Przejdź do głównej zawartości

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków.

06 WRZEŚNIA 2019
Piątek
Piątek - wspomnienie dowolne bł. Michała Czartoryskiego, prezbitera i męczennika
Czytania: (Kol 1,15-20); (Ps 100,1-2.3.4-5); Aklamacja (J 8,12); (Łk 5,33-39);


Sprawa postów była tematem spornym...uczniowie Jana pytali: dlaczego my i uczniowie faryzeuszów poszczą...a Twoi Jezu uczniowie nie...Jakby post miał wszystko rozwiązywać... Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli. Tak odpowiada Jezus....A co to dla nas znaczy?
Czy post naprawdę jest ważny? Jest...I przyznaję, że mnie pomaga w rozwoju duchowym...
Ale post nie jest istotą wiary...Nie jest fundamentem wiary...Nie można z postu zrobić filaru życia duchowego...jedynej drogi do zbawienia...Bo jedyną drogą do zbawienia jest Jezus Chrystus...
Czytamy: "Nie ma w żadnym innym zbawienia"... Jezus jest Panem Młodym...
Będąc Jego uczniami uczestniczymy w uczcie weselnej...kiedy uznajemy Go swoim Zbawicielem i Panem, trwamy w radości...i nie mamy powodu do postu....Powodem do postu...powodem do smutku....jest odłączenie od Jezusa... Grzech...utrata łaski uświęcającej...wtedy mamy powody do pokutowania, do smutku, do postów. Wtedy "zabierają nam pana młodego"....a raczej sami go zostawiamy...
Ale zawsze możemy wrócić...i znów trwać w tej radości...

Jezus przytacza przypowieść o przyszywanej łacie...i o bukłakach i winie.
W oczy rzuca się zestawienie: stare i nowe...Nie przyszywamy nowej łaty do starego ubrania.
Nie wlewamy młodego wina do starych bukłaków....Jak to rozumieć?
Chrystus przychodząc na świat wnosi nową jakość...On obala te wszystkie sztywne rytuały, jakie narosły przez kilka tysięcy lat modyfikowania Prawa i dostosowywania go "pod siebie". Faryzeusze doszli do takich absurdów, że z Dziesięciu Słów...z Dekalogu...zrobili ogromny zbiór nakazów i zakazów...gdzie większą część stanowiły zakazy...Jezus odrzuca takie prawo...On przyszedł wypełnić Boże Prawo...i ustanowić Nowe Prawo...które streszcza się w zdaniu: "miłujcie się wzajemnie". Nie można zatem trzymać się starych rytuałów, sztywnych zasad...nie można tkwić w letargu swoich przyzwyczajeń i jednocześnie podążać za Jezusem...Taka postawa będzie jak lanie młodego wina do starych bukłaków...
Wiadomo...w młodym winie ciągle zachodzą procesy fermentacji...dlatego rozrywa stare bukłaki.
Tak samo jest z nauką Jezusa....Ona wprowadza w życie rewolucję...
Zatem, kiedy decydujemy się na przyjęcie jej...nie możemy już dłużej tkwić w tym wszystkim, co stare.

Jeżeli chcemy iść za Jezusem, ale jednocześnie nie chcemy rezygnować z naszego starego życia...
naszych przyzwyczajeń i tego wszystkiego z czym w sumie nam całkiem dobrze. Jeżeli tak dobrze się zabunkrowaliśmy i nam cieplutko w przysłowiowe "cztery litery", bądźmy pewni, że Dobra Nowina, z którą przychodzi do nas Jezus, narobi sporego zamieszania...pomiesza nam szyki...zrobi bałagan w naszym sterylnym, poukładanym życiu...życiu odmierzonym od linijki i uprasowanym na kantkę.

Ewangelia niesie z sobą niesamowitą energię...
To nie jest coś, co przyjmujesz i masz spokój na "x" lat...Ale coś, co nieustannie w Tobie "buzuje".
Tak jak reakcje chemiczne, które zachodzą w młodym winie, rozsadzają stare, zbutwiałe bukłaki...
tak samo Dobra Nowina...rozsadza Twoje stare schematy myślowe...i może doprowadzić do katastrofy.

Często wielu ludzi załamuje się...bo przecież nie można stale stać w rozkroku...
nie można być jednocześnie dobrym chrześcijaninem...i dobrym człowiekiem "z tego świata".
Te wartości wzajemnie się gryzą...i prędzej czy później taki człowiek nie wytrzymuje...
wino się rozlewa...robi się większe przedarcie...
człowiek wraca do starego życia...jeszcze bardziej oddalając się od tego, co niesie Dobra Nowina.

Ale ta przypowieść pada w kontekście pytania o posty...To znaczy, że starym życiem są również stare zasady...Prawo, które ustalili uczeni w Piśmie...w tych prawach zawarte były właśnie zasady postów...
ale i wielu innych zwyczajów, które tak naprawdę były tylko tradycją...a w żaden sposób nie zbliżały do Boga...A my? Czy my nie patrzymy na wiarę przez pryzmat tradycji?
Czy ważne dla nas są posty, majówki, koronki, nowenny? Czy może doświadczenie żywego Boga?

Jeżeli nasza wiara wynika wyłącznie z tego, że ojciec wierzył, dziadek wierzył...i pradziadek też...
to staniemy się niewolnikami tradycji...Jeżeli zaś nasza wiara jest doświadczeniem...i autentycznym przeżywaniem bliskości z Bogiem...to wtedy jesteśmy jak młode wino...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2020
Czwartek
Czwartek - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);



Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?

Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba. Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...

Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. To ważna wskazówka i dla nas…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…