Przejdź do głównej zawartości

Kto ma uszy, niechaj słucha.

24 LIPCA 2019
Środa
Środa - wspomnienie obowiązkowe św. Kingi, dziewicy
Czytania: (Wj 16, 1-5. 9-15); (Ps 78 (77), 18-19. 23-24. 25-26. 27-28); Aklamacja; (Mt 13, 1-9);


Dziś w Ewangelii wsłuchujemy się w przypowieść o siewcy... Myślę, że każdy z nas potrafi z pamięci przywołać wszystkie miejsca, w które trafiają ziarna. Droga, skały, ciernie, ziemia żyzna... Te cztery lokalizacje to symbol naszego życia... Chrystus nieustannie sieje Swoje Słowo...A my? Jak na nie reagujemy... Jak je odbieramy...Gdzie moglibyśmy się odnaleźć? W której rzeczywistości.

A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Może Boże Słowo w naszym wypadku upada na drogę? Może nie przynosi żadnego owocu, bo tak naprawdę słuchamy Go jednym uchem...a drugim ono wypada? A może stało się nam już tak dobrze znane, że nie zaskakuje nas...innymi słowy - spowszedniało nam? Ptaki wydziobują ziarno, które pada na drogę...Zatem Słowo, które pada na "drogi" naszego życia, najzwyczajniej ginie bezpowrotnie...bez możliwości zakiełkowania...Zostaje zadeptane, rozjechane, wymieszane z pyłem i brudem...I dlatego nie przynosi owocu...

Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. A może Twoje życie, to miejsce skaliste? Jesteś niedostępny...nic nie rośnie w Twoim życiu, bo nie ma warunków... Tylko łyse skały...żadnego życia.... Kiedy ziarno pada między skały, udaje mu się zakiełkować...ale nie ma żadnych warunków wzrostu. Gleba nie ma odpowiednich związków mineralnych...A prażące słońce szybko wysusza taką kiełkującą roślinkę...zostaje z niej tylko wiór...Może właśnie tak wygląda Twoje życie? Nie masz korzenia...niby masz jakieś życie duchowe, ale nie zapuszczasz korzeni w wierze... mówisz sobie: to tymczasowe...nie mogę się zaangażować na całego...bo przecież mogę coś stracić. Owszem dobrze się czujesz w Kościele...przeżywasz mocno wszystko, co związane z wiarą... zachwycają Cię podniosłe nabożeństwa...ale gdzieś w tym wszystkim brakuje jednak korzenia... brakuje fundamentu...na którym można się oprzeć...Dlatego przychodzi kryzys...i rezygnujesz. Nie przynosisz owocu...

Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. To również trudny przypadek... Ciernie zakłócą wzrost prawie każdej rośliny. Nie pozwolą jej urosnąć i wydać owoców...Może tak właśnie wygląda Twoje życie...Ciągłe problemy, troski...Chcesz wzrastać w wierze...gorąco tego pragniesz. Słuchasz Słowa Bożego, uczestniczysz w życiu Kościoła, ale jednak ciągle wszystko jest nietak. W końcu dochodzisz do wniosku: Tylu ludzi żyje z dala od Boga i świetnie im się powodzi...a ja...staram się z wszystkich sił, ale ciągle mam "pod górkę"...Troski doczesne...problemy...zagłuszają Twoją wiarę... zamykają Cię na przyjęcie Słowa Bożego i życie nim w pełni...w ten sposób nie wydajesz owocu.

Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Na końcu mamy ziarna, które wydają plon...Ziemia żyzna to idealne środowisko wzrostu...To czyste serce, gotowe na przyjęcie Bożego Słowa...to otwarty umysł...to zapał do służby Kościołowi...Pamiętajmy jednak, że każdy wydaje inny plon. Jeden stokrotny, ale inny tylko trzydziestokrotny. I każdy mimo to jest cenny...Nie popadaj zatem w zniechęcenie...i nie zazdrość braciom, że ich rozwój duchowy jest większy niż Twój...Każdy z nas jest cenny w oczach Boga... I jeszcze jedna myśl na końcu... Czasem całe nasze życie wygląda jak jeden z powyższych przykładów...a czasem miewamy w życiu momenty kiedy jeden dominuje nad drugim...Możesz być głęboko wierzący...możesz przez większość swojego życia doświadczać: "żyznej gleby"...ale w pewnym momencie życia może pojawić się kryzys... kiedy Ziarno Słowa pada "między ciernie". Nie można się wtedy zrażać...Tylko walczyć... I ufać Bogu, że On może wszystko zmienić...nawet największą pustynię zmieni w czarnoziem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Sobota Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 5,14-21; Ps 103,1-4.8-9.11-12; Ps 119,36a.29b; Mt 5,33-37
(Mt 5,33-37) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Jezus zatrzymuje się na przykazaniu ósmym...mało tego rozszerza je. Przykazanie mówi by nie przysięgać fałszywie...by nie dawać fałszywego świadectwa...Ale to mało by być uczniem Chrystusa...Jezus rozszerza przykazanie mówiąc: Wcale nie przysięgajcie...

Jest jeszcze jedno pouczenie...i myślę, że na nim warto się zatrzymać na dłużej: Niech wasza…

Światła nie stawia się pod korcem...

Czwartek Wspomnienie św. Jana Bosko, prezbitera Dzisiejsze czytania: Hbr 10,19-25; Ps 24,1-6; Ps 119,105; Mk 4,21-25
(Mk 4,21-25) Jezus mówił ludowi: Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. I mówił im: Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma.
W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus kontynuuje przypowieści.... Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw.
Myślę, że przypowieść o świetle jest nam dobrze znana...A nawet jeżeli nie jest, prawdy w niej zawarte są...że użyję takiego określenia...oczywistą oczywistością...
Gdybym zapytał: Po co jest światł…

Przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.

Środa
Dzisiejsze czytania: Jk 1,19-27; Ps 15,1-5; Ef 1,17-18; Mk 8,22-26
(Mk 8,22-26) Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: Czy widzisz co? A gdy przejrzał, powiedział: Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał /on/ zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: Tylko do wsi nie wstępuj.

Wiele opisów uzdrowień znam. W końcu wiele razy czytałem je w Ewangelii. To dzisiejsze uzdrowienie jest jednak inne niż one wszystkie. Wskazuje bowiem na fakt, że czasem droga do naszego uzdrowienia przebiega etapami. Jezus często (no w większości przypadków) uzdrawiał natychmiast. W większości przypadków uzdrawiał w obecności tłumów. Tutaj mamy dwie różnice, na które natychmiast zwrócimy uwagę: uzdrowi…