Przejdź do głównej zawartości

Wysłał ich po dwóch przed sobą.

18 PAŹDZIERNIKA 2018
Czwartek XXVIII tygodnia okresu zwykłego
Święto świętego Łukasza Ewangelisty
Dzisiejsze czytania: 2 Tm 4, 9-17a; Ps 145, 10-11. 12-13ab. 17-18; Łk 10, 1-9

(Łk 10, 1-9 ) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus wyznacza siedemdziesięciu dwóch i posyła ich przed sobą do każdego miasta i miejscowości, gdzie się udać zamierzał...Mieli oni być Jego heroldami...Heroldami Dobrej Nowiny...

Już w pierwszych słowach Pana Jezusa, słyszymy, że nie będzie łatwo: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Żniwo ciągle jest wielkie...a robotników wciąż deficyt. Wiem z własnego doświadczenia, że wielu ludzi boryka się z problemami...Ma swoje doły, kłopoty, kryzysy...I choć czasem temu zaprzecza...to jednak rozpaczliwie poszukuje Boga...Każdy z nas jest powołany do głoszenia...do ewangelizacji...i choć często szukamy wielu wymówek...to musimy mieć świadomość, że nikt inny za nas tego nie zrobi...jak ktoś kiedyś powiedział: "nie ma krasnoludków w ewangelizacji". To Ty musisz iść do swojego sąsiada, do swojej ciotki...do brata, z którym dawno nie rozmawiałeś...I OK...można spotkać się z odrzuceniem...to naturalna kolej rzeczy...Ale może właśnie Twoje świadectwo...Twoje słowo...poruszy serca ludzi, do których pójdziesz.

Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Misja ewangelizacyjna to nie jest "podróż za jeden uśmiech"...  Nie idziesz spotykać się z krewnymi i znajomymi by opowiadać sobie, jakie to przygody nas spotkały w czasie wakacji. Można powiedzieć, że jest to misja wojenna. Idziemy w niebezpieczne miejsca...
Jesteśmy ciągle w stanie zagrożenia... To nie jest wyprawa dla "grzecznych chłopców" i "panienek z dobrego domu" :) To wyprawa, w której można przelać własną krew...a na pewno można w niej przelać pot i łzy.
W taką rzeczywistość szło siedemdziesięciu dwóch...
W taką rzeczywistość idą współcześni misjonarze...
Ale i my...Każdego dnia zostajemy wysłani "w dzicz." Owszem często będziemy spotykać się z pozytywnym odzewem...Ludzie będą się cieszyć, że chcemy się z nimi podzielić wiarą... Ale częściej będzie trudno...
nawet bardzo trudno... Tak jak mówił Jezus...wylądujemy w samym środku watahy wilków...
Taka jest rzeczywistość naszej wiary, ale chrześcijaństwo to nie jest religia siedzących w domu i mających święty spokój. To religia ludzi, którzy idą jak owce między wilki...
Ale idą...bo "wilki" też potrzebują usłyszeć o Jezusie.

Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!
Nie zabezpieczajcie się w żaden sposób...nie polegajcie na własnych siłach i możliwościach,
bo przecież misja, na którą się udajemy...jest Bożą Misją...i to Boża Chwała ma się realizować w tej misji.
To wymaga niesamowitego zaufania Panu Bogu...powiedzenia...Ty tu rządzisz...ja nie mogę nic osiągnąć.
Nie mogę zabezpieczyć się ani finansowo...ani w żaden inny sposób...Ty prowadź mnie Gdybyśmy zabezpieczyli się na każdą możliwą ewentualność, istnieje ryzyko, że nasze sukcesy... wszystko,
co osiągnęliśmy zawdzięczamy wyłącznie sobie...Że wszystko jest zasługą osobistego wysiłku.
Kiedy nic nie mamy...jesteśmy zdani wyłącznie na Boga...Wszystko, co nas spotyka, traktujemy jako
Jego Łaskę. Jako Jego Dar....

Wciąż jednak zaskakuje mnie druga część zalecenia... Nikogo po drodze nie pozdrawiać.
Jak to? Mamy być niekulturalni? Przecież to antyświadectwo.
Problem leży gdzie indziej...W ówczesnej mentalności pozdrowienie było pretekstem do rozpoczęcia rozmowy, dyskusji. A ta schodziła często na przysłowiowe manowce...
W Ewangelizacji nie można sobie pozwolić na tak zwane ploteczki...jałowe rozmowy...
Chociaż te też czasem są potrzebne...Ale nie mogą nas zdominować...
Chodzi o bycie konkretnym...nie wdawanie się niepotrzebne dyskusje i roztrząsanie sporów dogmatycznych...Ty masz być świadectwem. Zanieść Jezusa innym...A nie gadać na milion tematów z każdym napotkanym sąsiadem...zapominając powiedzieć o tym, co Najważniejsze.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. To z kolei zalecenie odnośnie chodzenia "po domach." Witać się mówiąc: Pokój temu domowi! Zawsze przychodzimy w pokoju...I ten pokój powinniśmy zanosić wszędzie, gdzie nasza noga postanie.
Tam, gdzie nas zaproszą mamy zostać i korzystać z gościny. Oczywiście to zalecenie było dla siedemdziesięciu dwóch, ale dziś również jest wiele "akcji" ewangelizacyjnych, w których korzysta się gościny ludzi. I w tym kontekście zasady wiele się nie zmieniły...Mamy zanosić pokój do rodzin, które odwiedzamy...Także odwiedzając swoich przyjaciół czy krewnych...
Zanosić Pokój do innych domów...To nasze chrześcijańskie zadanie.

Nie przechodźcie z domu do domu. To jest ciekawe zalecenie...I aktualne. Dziś wielu z nas lubi się gościć. Odwiedzać się nawzajem na okrągło i przechodzić "z domu do domu." I o ile w umiarze nie ma nic złego w takiej gościnności, to jednak kiedy urasta to do swego rodzaju patologii, zatracamy prawdziwą istotę takich wizyt...Fajnie jak odwiedziny przyjaciół stają się pretekstem do ewangelizowania...kiedy przyczyniają się do wspólnego wzrostu. Powiem z własnego doświadczenia. Spotkania małej grupy formacyjnej w mojej wspólnocie odbywają się w naszych mieszkaniach. To nie tylko spotkanie przy kawie i ciastku, ale pretekst do dzielenia się wiarą, wspólnego czytania Pisma Świętego i rozwoju duchowego...Gdybyśmy jednak chcieli się spotykać codziennie i jedynym celem naszych spotkań byłoby "gadanie o pierdołach." myślę, że te spotkania zaczęłyby przypominać wspomniane w Ewangelii chodzenie "z domu do domu."
Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: Jezus posyła uczniów po dwóch...
Czyli głoszenie Ewangelii nigdy nie powinno być realizowane w samotności...To nie jest zadanie dla "samotnych wilków" czy "wolnych strzelców"... Głoszenie zawsze realizuje się we wspólnocie...a dwóch to najmniejsza możliwa wspólnota. Oczywiście chodzi o osobiste doświadczenie wartości Królestwa Bożego, ale jednocześnie o Jego wspólnotowe doświadczenie....Wzajemna relacja...wymiana doświadczeń....Dzielenie się...
Bo samotnie nikt z nas nie się zbawi...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Strzeżcie się wszelkiej chciwości.

22 PAŹDZIERNIKA 2018
Poniedziałek
Poniedziałek XXIX tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętego Jana Pawła II, papieża
Czytania: (Ef 2, 1-10); (Ps 100 (99), 2-3. 4-5); (Mt 5, 3); (Łk 12, 13-21);

Łk 12, 13-21 - Kliknij, aby przeczytać.


Ludzie zwracali się do Jezusa z różnymi prośbami...Niektórzy myśleli, że Jezus pomoże im rozsądzić sprawy spadkowe...i inne spory o pieniądze. Ale Jezus mówi: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Tak naprawdę to nie jest Jego zadanie...Nie po to Jezus przyszedł na świat, by rozsądzać komu ile się należy...Ale ten problem, który ktoś Mu przedstawił, stał się pretekstem do nauki na temat chciwości...

Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. Co warte podkreślenia...Jezus nie mówi: pieniądze są złe, straszne, paskudne, okropne...to dzieło diabła...i najlepiej w ogóle nie mieć pieniędzy....Jezus mówi: strzeżcie się chciwości...Uważ…

Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych.

20 PAŹDZIERNIKA 2018
Sobota
Sobota XXVIII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętego Jana Kantego, prezbitera
Czytania: (Ef 1, 15-23); (Ps 8, 2 i 3b. 4-5. 6-7); (J 15, 26b. 27a); (Łk 12, 8-12);

(Łk 12, 8-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Kilka myśli w związku z tym fragmentem...
Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych;
Przyznawanie się do wiary...do Jezusa...Uznanie, że nie wstydzę się Go. Świadectwo życia wiarą. Takie postawy znajdą uznanie...Wtedy i Jezus "przyzna się do nas". Powie: "To jest mój uczeń"...To wielkie wyróżnienie...Jeżeli Syn Człowieczy...wobec aniołów...i świętych...i całego Nieba powie wskazując na Ciebie...a może na mnie (czego bardzo bym chciał) "To właśnie jest on...znam go...był Mi wierny".

Ale jest i druga strona medalu:  kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych. Wyparcie się Jezusa...nie przyznanie się do Niego...Ucieczka od podst…

Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

19 PAŹDZIERNIKA 2018
Piątek XXVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Jerzego Popiełuszki, prezbitera i męczennika
Dzisiejsze czytania: Ef 1, 11-14; Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 12-13; Łk 12, 1-7

(Łk 12, 1-7) - kliknij, aby przeczytać.

Kiedy czytam ten fragment z Ewangelii widzę dwie ważne kwestie, o których mówi Jezus.
Pierwsza to obłuda faryzeuszy...Obłuda, którą pojmujemy jako niewłaściwa forma religijności.
Skąd bierze się taka postawa? Myślę, że jest ona wynikiem fałszywego postrzegania Boga...
Obrazu zaburzonego...Faryzeusze chcieli wykazać się nienaganną postawą moralną, gdyż wydawało im się, że w ten sposób zaskarbią sobie łaski u Boga...Zdobędą u Niego "punkty". Nienaganna postawa moralna przejawiała się skrupulatnym przestrzeganiem przepisów Prawa...Gdyż Bóg - surowy sędzia - rozliczy każdego, kto łamie przepisy...Czy i dziś wielu z nas nie nosi w sobie takiego obrazu?

Bóg, który jest policjantem...czyhającym z duchowym "fotoradarem"...…