Przejdź do głównej zawartości

Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.

13 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jana Chryzostoma, biskupa i doktora Kościoła
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 8, 1b-7. 10-13; Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 23-24; Łk 6, 27-38

(Łk 6, 27-38) - Kliknij, aby przeczytać.

Dobrze jest kochać innych, jeżeli ci "inni" też nas kochają...no a przynajmniej lubią... A tu Jezus mówi: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Miłować nieprzyjaciół...OK nieprzyjaciół takich z prawdziwego zdarzenia to ja nie mam, ale wiem jak trudno jest nawet nić sympatii obudzić w kimś, kogo się po prostu nie lubi...nie chodzi o jakąś ekstremalną niechęć, ale o zwykły "deficyt sympatii".

Ale Jezus uczy by kochać wszystkich...nawet tych, którzy są nam nieprzyjaźni. Wiem jak trudno jest porzucić niechęć do osoby, która mnie skrzywdziła, która mnie oczerniła, powiedziała coś przykrego...ale to jest wyzwanie...to jest próba ucznia Chrystusa. Myślę, że wielu z nas uczucie nienawiści w czystej postaci może być obce...Ja na przykład nie znajduję takiej osoby, której bym z całego serca nienawidził. Owszem zdarzają się antypatie, niechęć...czy po prostu podejście neutralne do danych osób...ale to chyba normalne...Nie jest nic złego w tym, że kogoś po prostu nie lubię...że drażni mnie charakter, styl bycia itp danej osoby...Ale jeśli chcę być prawdziwie uczniem Chrystusa muszę być ponad tym...

Powiedzieć sobie: to są moje ludzkie uczucia...normalną rzeczą jest, że kogoś nie lubię...Ale moim obowiązkiem jako wierzącego jest być życzliwym. Często takie życzliwe podejście może działać cuda. I na przykład antypatyczna sąsiadka może okazać się całkiem w porządku...a wszystko za sprawą jednego "dzień dobry" wypowiedzianego z uśmiechem. Owszem...zgodzę się, że to trudne...Choć bardzo łatwo się te słowa pisze. Być życzliwym także wobec osób, które wobec nas są nieżyczliwe. Wobec tych, którzy zioną do nas wrogością...bo takie sytuacje też nam się zdarzają. Przecież my możemy nie dostrzegać w innych wrogów...co najwyżej możemy kogoś nie lubić, ale jednocześnie to my możemy być dla kogoś wrogami. Czy to w pracy lub w szkole...bo osiągamy lepsze wyniki.... Czy to we wspólnocie...bo nasze zaangażowanie jest dostrzegane i zostajemy wyznaczani do odpowiedzialnych zadań...czy nawet w rodzinie...bo lepiej nam się powodzi itp.

A może być i tak, że ludzie patrzą na nas nieprzychylnym okiem bo jesteśmy wierzący... bo nie boimy się z odwagą przeciwstawiać się złu... bo stajemy w obronie podstawowych wartości... i w związku z tym spotykają nas szydercze komentarze, obmowy, oczernianie...a często jawna agresja słowna a czasem i fizyczna... Jak się wtedy zachować? Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Oto zalecenia naszego Mistrza... Błogosławić nie złorzeczyć...modlić się a nie odpłacać się oczernianiem... Dobrem odpowiadać na zło... Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! To zdanie zwykło się określać "złotą zasadą postępowania" i do naszej rodzimej kultury przeniknęło w przysłowiu: "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe".

W czasie moich studiów prowadziłem burzliwe dyskusje ze współlokatorem. Jedna z takich rozmów doprowadziła nas do stwierdzenia, że gdyby wprowadzić tę zasadę (złotą zasadę postępowania) w nasze życie społeczne i polityczne, bylibyśmy bliscy zbudowania sprawiedliwego świata. Bo zauważmy...nikt z nas nie lubi być oszukiwany...zgodnie z tą zasadą sam postępuje uczciwie...jeżeli chcemy by inni respektowali jakieś zasady, sami musimy ich przestrzegać jako pierwsi. Często się przecież zdarza, że wymagamy czegoś od innych, czujemy się pokrzywdzeni, kiedy ktoś nas źle potraktuje...ale jednocześnie wobec samych siebie stosujemy taryfę ulgową...niczym bohater "W pustyni i w puszczy" - "Kalemu ukraść krowa straszny grzech, ale jak Kali ukraść komuś krowa, to sprytny Kali...mądry Kali, zakombinował...a winny ten, który nie upilnował..."

"Wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny". To jest chyba najmocniejszy argument do bycia dobrym dla tych, którzy dla nas nie są tacy przyjaźni...Ponieważ Bóg jako pierwszy daje nam przykład takiej miłości. Bóg kocha każdego z nas...Kocha bezwarunkowo... Mimo że jesteśmy grzesznikami...Nasze doświadczenie Bożej Miłości, Bożego Miłosierdzia, powinno być dla nas motorem do analogicznego postępowania. Miłość jest podstawą naszego zbawienia...to z miłości Bóg posłał do nas swojego Syna... To z miłości Chrystus umarł za nas na krzyżu...wziął na siebie nasze grzechy, nasze winy... Przecież to każdy z nas powinien umrzeć, bo zapłatą za grzech jest śmierć.

Ale Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale by się nawrócił i miał życie...Bo kocha...tam mocno kocha, że żaden z nas nigdy tej miłości nie pojmie...a nasze postawy wobec drugich będą zawsze miłościopodobne... Dlatego naszą odpowiedzią na tę niepojętą dla nas miłość, powinno być ukochanie wszystkich, zwłaszcza tych, którym pozytywne uczucia do nas nigdy nie przeszłyby przez głowę. Dlatego nie możemy rozważać miłości do nieprzyjaciół w oderwaniu od Miłości Boga do nas - grzeszników. On pierwszy nas umiłował...bez względu na wszystko, dlatego i my...mamy to samo zadanie w stosunku do ludzi, których spotkamy na swojej drodze. Jako pointę chciałbym przytoczyć myśl Jana Budziaszka: "w czasie konfliktu z drugim człowiekiem pomyśl, czy oddałbyś za niego życie. Teraz."

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

20 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXIV tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiążkowe świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 15, 1-11; Ps 118 (117), 1b-2. 16-17. 28-29; Łk 7, 36-50

(Łk 7, 36-50) - kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, pot…

Niewiasto, oto syn Twój. (...) Oto Matka twoja.

15 WRZEŚNIA 2018
Sobota XXIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
Dzisiejsze czytania: Hbr 5, 7-9; Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20; J 19, 25-27

(J 19, 25-27) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiaj wsłuchujemy się w fragment, w którym Jezus oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi. Mówimy, że to testament z krzyża. Co ten krótki fragment mówi każdemu z nas? Nie będzie sporym zaskoczeniem, jeśli napiszę: Maryja zostaje dana za Matkę każdemu z nas, bo każdy z nas jest... lub powinien być... uczniem Chrystusa.

W kulcie maryjnym o to właśnie chodzi. Mamy nazywać Maryję naszą Matką, bo taka była wola Jej Syna - Jezusa. Jeśli w tym myśleniu pójdziemy dalej, to jeżeli Maryja jest naszą Matką, to Jezus jest naszym Bratem. Taki w końcu był Boży Plan... Plan Boga Ojca.
Każdy z nas miał odzyskać swój utracony status Bożego Dziecka.

Czego jeszcze uczymy się z powyższego fragmentu? Maryja stoi pod krzyżem. A co to znaczy stać pod krzyżem? Stanąć pod krzy…

Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego...

14 WRZEŚNIA 2018
Piątek XXIII tygodnia okresu zwykłego
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
Dzisiejsze czytania: Lb 21, 4b-9; Ps 78, 1-2. 34-35. 36-37. 38; Flp 2, 6-11; J 3, 13-17

J 3, 13-17 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś - w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego wsłuchujemy się w Ewangelię wg św. Jana, w której Jezus tłumaczy Nikodemowi Boski Plan Zbawienia. jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. W tym kontekście zupełnie inaczej odczytuje się fragment z Księgi Liczb (ten fragment również dziś słuchamy - w pierwszym czytaniu), w którym Mojżesz tworzy miedzianego węża, by ocalić Izraelitów od śmierci w wyniku ukąszenia.To trzeba podkreślić:  każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Jak to rozumieć? Miedziany wąż na palu nie chronił przed ukąszeniem. Węże atakowały wszystkich, nie robiąc przy tym wyjątku...Ale ten, kto spojrzał na węża z miedzi, pozostawał przy życi…