Przejdź do głównej zawartości

Spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się!

15 LUTEGO 2019
Piątek
Piątek - wspomnienie dowolne świętego Klaudiusza de la Colombiere, prezbitera
Czytania: (Rdz 3, 1-8); (Ps 32 (31), 1b-2. 5. 6-7); (Dz 16, 14b); (Mk 7, 31-37);

(Mk 7, 31-37) - Kliknij, aby przeczytać.

Kiedy wsłuchuję się w ten fragment z Ewangelii, zawsze patrzę głębiej...Bo co widzimy w scenie, nakreślonej przez św. Marka? Uzdrowienie głuchoniemego...Jezus bierze chorego na bok, wkłada palce w jego uszy, śliną dotyka mu języka i wypowiada słowo: Effatha....Otwórz się. Chory natychmiast odzyskuje zdrowie. Tak to zdarzenie zostało nakreślone przez ewangelistę...ale czy naprawdę chodzi wyłącznie o uzdrowienie? Ja - kiedy słucham tego fragmentu, odnoszę wrażenie, że Jezus mówi do każdego z nas Effatha...Przychodzi do nas...wyciąga nas z tłumu...bierze na bok...A potem mówi "otwórz się" do tych sfer w naszym życiu, które są zamknięte na Jego działanie.
Jak wiele dziś jest osób niemych i głuchych duchowo...ich uszy zamknięte są na Ewangelię.
ich język nie głosi Chwały Bożej...Czytając ten fragment zadaję często sam sobie pytanie:
Czy naprawdę słyszę...czy może tylko mi się wydaje... Czy zawsze dobrze mówię...czy może moja mowa jest bełkotem, którego nikt nie rozumie? A może słucham nie tego, co trzeba? Może podsłuchuję rozmów, które mnie nie dotyczą... a potem plotkuję, obmawiam...oczerniam...
Czy moja mowa jest - tak jak napisano w Biblii - Tak, tak...nie, nie...czy może kombinuję, koloryzuje, gadam to, co ludzie chcą usłyszeć? Czy moje słowa są pełne frazesów...pustych obietnic...czy przechwałek. Czy wsłuchuję się w natchnienia Ducha Świętego? Czy staram się realizować to, co usłyszałem? Czy może natchnienia z Góry wpuszczam jednym uchem a wypuszczam drugim...To samo tyczy się relacji z przełożonymi, z przyjaciółmi, w rodzinie...Czy słucham...czy tylko słyszę... Czy mówię...a może tylko gadam, albo przemawiam, albo dyskutuję...czyli po prostu paplam...

Tak często zdarza się, że dużo mówimy a mało słuchamy...Ktoś kiedyś powiedział, że mamy dwoje uszu ale jedne usta by zachować właściwą proporcję - dwa razy więcej słuchać niż mówić.
Często też tak bywa, że nie chcemy kogoś słuchać. Nasze uprzedzenia do danej osoby są tak duże, że po prostu na sam jej widok zatykamy sobie uszy i nie interesuje nas, co ona ma do powiedzenia.
Zauważamy to wśród miłościwie nam panujących...włączmy debaty i przekonajmy się o tym...
Kilku zaproszonych ekspertów niby ma prowadzić debatę a wzajemnie się zakrzykują...nikt nikogo nie słucha...wszyscy chcą przedstawić swoje argumenty...Wszystko to zaś w myśl zasady, że "moja racja jest mojsza niż twojsza. Bo moja racja jest najmojsza". Premier nie wysłucha, co ma do powiedzenia lider opozycji, bo cokolwiek by nie miał, należy do z góry uznać z głupie, bezsensowne i niewarte dyskusji...i odwrotnie. Każdy z liderów opozycji wychodzi z założenia, że opozycja jest po to by "być przeciw" bez względu na wszystko. To polityka, która - jak wiemy - rządzi się swoimi prawami...a jej klasyczna definicja "roztropna troska o dobro wspólne" już dawno przestała być aktualna.

Ale wrócę do strony duchowej tego fragmentu...i do momentu uzdrowienia.
Jezus wypowiada słowo: Effatha. - Otwórz się...i mówi je także do każdego z nas.
On pragnie byśmy się otwierali...by każda sfera naszego życia otwierała się na Jego działanie.
Byśmy otwierali się na Słowo Boże...Byśmy otwierali się na siostry i braci...
Dziś powszechne jest zamknięcie się...zamknięcie się ludzi - jako jednostek.
I zamknięcie się społeczeństwa....Niestety mamy również do czynienia z zamknięciem się wspólnot...
itd...Zamknięcie to jest na dwóch płaszczyznach. Zamknięcie na Boga...na natchnienia Ducha Świętego, na przeżywanie Słowa Bożego...oraz zamknięcie na ludzi...trwanie w swoim własnym ciepełku... I tworzenie tak zwanego "kółka wzajemnej adoracji". Jezus chce przychodzić do wszystkich tych sfer życia tak indywidualnego jak i zbiorowego i mówić Effatha...

Czy chcemy tego? chcemy by Jezus nas otworzył? by wyciągnął nas z zamknięcia się?
A może nam jest tak dobrze...i będziemy chcieli usłyszeć wszystko byle nie słowo: Effatha?
Będziemy słuchali Ewangelii i dyskutowali potem, jak piękne jest Słowo Boże...ba...może nawet powiemy: jak żywe, jak aktualne...jakie ponadczasowe...a jak pięknie Pan Jezus dogadał faryzeuszom...On to jednak ma gadane...Ale co w związku z tym? Co z tego, że sobie poczytamy, posłuchamy, podyskutujemy, jeżeli nie otworzymy się całkowicie na Słowo Boże...Zostawienie małego lufcika to nie otwarcie...Otwarcie zawsze musi być na oścież...w przeciwnym wypadku możemy powiedzieć o uchyleniu...Owszem kiedy uchylamy okno zawsze wpada trochę powietrza, ale w ten sposób nigdy nie wywietrzymy pokoju.

Effatha to bardzo niebezpieczne dziś słowo...Otwarcie się w dobie powszechnego indywidualizmu może być przez niektórych zinterpretowane jako zamach na wolność osobistą. Naruszenie psychologicznej strefy intymnej. Kiedy czytam ten fragment z Ewangelii, zwracam też uwagę na gest Jezusa...Włożenie palców do uszu i dotknięcie śliną języka...Dziś taki gest mógłby zbulwersować...zostać uznany w najlepszym wypadku za...niehigieniczny...najbezpieczniej byłoby uzdrawiać na odległość...

W kontekście otwarcia i zamknięcia spójrzmy na nasze społeczeństwo. Ludzi upchano w wielkich wieżowcach...Często nie znamy swoich najbliższych sąsiadów...Każdy żyje dla siebie i średnio obchodzi go, co dzieje się za drzwiami obok. Znajoma, która założyła w mieście osiedlowy klub seniora, opowiadała mi historię dwóch kobiet, które dopiero na spotkaniu klubu, dowiedziały się, że mieszkają obok siebie. W jednym bloku, w jednej klatce...na jednym piętrze...szokujące, ale prawdziwe....przez 30 lat być tak zajętym swoimi sprawami, by nie wiedzieć kto jest moim sąsiadem....

Tak wygląda współczesna nam rzeczywistość...zamykamy się w prywatnym mikrokosmosie. Zakładamy na uszy słuchawki, odpalamy iPoda po czym ruszamy w miasto...mijamy wielu ludzi, na których nie zwracamy uwagi...Oni na nas zresztą też...wsiadamy do autobusu i szukamy miejsca, gdzie obok nikt nie siedzi... A kiedy ktoś się dosiądzie, odwracamy głowę w kierunku szyby, by przypadkiem ta osoba się do nas nie odezwała. W pociągu szukamy pustego przedziału, bo kiedy jest zajęty, istnieje ryzyko, że nasz współpasażer może być złodziejem...Tak rzadko się do siebie uśmiechamy na ulicy...Tak rzadko mówimy "cześć" czy "dzień dobry" nawet nieznajomym...Każdy żyje dla siebie...nie ma czasu na życie dla innych...
Jezus przychodzi w te wszystkie rzeczywistości...dotyka nas...i mówi Effatha...Otwórz się...
Ale czy się otworzymy? to już zależy wyłącznie od nas...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…

Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.

21 GRUDNIA 2019
Sobota
Sobota - wspomnienie dowolne św. Piotra Kanizjusza, prezbitera i doktora Kościoła
Czytania: (Pnp 2,8-14); (Ps 33,2-3,11-12,20-21); Aklamacja; (Łk 1,39-45);



Dziś w Ewangelii kontynuacja historii Maryi...Dziś wsłuchujemy się w scenę nawiedzenia św.Elżbiety.
Wczoraj w Ewangelii Anioł powiedział Jej: Twoja krewna Elżbieta również spodziewa się dziecka...
Dlatego Maryja idzie do niej...chce jej pomóc, bo przecież jest w podeszłym wieku...a mimo wszystko, dzięki Bożemu Miłosierdziu, będzie mieć dziecko...
Kiedy odwiedza Maryja odwiedza swoją krewną...zaskakujące dla niej jest powitanie: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Ale zacznę od: W tym czasie Maryja wybrała się i poszła …