Przejdź do głównej zawartości

Wspieraj bloga przez partronite.pl

Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie.

11 PAŹDZIERNIKA 2018
Czwartek XXVII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne świętego Jana XXIII, papieża
Dzisiejsze czytania: Ga 3, 1-5; Łk 1, 69-70. 71-73. 74-75; Łk 11, 5-13

(Łk 11, 5-13) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii Jezus uczy nas modlitwy prośby. Tak często modlimy się prosząc Boga o wiele spraw.
Jedne są ważniejsze, inne mniej ważne...Nie mnie oceniać. Często jednak doświadczamy sytuacji, w której wydaje nam się, że modlitwa nie została spełniona? Czyżby Bóg nas nie wysłuchał? A może po prostu nie chciał spełnić naszej prośby? Odpowiedzi na nurtujące nas pytania daje dziś Jezus w Ewangelii.

Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
Na początek bardzo ciekawa przypowieść. Do bohatera przypowieści przychodzi przyjaciel prosząc o użyczenie trzech chlebów. Niby nic nadzwyczajnego, pomijając fakt, że niespodziewana wizyta ma miejsce o północy. Zawsze, kiedy słyszę ten tekst myślę sobie: ten przyjaciel musi mieć niezły tupet. Przyjść w środku nocy i prosić: "pożycz mi chleba". Sam doświadczyłem parę razy czegoś podobnego. W czasie studiów około godziny 23.00 (a może trochę przed północą) dzwoni telefon. Koleżanka z roku.
"Dawid! Proszę odbierze mnie z dworca, bo mi uciekł ostatni autobus." W głowie zacząłem układać tysiąc wymówek, bo najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się wyjeżdżać z akademika. Miałem ochotę posiedzieć z kumplami z pokoju, pogadać, napić się piwka itp...Pytałem sam siebie: dlaczego ona musi zawsze dzwonić akurat do mnie. Przecież tyle osób na uczelni ma samochody. Rzuciłem jakimiś wykrętem, ale ona nie ustępowała...w końcu...zgodziłem się. Jakoś zrobiło mi się jej żal...A może zgodziłem się dla świętego spokoju....Żeby potem sumienie nie wyrzucało mi: czemu jej nie wziąłeś...musiała wracać na nogach 6km...jaki z Ciebie przyjaciel...

Podobnie wygląda historia opowiedziana przez Jezusa...Przyjaciel odwiedza przyjaciela...
Chce pożyczyć chleb. Tamten mówi: Słuchaj jest środek nocy. Daj mi spokój. Jestem już w łóżku.
Moja rodzina śpi...Przecież nie będę ich wszystkich budzić. A tamten..."No, ale weź pożycz. Nie bądź taki.
Jesteś moim przyjacielem. No proszę. Pożycz....proszę, proszę, proszę..."
Jezus puentuje: Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
Natrętni ludzie potrafią być irytujący...będą chodzić za Tobą i prosić tak długo, dopóki nie spełnisz ich prośby. Ile razy w szkole czy na uczelni taki osobnik przyczepia się i "smęci : "daj odpisać zadanie"...
albo: "pożycz 2 zł na drożdżówkę". Każdy z nas tego doświadczył...może niektórym nawet ciarki przechodzą po plecach na samą myśl, że jutro znowu trzeba się z nim...z nią...spotkać.

A Jezus mówi: Właśnie tak powinna wyglądać wasza modlitwa prośby.
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Po prostu - proście a będzie wam dane...Ale nie raz...To nie załatwi sprawy...
Bo modlitwa nie działa na zasadzie: wrzucam 5 zł, wypada puszka z colą.
W modlitwie czasem trzeba być wytrwałym...czasami nawet trzeba mieć trochę zdrowego tupetu.
Przypomnijmy sobie Abrahama, który targował się z Bogiem o to ilu powinno w niej znaleźć się sprawiedliwych, by ocalić całe miasto...Czy my w taki sposób się modlimy? Czy może wydaje nam się, że jedna "zdrowaśka" załatwi sprawę? Jezus daje obietnicę: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Wierzymy w to? Czy naprawdę wierzymy, że jeżeli będziemy o coś prosić z wiarą, dostaniemy to? W Ewangelii św. Jana znajdujemy potwierdzenie: Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Wszystko się spełni...o cokolwiek poprosimy. Nie jakaś wybrana rzecz...Wysyłamy całą listę, a Bóg wybiera sobie z niej powiedzmy pięć rzeczy. Wszystko o cokolwiek poprosimy. Jest jednak warunek...Trwanie w Jezusie...Pełne zaufanie...
I ogromna wiara w to, że Bóg naprawdę wysłucha każdej naszej modlitwy....

On jest kochającym nas Ojcem...Naszym Tatusiem...Dlaczego zatem miałby nam nie dać tego, o co Go prosimy. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. O tym właśnie Jezus mówi w tym fragmencie. Jeżeli my - będąc ojcami, dajemy swoim dzieciom to, o co nas proszą, to tym bardziej nasz Ojciec w Niebie....
On nie jest Disney'owskim Wujkiem Sknerusem, któremu zależy tylko na swoich pieniądzach...Ale Kochanym Tatą...który hojnie nas wszystkich obdarza....Jeżeli coś daje, to tak, że się przelewa...
Nigdy mniej...On nie żałuje nam swojej Miłości...on nie jest powściągliwy w obdarzaniu Łaskami...
Tylko musimy prosić...

musimy prosić z wiarą...
a czasem musimy prosić nachalnie...natarczywie...
niczym bohater dzisiejszej przypowieści.

Komentarze

Najczęściej czytane posty

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…

A oto imiona dwunastu apostołów....

6 LIPCA 2016
Środa
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Dzisiejsze czytania: Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 (Mt 10,1-7)
Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie.

Dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Środa w oktawie WielkanocyDzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

(Łk 24,13-35) W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim …

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Piątek Wspomnienie św. Augustyna, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: 1 Tes 4,1-8; Ps 97,1.2b.5-6.10-12; Łk 21,36; Mt 25,1-13
(Mt 25,1-13)
Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!" Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu na…