szorstki tryb życia. Żył poza cywilizacją i kulturą, jak Beduini, na pustyni, „nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny."

Jan jest człowiekiem głębokiej pokory. Nie skupia uwagi na sobie, nie chce być podziwiany, nie wywołuje sensacji, nie interesuje go wielkość, nie dąży do sukcesu, prestiżu. Swoją misję rozumie jako „umniejszanie”. Wskazuje Jezusa i umniejsza się, aby On „mógł wzrastać”. Nie przesłania Jezusa sobą, ale schodzi na bok, by zrobić miejsce Innemu. Stwierdza pokornie, że za Nim idzie „Mocniejszy”, któremu nie jest godny nosić sandałów. Pokora Jana jest jego wielkością. Jest on głęboko świadomy swojego miejsca i swojej misji w życiu.

Sposób życia Jana i zadanie jakie otrzymał od Boga upodobniły go do proroka Eliasza. Według proroctw i nauczycieli religijnych oczekiwano w Izraelu, że przed Mesjaszem pojawi się sam Eliasz lub ktoś do niego podobny. Pożywienie Jana było podobne do Eliasza, było pożywieniem ludzi biednych. Strój Jana przypominał ubiór Eliasza i ludzi biednych. Niewolnik nosił sandały swojego pana. Jan uważa, że jest kimś mniejszym niż sługa, niewolnik. Taka jest bowiem minimalna różnica pomiędzy człowiekiem, a Bogiem. 

sobota, 9 grudnia 2017

A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.

9 GRUDNIA 2017
Sobota
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Iz 33,22; Mt 9,35-10,1.6-8

(Mt 9,35-10,1.6-8) - kliknij aby przeczytać.

Powyższy fragment z Ewangelii mogę podzielić na trzy ważne punkty. Każdy kolejny punkt, wynika z poprzedniego. Po pierwsze: Jezus obchodzi wszystkie miasta i wioski. Dociera do każdego miejsca, które jest dla Niego ważne. Nie ma takiego miejsca, które nie byłoby ważne dla Jezusa. W każdym z miejsc - miast i wiosek - do których trafił głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. W tym miejscu pojawia się druga kwestia.

A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Zwracając uwagę uczniów na ten problem, Jezus mówi o "wielkim żniwie" i małej ilości robotników. Potrzeby ludzi, do których dociera Jezus są ogromne i dlatego potrzeba misjonarzy, którzy będą zanosić Dobrą Nowinę aż po krańce ziemi. W ten sposób przechodzimy do punktu trzeciego.

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Jezus powołuje swoich apostołów do zadań specjalnych. Daje im również wiele zaleceń, jak powinna wyglądać ta "misja specjalna".

Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!

Apostołowie otrzymali jasne wytyczne jak mają sprawować władzę: mają walczyć ze złem i cierpieniem, mają pomagać ludziom pokonywać zło i cierpienie. Czyż można wyobrazić sobie lepszy sposób sprawowania władzy? Najlepsza władza, to władza nad złem.