Przejdź do głównej zawartości

Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną!

21 WRZEŚNIA 2018
Piątek XXIV tygodnia okresu zwykłego
Święto świętego Mateusza, apostoła i ewangelisty
Dzisiejsze czytania: Ef 4, 1-7. 11-13; Ps 19, 2-3. 4-5; Mt 9, 9-13

(Mt 9, 9-13) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś wsłuchujemy się w fragment Ewangelii, który mówi o powołaniu celnika Mateusza.
Żeby zrozumieć co takiego zaskakującego jest w tym fragmencie, trzeba zatrzymać się nad tym, kim w czasach współczesnych Jezusowi byli celnicy, jak byli postrzegani w społeczeństwie.

Celnicy pracowali dla Rzymian. A więc dla okupantów. W oczach Izraelitów byli więc zdrajcami, kolaborantami. Nie ukrywajmy, że była to też profesja kojarzyła się z różnymi "finansowymi patologiami" jak łapówki, zawyżanie cen, zdzierstwo, wyłudzanie pieniędzy, ucisk ubogich...

I właśnie taki człowiek... w opinii publicznej największy grzesznik.... zostaje powołany przez Jezusa.
Tutaj może zrodzić się bunt... Ale jak to? To mało porządnych Żydów chodziło po ówczesnej Ziemi Świętej, by Pan Jezus mógł spośród nich wybrać sobie ucznia? Pewnie i chodziło... Ale Bóg patrzy na ludzi inaczej niż człowiek. Bóg ma wobec każdego plan... I dla każdego przygotował fascynującą drogę...

Mateusz podejmuje decyzje o pójściu za Jezusem... A ta decyzja wiąże się z radykalnym porzuceniem dotychczasowej drogi. Czytam: On wstał i poszedł za Nim.... Nie zadawał pytań, nie kalkulował czy będzie mu się to opłacało... Zresztą Jezus również nie powiedział nic poza: Pójdź za Mną! Jezus nie obiecał Mateuszowi żadnych profitów z bycia Jego uczniem. Po prostu wskazał na Niego, powiedział: Chodź... A Mateusz poszedł.

Dalsza część Ewangelii mówi: Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? Do Jezusa przychodzili także inni ludzie, których autorytety religijne uważały za złych i grzesznych...Stąd też były te pytania: dlaczego wasza Nauczyciel jada wspólnie z grzesznikami...Jakby oni - faryzeusze - nie byli grzesznikami... Przecież wszyscy zgrzeszyliśmy i wszyscy jesteśmy pozbawieni Chwały Bożej. No tak...tylko jedni grzeszą BARDZIEJ....ale czy to ma jakieś znaczenie? Dla Boga sprawa jest prosta: zapłatą za grzech jest śmierć... I nie ma znaczenia czy ktoś grzeszy MNIEJ czy BARDZIEJ.

Jezus odpowiada na ten zarzut pięknymi i mądrymi słowami: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. No i o to właśnie chodzi...Niewielu zdrowych widzimy u lekarzy... Lekarze są po to by nas leczyć...I Chrystus po to przyszedł na świat by nas uzdrowić... uzdrowić z największej choroby, jaka nas trapi...z grzechu... Misja Jezusa jest taka: uratować jak najwięcej ludzi uznanych za grzeszników, oszustów, złodziei, kombinatorów, nieuczciwych urzędników, skorumpowanych biznesmenów, prostytutki... Jezus nikogo nie potępia, ale daje szanse...tylko trzeba podjąć radykalną decyzję i natychmiast porzucić dotychczasowe życie...

A czy Ty czujesz się chory? Czy czujesz się przygnieciony grzechem? Czy masz przekonanie, że nie ma już dla Ciebie ratunku? Jest ratunek...tym ratunkiem jest Chrystus... Trzeba tylko z ufnością się do Niego zwrócić...Jak dziecko rzucić się w Jego ramiona. Oddać Mu swój grzech...Nie ma innej drogi.  Jesteśmy grzesznikami...i choć czasem próbujemy mierzyć kaliber swojej grzeszności...mówimy... owszem grzeszę, ale ci wszyscy inni...ale dla Boga nie ma grzesznych i "grzeszniejszych" ...Wszyscy jesteśmy poranieni, ale tylko Chrystus jest naszym uzdrowieniem.
Tylko On może opatrzyć nasze rany...  On chce nas powołać do lepszego życia...do życia Jego jakością... Do życia jako uczeń Jezusa...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2020
Czwartek
Czwartek - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);



Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?

Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba. Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...

Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. To ważna wskazówka i dla nas…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…