Przejdź do głównej zawartości

Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć.

30 CZERWCA 2019
Niedziela
Niedziela - XIII Niedziela zwykła
Czytania: (1 Krl 19,16b.19-21); (Ps 16,1-2.5.7-11); (Ga 5,1.13-18); Aklamacja (1 Sm 3,9; J 6,68b); (Łk 9,51-62);

(Łk 9,51-62) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment z Ewangelii pokazuje mi, że "ten świat" a "świat ucznia Chrystusa" to dwie zupełnie inne rzeczywistości. Bardzo trudno pogodzić jeden z drugim, bo są - używając terminologii informatycznej - niekompatybilne. Wartości, które rządzą się w świecie, który nas otacza, stanowią przeszkodę w poznawaniu Boga, w kroczeniu za naszym Mistrzem - Jezusem. W tym fragmencie z Ewangelii Łukasza ktoś deklaruje: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Oznacza to, że dla każdego, kto idzie za Jezusem świat nie jest mieszkaniem. Jesteśmy tylko przechodniami - pielgrzymami.
A nasza ojczyzna jest w Niebie. Idąc na cały świat i głosząc Dobrą Nowinę, nie spodziewajmy się spokojnego spoczynku...i hotelowych luksusów. Świat jest polem walki...walki duchowej...
Dziś - jak w żadnych innych czasach - jesteśmy tego świadkami...Ale przede wszystkim- jako uczniowie- jesteśmy też żołnierzami. Walczymy po stronie Boga...u boku Chrystusa...stąd też Jego zalecenia.
Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych. Umarli, to wszyscy ci, którzy trwają przywiązani do "tego świata".
"Ten świat" nie jest "naszym światem"...My nie zabiegamy o sprawy "tego świata". W innym miejscu na kartach Ewangelii, Jezus mówi: "kto kocha swoje życie, straci je". Zabieganie wyłącznie o nasze codzienne, przyziemne sprawy, ustawianie się na odpowiedniej pozycji...to wszystko jest marnością...
My mamy inną misję...Jest nią pozyskiwanie uczniów spośród wszystkich narodów...Walczymy po stronie królestwa niebieskiego, więc wszelkie odwracanie się, patrzenie wstecz...rozpamiętywanie przeszłości, tego, co się zostawiło jest bezcelowe...Żołnierz na wojnie nigdy nie odwraca się wstecz, nie patrzy na tych, którzy padli, nie zajmuje się pielęgnacją rannych. Od tego są specjalne służby...Żołnierz skupia się tylko na walce.
A walka wymaga zdecydowania...Głoszenie Ewangelii, kroczenie za Jezusem, naśladowanie Go również wymaga zdecydowania. Nie można stać w rozkroku, bo to nie jest ani przyjemne, ani wygodne...ale przede wszystkim jest bezcelowe...

Trudno jest jednoznacznie opowiedzieć po stronie Chrystusa...po stronie Wiary...
Wiem o tym...rozumiem doskonale dylematy wielu ludzi, bo sam je miewam...świat stara się nam wmówić, że pójście za Chrystusem...wiara w Niego...jest anachroniczna...że to dobre dla starych babć i ludzi słabych.
Że prawdziwe szczęście...prawdziwą wolność daje wyzbycie się krępujących więzów, jakimi jest religia.
To wszystko kłamstwo...Rozmawiam z przyjaciółmi, którzy są na skraju załamania...totalna depresja z powodu rzeczywistości, jaka nas otacza...brak pracy, brak perspektyw...nieszczęśliwa miłość...choroba i śmierć bliskich...Ludzie ci nie widzą sensu życia...
Mówię wtedy: znam to...przeżyłem też to wszystko...ale jednak jestem szczęśliwy...patrzę na życie z optymizmem...nie patrzę wstecz...nie oglądam się na to co było...
Wtedy zwykle pada pytanie: Skąd to masz...czemu jesteś szczęśliwy i pełen optymizmu, mimo że jest tak ciężko...i sam przyznajesz, że Tobie też jest ciężko...

odpowiedź jest prosta: Moim Panem jest Jezus...Powierzyłem mu swoje życie. I choć dalej czuję, że życie mnie nie rozpieszcza, że doświadczam wielu smutków i trudności, to jednak wiem też, że nie jestem w tym sam. Że każdy kolejny dzień jest darem...jest błogosławieństwem, bo jestem z Nim...a On jest ze mną.
Oto właśnie chodzi...o zdecydowane opowiedzenie się po Jego stronie...
nasze spojrzenie wtedy nabierze nowej ostrości...

i choć świat nas znienawidzi...choć nie będzie, gdzie złożyć głowy...to wszystko nie będzie wiele znaczyć.
Bo świat nie jest naszym domem....naszym domem jest Królestwo Niebieskie.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.

06 LISTOPADA 2019
Środa
Środa - wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes
Czytania: (Rz 13, 8-10); (Ps 112 (111), 1-2. 4-5. 9); Aklamacja (1 P 4, 14); (Łk 14, 25-33);



Dzisiejszy fragment Ewangelii może zaskakiwać. Przynajmniej pierwsze zdanie...
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Zatem jak to jest? Jezus, który ciągle uczy miłości, zachęca do nienawiści? I to do najbliższych? Wyjaśnienie pojawia się dopiero na końcu...
.Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

No dobrze...wyrzec się wszystkiego...ale przecież to oznaczałoby porzucenie dotychczasowego życia...
zostawienie bliskich...i pójście w nieznane...Czy tego chce Jezus?
Byśmy wszyscy porzucili rodziny, przyjaciół, pracę...i poświęcili się głoszeniu?
Myślę, że chodzi o coś innego...

Jezus mówi tu o priorytetach...o tym...co ważne i co ważniejsze...
Chodzi o to by …

Twoja wiara cię uzdrowiła.

13 LISTOPADA 2019
Środa
Środa - wspomnienie obowiązkowe św. Benedykta, Mateusza, Izaaka i Krystyna pierwszych męczenników polskich
Czytania: (Mdr 6,1-11); (Ps 82,3-4.6-7); Aklamacja (1 Tes 5,18); (Łk 17,11-19);


Dzisiejszy fragment z Ewangelii przybliża nam historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Jezus zmierza do Jerozolimy. Na pograniczu Samarii i Galilei spotyka dziesięciu trędowatych, którzy proszą Go o pomoc.
Jezus lituje się nad nimi i wszystkich uzdrawia, zalecając udać się do kapłanów. Oni zostają uzdrowieni po drodze...To nie było spektakularne uzdrowienie...większość z nich być może nie spostrzegła się, że została uzdrowiona...poza jednym...On natychmiast wrócił do Jezusa, by podziękować Mu za ten cud.
Mówi się, że pozostałym zabrakło wdzięczności...Być może...
Ale równie dobrze można powiedzieć, że tamtym wystarczył sam fakt uzdrowienia...
Ten jeden zaś, zrozumiał kim jest człowiek, za sprawą którego był znowu czysty...Zrozumiał, że to Syn Boży. Dla niego doświadczenie u…