Przejdź do głównej zawartości

Wspieraj bloga przez partronite.pl

Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo.

04 KWIETNIA 2019
Czwartek
Czwartek - wspomnienie dowolne św. Izydora, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (Wj 32,7-14); (Ps 106,19-23); Aklamacja (Ez 18,31); (J 5,31-47);

(J 5,31-47) - Kliknij, aby przeczytać.

Co takiego ważnego mówi dziś do nas Jezus poprzez karty Ewangelii?
Spójrzmy w tekst i przeanalizujmy powoli kolejne wersety...
Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jezus nie wydaje sam o sobie świadectwa...Czemu? Bo jak mówi - sąd Jego nie byłby prawdziwy...W oczach ludzkich wydawanie sądu o sobie przez samego siebie jest fałszywym sądem.
Przecież kiedy mówimy sami o sobie to nigdy nie wydajemy do końca prawdziwego sądu...I chociaż Jezus jest prawdziwym Bogiem, jest też prawdziwym człowiekiem...I ta zasada wydawania sądu o samym sobie dotyczy Go w takim samym stopniu jak nas...Kiedy o nas wydaje sąd ktoś inny...jak to się mówi: rekomenduje nas...tak jak np. pracodawca pisze opinię na nasz temat...to jest wiarygodne źródło...
Bardziej wiarygodne niż ja sam :) Bo rzeczą oczywistą jest, że sam siebie chcę przedstawić w jak najlepszym świetle...(a czasem specjalnie "obniżam" swoje kompetencje, ale to już przejaw fałszywej skromności). OK...wystarczy tego rozwinięcia...Jezus dalej mówi właśnie o tym, że ktoś inny wydaje o Nim sąd...Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Ten sąd jest prawdziwy...I Jezus o tym wie...raz z tego powodu, że wydaje ten sąd ktoś inny
(więc nie ma możliwości "subiektywnej" oceny samego siebie) a dwa...sąd jest prawdziwy, bo pokazuje prawdę o Jezusie...(Wracając do poprzedniej myśli: Jezus mógłby powiedzieć prawdę o sobie...ale dla innych ten osąd samego siebie nie byłby prawdziwy....właśnie z powodu osądzania samego siebie - mam nadzieję, że to jest zrozumiałe :P )

 Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. To Jan dał świadectwo...świadectwo prawdziwe...
Jezus podkreśla, że wprawdzie świadectwo człowieka (nawet będącego wielkim prorokiem jak Jan) nie ma dla Niego znaczenia...ale to świadectwo ma służyć zbawieniu ludzi...Bo właśnie tamto świadectwo ma ich poprowadzić do wiary...do wiary w Jezusa - Mesjasza.

 On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem.
Tutaj Jezus daje świadectwo o Janie...On był lampą...dawał przykład, wskazywał drogę, rozświetlał ciemności...jednak ludzie chcieli krótki czas radować się jego światłem...czyli nie przyciągał ich uwagi.
Wzbudzał tylko chwilowe zainteresowanie...a nie pociągał ich ku sobie na stałe...na zawsze...
Jego przykład nie przynosił trwałych skutków w postaci nawrócenia...i trwania w tej decyzji...

Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Świadectwem Jezusa - większym od tego, które dał o Nim Jan są dzieła Jezusa...Dzieła, które zlecił Mu sam Ojciec...Zatem te dzieła są świadectwem o Jezusie, że został posłany przez Ojca...

Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. I to świadectwo...świadectwo Ojca, ma większe znaczenie niż jakiekolwiek świadectwo wystawione przez człowieka...choćby ten człowiek był wielkim prorokiem, mistykiem itp...Świadectwo, jakie wystawia sam Bóg o Jezusie Chrystusie, przebija wszystkie ludzkie świadectwa...

 Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. To mocne słowa...
Nie uwierzyliście, że jestem Synem Bożym...że jestem obiecanym Mesjaszem, bo nie ma w was słów Ojca...
Słowo Boże w was nie trwa...nie widzieliście Boga, nie słyszeliście Go, nie doświadczyliście Go, Jego Słowo w was nie trwa...Nie znacie tak naprawdę Boga, dlatego nie wierzycie, że On Mnie posłał...Mocny zarzut pod adresem uczonych w Piśmie, którzy przecież byli nauczycielami Izraela...a tu Jezus mówi im, że tak naprawdę wcale nie znają Boga...

Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. Tu jest dalszy ciąg tego wątku...Badacie Pisma, znacie dobrze Biblię...znacie pisma proroków, znacie Torę...znacie psalmy....i inne święte księgi...a jednocześnie nie widzicie tego, co jest napisane czarno na białym, że to Ja jestem tym, którego te księgi zapowiadają...że to one dają o Mnie świadectwo...Chciałoby się powiedzieć: czytacie, ale nic nie rozumiecie z tego, co czytacie...jesteście wtórnymi analfabetami. (znamy ten problem ze współczesnej szkoły. Badania pokazują, że uczniowie nie rozumieją tego, co czytają) Ale tu chodzi o coś więcej...o kwestię poznania duchem czytanego tekstu.
Tu nie chodzi nawet o poznanie rozumowe...ale połączenie faktów...obserwację rzeczywistości...i wyciągnięcie wniosków...bez pomocy Ducha Świętego, nie można poprawnie zrozumieć Słowa Bożego.
Biblia będzie dla nas jak kolejna "powieść do poduszki"... I nigdy nie odkryjemy w niej Historii Zbawienia, która jest także naszą historią...(tak samo jak nie odkryli tego uczeni w Piśmie...)

A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. To naturalna konsekwencja niewiary...
Jeżeli nie wierzysz w to, że Jezus jest Panem...nie przyjdziesz do Niego...Najpierw trzeba doświadczyć wiary, potem podjąć decyzję...i przyjść do Niego...Nie można wierzyć w Jezusa, ale jednocześnie być gdzieś daleko...to swego rodzaju duchowa schizofrenia...

Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga.
Jezus nie potrzebuje odbierać chwały od ludzi...sam w końcu powiedział, że nie potrzebuje ludzkiego świadectwa o sobie, bo najlepsze i najmocniejsze świadectwo wystawia o Nim Jego Ojciec - Bóg.
Pada też zarzut - nie macie w sobie miłości Boga...na jakiej podstawie ten zarzut? To prosta konsekwencja.
Kto ma w sobie miłość Boga, ten wierzy w Jezusa...i idzie za Nim...kto miłość Boga odrzuca, nie nosi jej w sobie, ten nie może poznać (albo nie chce...albo i jedno i drugie) ani Boga ani Jezusa...a skoro nie poznaje, to nie może do Niego przyjść...Mało tego...ktoś może dobrze znać Biblię...i może mu się wydawać, że zna Boga, ale znać a kochać...mieć w sobie Jego miłość...to spora różnica...
Bo można znać Boga (czy może raczej mieć o Nim jakieś wyobrażenie) ale ta "znajomość" polega wyłącznie na poznaniu rozumowym...mieć w sobie Miłość Boga...to poznać Go sercem...

Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. A to jest ciekawe zdanie...i bardzo ciekawy (że użyję takiego określenia) zarzut...Bo z jednej strony dawanie świadectwa o samym sobie byłoby nieprawdziwe, ale tutaj Jezus ukazuje, że Żydzi (być może w swojej przewrotności) przyjęli by tego, kto przyszedłby we własnym imieniu...Byliby gotowi uznać fałszywego proroka za kogoś, kto przyszedł w Boże Imię...i jednocześnie odrzucić Prawdziwego Mesjasza....To znana i nam - współczesnym ludziom - przypadłość...

wartościowanie ludzi...decydowanie o tym kogo przyjąć a kogo odrzucić na podstawie wątpliwych wniosków. O Jezusie świadectwo było przecież mocne - kilka tysięcy lat wcześniej zapowiadali Go prorocy.
A jednak Żydzi nie patrzyli uważnie na to, co Bóg mówił na kartach Starego Testamentu...tylko brali pod uwagę "obiektywne wnioski" - czyli nic innego, jak własne przemyślenia i stereotypy. Że z Galilei, że cieśla a nie syn królewski...że niewykształcony...że zadaje się z celnikami i grzesznikami...że łamie prawo szabatu itp.

 Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? No właśnie...to przypadłość wielu ludzi...na przestrzeni wszystkich wieków.
Szukamy wyłącznie chwały od innych ludzi...kto nie lubi być chwalony, poważany w swoim środowisku.
Kto nie lubi być w pozytywnym sensie na językach...a jednak takie odbieranie chwały od ludzi i tylko od ludzi, zamyka nas na poszukiwanie chwały Bożej...a tym samym zamyka nas na to by uwierzyć...

Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli? I na koniec tego fragmentu odwołanie do Mojżesza - Ojca Narodu Wybranego...Najważniejszego proroka i patriarchy, którego Żydzi darzyli wielkim szacunkiem. Jezus mówi: To Mojżesz będzie waszym oskarżycielem...bo nie uwierzyliście jego proroctwom...bo gdybyście jemu uwierzyli, to uwierzylibyście tym bardziej Moim słowom....

A czy my wierzymy? Czy może jesteśmy jak Żydzi z czasów Jezusa...
i te gorzkie słowa kierowane są i do nas?

Komentarze

Najczęściej czytane posty

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…

A oto imiona dwunastu apostołów....

6 LIPCA 2016
Środa
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Dzisiejsze czytania: Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 (Mt 10,1-7)
Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie.

Dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Środa w oktawie WielkanocyDzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

(Łk 24,13-35) W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim …

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Piątek Wspomnienie św. Augustyna, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: 1 Tes 4,1-8; Ps 97,1.2b.5-6.10-12; Łk 21,36; Mt 25,1-13
(Mt 25,1-13)
Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!" Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu na…