Przejdź do głównej zawartości

Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama.

19 LISTOPADA 2019
Wtorek
Wtorek - wspomnienie dowolne bł. Salomei, dziewicy
Czytania: (2 Mch 6,18-31); (Ps 3,2-3.4-5.6-7); Aklamacja (1 J 4,10b); (Łk 19,1-10);


Wielu z nas słyszało historię Zacheusza...Ale ja za każdym razem odkrywam w niej coś nowego...
i coś głębokiego :) Ale zobaczmy na nią razem...

1. Jezus wchodzi do Jerycha i idzie przez miasto...To warte podkreślenia, bo przecież Jerycho było omijane przez żydów na drodze do Jerozolimy...Było pewnym symbolem miasta grzechu. Warte podkreślenia jest to, że miasto znajdowało się w depresji w stosunku do Jerozolimy. Ten geograficzny kruczek miał też odzwierciedlenie symboliczne...Chrystus schodzi do Jerycha...do pewnego rodzaju nizin, a potem wspina się do Jerozolimy....Jezus tak samo pragnie schodzić do naszych "depresji", do rzeczywistości, które znajdują się "poniżej poziomu morza". Myślę, że każdy z nas ma takie stany w życiu duchowym...i dlatego trzeba otworzyć się na Chrystusa, który nie boi się tam iść...

2.  A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Mamy tutaj przedstawienie Zacheusza...Wiemy kim byli celnicy dla żydów. Zdrajcami, grzesznikami, kolaborantami...ogólnie celnik był "złem wcielonym". Zacheusz był "zwierzchnikiem celników", zatem...jego grzeszność to była - według ówczesnego myślenia - "wyższą szkołą jazdy".
To znaczy, że on był tak grzeszny, że nie było dla niego żadnego ratunku...bo nie był zwykłym celnikiem, ale ich szefem...przełożonym....był bardzo bogaty - jak czytamy. A w jaki sposób bogacili się celnicy?
A no poprzez kombinacje finansowe...Rzymianie wymagali od nich jednego...ściągania podatków.
Była wyznaczona pewna kwota, jaka miała wpłynąć do Cesarstwa...jeżeli wpływała - było ok - a gdy celnicy pobierali więcej? No to szło dla nich...taka "prowizja".

Czytam jednak dalej: Zacheusz chciał poznać Jezusa...więc było w nim pewne pragnienie...
może ciekawość...może żądza wiedzy...trudno ocenić. "chciał zobaczyć Jezusa, kto to jest".
Tyle pisze Ewangelista...nie znamy jego motywów...Ale czasem tyle wystarczy...
po prostu chcieć Go zobaczyć...chcieć dowiedzieć się "jak to jest".
I nie przeszkadzał mu wcale wzrost...
miał problem, ale postanowił go "przeskoczyć"
postanowił "wyjść poza schemat"
Potrzeba poznania Jezusa była silniejsza niż własne ograniczenia...
A my jak bardzo mocno dążymy do spotkania z Nim?

3.  Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. Jezus zauważa nas...zauważa nasze starania...Tak jak dostrzegł Zacheusza...
I jeszcze jedno...Jezus nie patrzy przez pryzmat stereotypów. Wie, że zdaniem społeczeństwa to grzesznik...a do grzeszników nie chodzi się na obiad...Oni mają pozostać sami...ze swoim grzechem.
Ale Chrystus nie jest taki, jak społeczeństwo...On kocha grzeszników...i chce do nich przychodzić
by swoją miłością...prowadzić ich do nawrócenia.
Widzę tu też dynamikę..."Zacheuszu zejdź prędko"... zrób to natychmiast...
bo "muszę się zatrzymać u Ciebie"... i to jeszcze "dziś". Widzimy tutaj pośpiech
Ruch...wskazanie, że to nie jest kwestia, która "może poczekać".
Tak samo jest z nami...Chrystus...chce być u Ciebie (i u mnie) dziś...teraz...natychmiast...
na co czekasz? szykuj swoje serce na Jego przyjście... :)

4. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Dwie ostatnie sprawy wrzucam w jednym punkcie. Odpowiedź na przyjęcie Jezusa jest natychmiastowa - następuje zmiana życia.
To kerygmat w pigułce...Jezus okazuje swoją miłość (która jest tożsama z Bożą Miłością) i wzywa Zacheusza po imieniu...mówi mu: jest ważny i potrzebny...
Zacheusz odpowiada na wezwanie, przyjmuje Jezusa...a to już prosta droga do nawrócenia, zmiany swojego życia, co przejawia się w deklaracji: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”.
Jezus potwierdza, że "zbawienie stało się udziałem tego domu". A na koniec wypowiada ważne zdanie.
Może nawet najważniejsze w tym fragmencie:

Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło...Syn Człowieczy nie przyszedł do "porządnych", "poukładanych"...ani do tych "w odprasowanych koszulach" :)
Syn Człowieczy przyszedł do tym zagubionych, zamotanych...poplątanych...
a kto z nas taki nie jest? Czy ktoś z nas może o sobie powiedzieć "jestem pod każdym względem nieskazitelny"? Myślę, że nie...Ja sam...choć od małego wzrastam w wierze, każdego dnia upadam
i potrzebuję zbawienia...potrzebuje interwencji Jezusa w moim życiu...

I piękne jest to, że On...zawsze przychodzi...kiedy widzi, że się staram, że "wchodzę na sykomorę",
że przeciskam się przez tłum...krzyczę "ulituj się nade mną"...Jezus zawsze doceniał takie starania.
Takie nieszablonowe działanie...czasem desperackie czyny, jak wpuszczenie paralityka przez dach.
Właśnie w ten sposób może przyjść do nas Jego Łaska, Jego Uzdrowienie...jeżeli coś zrobimy.
Od stania w miejscu, lub siedzenia sobie w wygodnym fotelu nasze życie się nie zmieni...

Trzeba czasem wspiąć się na drzewo...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony.

17 LISTOPADA 2019
Niedziela
Niedziela - Niedziela zwykła
Czytania: (Ml 3,19-20a); (Ps 98 (97), 5-6. 7-8. 9); (2 Tes 3,7-12); Aklamacja (Łk 21,28); (Łk 21,5-19);


Kilka myśli w związku z dzisiejszym tekstem:

1. Żydzi podziwiają świątynię. Mówią, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami.
My również podziwiamy nasze świątynie. I słusznie...Kościoły - zwłaszcza te stare - są piękne.
Ale świątynia to nie tylko architektura...To nie tylko mury. Jezus wypowiada proroctwo.
Wskazuje, że ze świątyni nie zostanie "kamień na kamieniu". Rzymianie burzą świątynię w roku 70.
Jednak w wypowiedzi Jezusa jest coś więcej...To echo rozmowy z Samarytanką, kiedy to Chrystus mówi, że prawdziwi czciciele będą oddawać chwałę Bogu w "Duchu i w prawdzie". Mury świątyni można zwalić.
Kościół można przerobić na kino albo na magazyn (jak działo się w Rosji Sowieckiej). Ale duchowej świątyni nie można zniszczyć. To obiecał Jezus mówiąc: "bramy piekielne go (Kościoła) nie przemogą&q…

Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

1 GRUDNIA 2019
Niedziela
I Niedziela adwentu
Czytania: (Iz 2,1-5); (Ps 122,1-2.4-5.6-7.8-9); (Rz 13,11-14); Aklamacja (Ps 85,8); (Mt 24,37-44);


Rozpoczynamy adwent. Ewangelia na dziś wskazuje nam drogę, jaką ten szczególny czas nakreśla.
Mamy być gotowi na powtórne przyjście Jezusa. Ktoś powie... Zaraz, zaraz... ale przecież adwent to czas oczekiwania na Boże Narodzenie, oczekiwanie dnia, w którym wspominamy wcielenie Syna Bożego. OK... Zgadza się. Ale adwent ma jeszcze jeden wymiar. O wiele ważniejszy niż ten, o którym wszyscy pamiętamy. A jeśli ktoś z nas nie chciałby pamiętać, wystarczy, że wejdzie do najbliższej galerii handlowej, to sobie przypomni. Tym o wiele ważniejszym wymiarem jest właśnie to, że oczekujemy na powtórne przyjście Jezusa.

W czasie ostatnich dni... a nawet tygodni, wsłuchiwaliśmy się w teksty mówiące o znakach końca czasów. Niektóre fragmenty Ewangelii słyszeliśmy nawet po dwa razy. A wiadomo, że słowo powtórzone więcej niż raz, to słowo ważne. Takie, które mus…