Przejdź do głównej zawartości

Wspieraj bloga przez partronite.pl

Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich.

15 WRZEŚNIA 2019
Niedziela
Niedziela - XXIV Niedziela zwykła
Czytania: (Wj 32,7-11.13-14); (Ps 51,3-4.12-13.17 i 19); (1 Tm 1,12-17); Aklamacja (2 Kor 5,19); (Łk 15,1-32);

(Łk 15,1-32) - Kliknij, aby przeczytać.

Większość z nas doskonale zna przypowieść o synu marnotrawnym...Jest chyba najczęściej przenoszoną na płótno przypowieścią. Jest tematem religijnych piosenek, wierszy...no i oczywiście jest omawiana w szkole w czasie lekcji języka polskiego. Jak widać mocno wpisała się w kulturę...ale czy zatrzymujemy się na niej w czasie naszych rozmyślań o wierze? Czy patrzymy na nią przez pryzmat naszego życia duchowego? I w końcu...gdzie widzimy się w tej przypowieści?
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Jezus opowiedział tę przypowieść w wyniku powyższego zdarzenia. Faryzeuszom nie podobało się, że wokół Jezusa gromadzą się ludzie z tak zwanego marginesu społecznego...Wszyscy ci, których odrzucali faryzeusze i uczeni w Piśmie - czyli ludzie uważani za autorytety moralne...Ale Jezus obala ich zarzuty, co przedstawia w obrazie Miłosiernego Ojca i jego dwóch synów.
Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Mamy zatem Ojca i dwóch synów.
Starszy pozostaje w domu, młodszy udaje się w świat ze swoją częścią majątku. Widzimy, że ojciec bez słowa protestu godzi się na to by młodszy syn odszedł...Daje mu pełną wolność.
Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Młodszy syn w dalekich stronach żyje rozrzutnie. Być może wychodzi z założenia, że to doskonały czas by odbić sobie te wszystkie lata, kiedy żył w rodzinnym domu. Gdy był ograniczany przez obowiązki syna, jakie musiał wypełniać. Być może wielu z nas myślało o wyprowadzce. O tym by odciąć się od pępowiny, bo przecież "rodzice tylko trują"... A kiedy już poszło się w świat, często okazywało się, że wcale nie jest tak cukierkowo...i że...jak śpiewał Wojciech Młynarski - "Nie ma jak u mamy." Młodszy syn również doświadcza tego, że wcale nie jest tak pięknie jak myślał...Pieniądze się kończą, nastaje czas niedostatku...przyjaciele, którzy kręcili się wokół niego, bo miał pieniądze, nagle znikają...Zostaje sam...
Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Idzie zatem paść świnie...możemy powiedzieć: cóż...żadna praca nie hańbi...ale w mentalności Żydów praca przy świniach była właśnie hańbiąca, bowiem Żydzi uważali świnie za zwierzęta nieczyste.
Można zatem wyciągnąć wnioski, że owa kraina, w której żył...a w której teraz musiał pracować była krajem pogańskim. Stopień upadku bohatera widzimy również w zdaniu: pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie...czyli jeść rośliny pastewne. Coś czego w normalnej sytuacji człowiek nie ruszy. Chyba, że jest w sytuacji skrajnej biedy. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Zaczyna zatem zastanawiać się nad swoim życiem. Zauważa, że najemnicy jego ojca żyją lepiej niż on...Podejmuje, więc decyzje o powrocie do domu.
Mało tego chce prosić swojego ojca, by ten uczynił go najemnikiem. Nie liczy na to, że ojciec może mu przebaczyć i puścić w niepamięć to, co zrobił...Chce wyrzec się swojego synostwa, byle tylko mógł wrócić pod ojcowski dach.
Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Uczynił zatem, jak postanowił...gdy jeszcze był daleko, zobaczył go jego ojciec i wybiegł mu na spotkanie...wzruszył się, rzucił mu się nasz szyję...ucałował go...Nie liczyło się już nic...
Nie liczyła się przeszłość...ważne było to, że wrócił...Dalej jest już tylko lepiej...Ojciec przywołuje sługi, każe przynieść najlepsze szaty, sandały, pierścień...no i wyprawia ucztę na cześć syna, który powrócił.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Starszy syn był nieobecny przy całym tym zdarzeniu. Pracował w polu. Kiedy usłyszał muzykę przywołał sługę by dowiedzieć się, co jest powodem tej radości. Sługa odpowiedział, że młodszy syn powrócił do domu...To nie spodobało się starszemu bratu. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę.
Zarzuca ojcu, że jest niesprawiedliwy. Podkreśla to, że on zawsze był przy nim. Że był wierny jego poleceniom...A on tego nie widział...i nigdy nie wyprawił dla niego uczty. Ale kiedy wrócił młodszy syn, ojciec wyprawił ucztę i kazał zabić cielę...Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się. Ojciec tłumaczy synowi swoje zachowanie. Podkreśla, że powrót młodszego syna jest powodem do radości, bo był umarły a ożył. Zaginął a odnalazł się.

Przyjrzyjmy się temu tekstowi z perspektywy naszego życia duchowego...
Ten tekst to kerygmat w pigułce. Mamy zatem Bożą Miłość....
Bóg to Ojciec, który kocha nas ponad wszystko. Kocha nas do tego stopnia, że pozwala nam odejść.
Daje nam pełną wolność...My często korzystamy z tej wolności i oddalamy się od Domu Ojca.
Popadamy w grzech...Roztrwaniamy majątek, jakim są łaski, talenty, dary Ducha Świętego...
Czasem żyjąc w grzechu staczamy się na samo dno...W duchową przepaść...Czujemy się wewnętrznie mali, niegodni Bożej Miłości...Zdarza się, że na początku mamy w sobie sporo pychy...Wychodzimy z założenia, że poradzimy sobie sami...I tak jak młodszy syn, który znalazł pracę przy świniach, łapiemy się różnych sposobów poradzenia sobie ze swoim stanem...sami widzimy ile osób uwikłanych jest w różne nałogi...
ile osób weszło w sekty...ile osób korzysta z pomocy psychologów, terapeutów itp. Tymczasem jedynym rozwiązaniem jest powrót do Ojca...Kiedy podejmujemy decyzję o powrocie często układamy sobie - tak jak młodszy syn - scenariusz...co powiedzieć, jak się zachować...ale to tak nie działa...
Nasz kochający Ojciec - Bóg - lubi zaskakiwać...On działa niekonwencjonalnie. I jednym gestem...jednym słowem...rozbija cały nasz plan działania. Jeżeli wracamy do Niego, On cieszy się....wychodzi nam na spotkanie...i obdarza swoimi licznymi darami...Stajemy się na powrót umiłowanymi dziećmi....
Bo byliśmy umarli...a wróciliśmy do życia....

Ale...być może...niektórzy z nas są jak starszy syn...Zawsze jesteś blisko. Zawsze jesteś wierny.
Codziennie rano i wieczorem modlitwa...w każdą niedzielę msza święta...regularnie chodzisz do spowiedzi, starasz się przestrzegać przykazań....A jednak...masz wrażenie, że Bóg nie do końca jest wobec Ciebie fair.
Zwłaszcza kiedy widzisz jak wielu grzeszników otrzymuje łaski...Jak Bóg się o nich troszczy...
A Ty...taki porządny...nigdy nie doświadczasz Jego Miłości...Wiedz, że Bóg i Ciebie kocha...
Mówi do Ciebie...Ty zawsze jest przy mnie...więc wszystko co Moje jest i Twoje...
Zatem...do kogo Tobie bliżej?

Do grzesznika, który się nawraca? Który wraca do Ojca?
Czy do porządnego chrześcijanina, który tak naprawdę nigdy nie doświadczył Bożej Miłości.
Dlaczego nie doświadczył? Bo jest na tę Miłość zamknięty...Bo myśli tylko o tym by być poprawnym.
Bo przedkłada obowiązki nad miłość...I tak naprawdę jest egoistą...Bo przecież starszemu synowi chodziło tylko o tę ucztę i zabite cielę...Dlaczego akurat to wypomniał ojcu? "Ty nigdy nie dałeś mi koźlęcia bym zrobił sobie imprezę z kumplami...a on? ledwo wrócił z dalekich stron, gdzie przepił majątek...a Ty mu wyprawiasz taką ucztę, że całe miasto o tym mówi..." Znamy to myślenie? Czy w nas się coś takiego czasem nie rodzi? To tym mocniej potrzebujemy nawrócenia...

Potrzebujemy go...by doświadczyć Miłości Ojca...


Komentarze

Najczęściej czytane posty

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

A oto imiona dwunastu apostołów....

6 LIPCA 2016
Środa
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Dzisiejsze czytania: Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 (Mt 10,1-7)
Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie.

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Sobota Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 5,14-21; Ps 103,1-4.8-9.11-12; Ps 119,36a.29b; Mt 5,33-37
(Mt 5,33-37) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Jezus zatrzymuje się na przykazaniu ósmym...mało tego rozszerza je. Przykazanie mówi by nie przysięgać fałszywie...by nie dawać fałszywego świadectwa...Ale to mało by być uczniem Chrystusa...Jezus rozszerza przykazanie mówiąc: Wcale nie przysięgajcie...

Jest jeszcze jedno pouczenie...i myślę, że na nim warto się zatrzymać na dłużej: Niech wasza…

Dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Środa w oktawie WielkanocyDzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

(Łk 24,13-35) W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim …