Przejdź do głównej zawartości

Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

5 MARCA 2018
Poniedziałek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 5, 1-15a; Ps 42 (41), 2-3; Ps 43 (42), 3. 4; Łk 4, 24-30

(Łk 4, 24-30) - Kliknij aby przeczytać.


Fragment Ewangelii na dziś przenosi nas do rodzinnego miasta Jezusa. Warto przypomnieć kontekst wydarzeń, które miały miejsce wcześniej. Jezus przychodzi do synagogi w Nazarecie i odczytuje fragment z Księgi Izajasza. W rozdziale 61 prorok pisał: 

Duch Pana Boga nade mną, 
bo Pan mnie namaścił. 
Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, 
by opatrywać rany serc złamanych, 
by zapowiadać wyzwolenie jeńcom 
i więźniom swobodę; 
aby obwieszczać rok łaski Pańskiej, 
i dzień pomsty naszego Boga; 
aby pocieszać wszystkich zasmuconych, 
<by rozweselić płaczących na Syjonie>, 
aby im wieniec dać zamiast popiołu, 
olejek radości zamiast szaty smutku, 
pieśń chwały zamiast zgnębienia na duchu. 

Jezus w komentarzu do przytoczonego fragmentu wskazuje, że właśnie teraz słowa Izajasza stają się faktem. A mieszkańcy Nazaretu zaczynają szemrać przeciw Niemu. Pytają: Skąd w Nim taka mądrość, przecież to jest Jezus - syn Józefa i Maryi. W odpowiedzi na te zarzuty Jezus mówi: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju...mówi im Jezus... I kontynuując nauczanie pokazuje historię Eliasza i Elizeusza...którzy swoich cudów dokonali własnie pośród obcych...bo "swoi" byli zamknięci...na Boga...i na Jego cuda...

Eliasz i Elizeusz zostali posłani do obcych. Dlaczego? Warto spojrzeć do Ksiąg Królewskich, by znaleźć odpowiedź. Po śmierci Dawida Izrael zaczął oddalać się od Boga i popadać w grzech bałwochwalstwa.
Pogłębiający się kryzys duchowy doprowadził do poważnej katastrofy politycznej - rozpadu państwa na dwa królestwa - Izraela i Judy. Na ten ciężki czas przypadała działalność proroków Eliasza i Elizeusza.

Eliasz ratuje się ucieczką z kraju, bo ciąży na nim wyrok śmierci. Dociera do Sarepty Sydońskiej i tam znajduje schronienie u wdowy - poganki. To ironia losu. Własny naród go nienawidzi, żona króla ściga go, bo jest prorokiem Pana, a pomaga mu kobieta z obcego kraju. Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. Dobry uczynek wdowy i przyjęcie Eliasza, sprawia że  "Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię". Bóg za sprawą Eliasza dokonuje jeszcze jednego cudu - wskrzesza syna wdowy. O tym właśnie mówi Jezus, przypominając o Eliaszu. 

Jest jeszcze historia Elizeusza, który był uczniem Eliasza. Jezus przypomina historię uzdrowienia Naamana - Syryjczka, sługę króla Aramu. W Drugiej Księdze Królewskiej czytam, że był on cenionym wojownikiem, ale cierpiał na trąd. Służąca jego żony wspomina o proroku, który jest w Samarii i może pomóc w jego sprawie, w jego chorobie. Naaman wyrusza zatem do proroka, ale ta sytuacja nie podoba się królowi Izraela, który uważa to za prowokację ze strony Aramejczyków. Elizeusz jednak mówi królowi: Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu. Kiedy Naaaman przybywa, prorok poleca mu siedem razy zanurzyć się w Jordanie. A kiedy ten to czyni, ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem! (por. 2 Krl 5,1-15a)

Te dwa przykłady nie podobają się mieszkańcom Nazaretu. Ewangelista Łukasz pisze:
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się. To porównanie wywołuje gniew... agresję... mieszkańcy rodzinnej miejscowości chcieli nawet zabić Jezusa strącając Go ze skały... On jednak przeszedł między nimi i oddalił się. To niesamowite jak bardzo mocno może ktoś poczuć się urażony pokazaniem mu prawdy o nim samym. Dopóki Jezus "mądrze mówił", ale tak ogólnie był zachwyt pomieszany z zazdrością... I takie - z pozoru nic nie znaczące - pytania: skąd On to ma? Przecież to jeden z nas! Ale kiedy przychodzi skonfrontować się z prawdą o sobie samym, włącza się agresja, wściekłość... Bo przecież "jak On może nam coś takiego mówić"... Za kogo On się uważa? Dlaczego porównuje nas z naszymi przodkami, którzy zabijali proroków i czcili pogańskie bóstwa? My jesteśmy "porządni" bo przecież chodzimy do synagogi.

Czy ten obraz wydaje nam się znany? Myślę, że tak. Bo przecież także i nas dotykają podobne sytuacje...niezrozumienie, obmowa...niedowierzanie...docinki...
Kim on jest i co sobą prezentuje, dlaczego się wywyższa, jak on osiągnął takie sukcesy, przecież go wszyscy znamy... Ale tu pojawia się jeszcze gniew...otwarta agresja...Dziś może nikt z bliskich czy znajomych nie będzie chciał nas zabijać...ale często może się zdarzyć, że nie będą chcieli nas słuchać...
Nasze braterskie upomnienie uznane zostanie za próbę ustawiania komuś życia, narzucania swojego zdania... może to wywołać agresywne reakcje...może nam się nawet porządnie dostać...
będą nas wytykać palcami, za głoszenie prawd wiary, za wskazywanie właściwej drogi...drogi chrześcijanina....ale nie martwmy się...

Jezus powiedział...to czego Ja doświadczyłem i wy doświadczycie, więc musimy być gotowi, że kiedy wybieramy drogę ucznia...podzielimy los Mistrza...i w rodzinnych stronach, wśród swoich znajomych, sąsiadów, rodziny...doświadczymy niezrozumienia lub prześladowania....z powodu naszej wiary w Chrystusa, którą będziemy głośno wyznawać...i nasze dawanie świadectwa może nie przynieść spodziewanego owocu...wyłącznie dlatego, że niełatwo być prorokiem w swoim kraju.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Talitha kum.

1 LIPCA 2018
Niedziela
Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 1,13-15;2,23-24 ; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b; Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszą niedzielę w Ewangelii św. Marka, czytamy o dwóch cudach Jezusa. - Wskrzeszeniu córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok...Ten fragment daje nam do zrozumienia, że potrzeba wiary by zaczęły dziać się cuda...I czasem potrzeba nawet desperackiego kroku z naszej strony, by stał się cud uzdrowienia...Ale co takiego konkretnego czytamy: Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Prosi Go o uzdrowienie córeczki, która była umierająca... Jezus natychmiast wyrusza...a wraz z nim ogromny tłum...W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca na krwotok...Bardzo chce spotkać się z Jezusem i zostać uzdrowiona, ale nie może się do niego dopchać... Postanawia, więc, że dotknie Jego płaszcza, wierząc, że w ten sposób zostanie uzdrowiona...I tak się naprawdę się staje…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

9 LIPCA 2018
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9; Mt 9,18-26

Mt 9,18-26 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Całkiem niedawno te słowa rozbrzmiewały w naszych kościołach. Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście wczorajszego czytania...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jak…

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

25 CZERWCA 2018
Poniedziałek XII tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne Błogosławionej Doroty z Mątowów, wdowy
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18; Ps 60 (59), 3-4. 5 i 12. 13-14; Mt 7, 1-5

(Mt 7, 1-5) - Kliknij, aby przeczytać.

Belka w naszym oku to brak miłości w patrzeniu. Spojrzenie bez miłości cechuje osądzanie. Najczęściej bierze się ono z poczucia niepewności i lęku. Pragnąc samemu uchodzić za porządnego, szukamy jasnych kryteriów oceny wartości postępowania. Dlatego staramy się oceniać napotkane postawy innych ludzi. Kiedy uzyskujemy potwierdzenie innych, że takie kryteria są właściwe, sami staramy się o ich zachowanie.

Czasem jednak osądzanie innych jest rodzajem obrony siebie. Ma ono odwrócić uwagę od nas samych i naszych ciemnych stron albo usprawiedliwić nas w naszej słabości: „jeżeli inni takie grzechy popełniają, to moje słabości są niczym". Szczególnie „cenne" są w tym przypadku negatywne sądy na temat księży lub osób zakonnych, przełożonych o…