Przejdź do głównej zawartości

Zarzućcie sieci na połów!

10 LUTEGO 2019
Niedziela
Piąta Niedziela zwykła
Czytania: (Iz 6, 1-2a. 3-8); (Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 4-5. 7e-8); (1 Kor 15, 1-11); (Mt 4, 19); (Łk 5, 1-11);

(Łk 5, 1-11) - Kliknij, aby przeczytać.


Jezus powołuje pierwszych uczniów...w niesamowitych okolicznościach...
Zaskakuje mnie fakt, że Jezus zawsze powołuje w niesamowitych okolicznościach.
Powołanie nie jest nudne...zawsze jest w nim jakaś dynamika. Ale w tym dzisiejszym fragmencie jest jeszcze kilka ważnych kwestii, na które chciałbym zwrócić uwagę.

Jezus przychodzi nad jezioro Genezaret.
Tłum idzie za Nim aby Go słuchać.
Nad jeziorem pracują rybacy - płuczą sieci.
Jezus wchodzi do łodzi aby nauczać...

Do tego momentu wszystko jest takie...spokojne...
Każdy "robi swoje".
Rybacy pracują...
Jezus wędruje przez wioski i miasteczka nauczając...
A tłumy...idą za Nim...

w pewnym momencie Jezus zwraca się do Szymona..."Wypłyń na głębię"
"Zarzuć sieć na połów"... w tym momencie zaczyna się złamanie schematu...
Bo...moment...do tego momentu każdy robił "swoje"...a tu...
ni stąd...ni zowąd...Jezus mówi rybakom...by zarzucali sieci?
W porządku...to słynny Rabbi...ale...z całym szacunkiem...co On może wiedzieć o łowieniu ryb?

Takie myśli musiały nurtować serca rybaków...Bo przecież każdy "w branży" wie, że ryby łowi się w nocy.
A nie w dzień...w dzień to można odpoczywać po połowie, płukać sieci...albo naprawiać je...
ale nie łowić ryby...Jak nie złowiłeś nic w nocy...no to masz pecha...być może nawet nie będzie czego do garnka włożyć...Szymon zatem dzieli się tymi wątpliwościami...Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. No właśnie...Całą noc ciężko pracowaliśmy...i co z tego mamy? Nic...kompletnie nic...
Doskonale znamy się na naszym fachu...ale na co nam się przydała wiedza i umiejętności...skoro nie widać efektów naszej ciężkiej pracy...

znasz to? doświadczyłeś czegoś podobnego?
Ja tak...wiele razy zmagałem się z podobnymi problemami.
Mam wiedzę, doświadczenie...ale w starciu z rzeczywistością...nie zawsze daję radę.
W takich sytuacjach potrzeba jednej rzeczy...no OK dwóch...
Po pierwsze: Zaufać Bogu...z przekonaniem, że Jego Plan...jest lepszy niż nasz...
Po drugie: Mieć odwagę wyjść poza schemat...porzucić swoje myślenie...a pójść za natchnieniami
Ducha Świętego...Szymon właśnie tak zrobił...bo przecież powiedział jeszcze jedno zdanie.
Zdanie, które stało się początkiem cudu...Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać.
Panie...całą noc nic nie złowiliśmy, ale na Twoje słowo zarzucę sieci...
Panie całe życie męczę się z moimi problemami (emocjonalnymi, zdrowotnymi, duchowymi)
ale na Twoje słowo podejmę ryzyko...złamię schemat...w modlitwie, w relacjach z innymi itp.

skoro tylko to uczynili...zagarnęli mnóstwo ryb...To stało się natychmiast...
czasem męczymy się by osiągnąć jakiś cel...by rozwijać się duchowo...
by w naszych relacjach zapanowała zgoda...i nie wychodzi...
ale kiedy oddamy sprawę Jezusowi...i pójdziemy za Bożymi Natchnieniami, efekty będą NATYCHMIASTOWE...to nie jest żaden marketing...Tak jest napisane w Biblii...
To jest obietnica...

Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.
Tutaj mamy ważny moment...uświadomienie sobie własnej grzeszności...podziw...oddanie chwały Jezusowi. To ważne jest także w naszym życiu...Bo głównym problemem, który blokuje nam doświadczenie Bożej Miłości...i przyjęcie zbawienia, jest właśnie grzech...Dopóki nie wyznasz: jestem grzesznikiem i potrzebuję zbawienia...nie uświadomisz sobie tej prawdy, będziesz stać w miejscu...
i ciągle powtarzać swoje schematy na "naprawę życia".

I w tym momencie następuje powołanie...Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. Jezus wie, że Szymon jest "człowiekiem grzesznym"...mimo wszystko nie odrzuca go. Wręcz przeciwnie...dodaje mu otuchy...mówi: nie bój się...bo owszem...jesteś grzesznikiem, ale Ja cię będę uzdalniać...Jezus nie powoływał "cukierkowatych chłopców"...o idealnym, nieskazitelnym charakterze. Ale właśnie "twardych chłopów"... konkretnie "wytarmoszonych" przez życie. Właśnie takich, którzy mieli świadomość, że są "grzesznymi ludźmi". Bo to, co słabe i grzeszne w oczach ludzi...jest mocne i święte w oczach Boga...Dlatego Jezus wybrał właśnie ich...i zapewnił, że On ich uzdolni do wielkich rzeczy. To zapewnienie: "odtąd ludzi będziesz łowił", musiało nieźle zadziałać na wyobraźnię Szymona... Biorąc pod uwagę wcześniejszą scenę - obfity połów...słyszy...będziesz tak samo teraz "łowić ludzi"... Nie po jednym...nie po dwóch...ale całymi tłumami...(to zapewnienie spełniło się w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po kazaniu Piotra nawróciło się 3000 ludzi)

I co się dzieje? rybacy zostawiają swój interes...i dołączają do Jezusa...
I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Rewolucja...Zostawili wszystko i poszli za Nim...
Wszystko...
Nie jakiś tam malutki skrawek życia...
Nie najmniej potrzebne rzeczy...
Wszystko...absolutnie wszystko.

A czy my bylibyśmy zostawić wszystko?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…

Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.

21 GRUDNIA 2019
Sobota
Sobota - wspomnienie dowolne św. Piotra Kanizjusza, prezbitera i doktora Kościoła
Czytania: (Pnp 2,8-14); (Ps 33,2-3,11-12,20-21); Aklamacja; (Łk 1,39-45);



Dziś w Ewangelii kontynuacja historii Maryi...Dziś wsłuchujemy się w scenę nawiedzenia św.Elżbiety.
Wczoraj w Ewangelii Anioł powiedział Jej: Twoja krewna Elżbieta również spodziewa się dziecka...
Dlatego Maryja idzie do niej...chce jej pomóc, bo przecież jest w podeszłym wieku...a mimo wszystko, dzięki Bożemu Miłosierdziu, będzie mieć dziecko...
Kiedy odwiedza Maryja odwiedza swoją krewną...zaskakujące dla niej jest powitanie: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Ale zacznę od: W tym czasie Maryja wybrała się i poszła …