Przejdź do głównej zawartości

Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.

10 MARCA 2018
Sobota
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Oz 6, 1-6; Ps 51 (50), 3-4. 18-19. 20-21a; Łk 18, 9-14

(Łk 18, 9-14) - Kliknij aby przeczytać.


Jezus opowiada przypowieść o faryzeuszu i celniku. Adresatami tej historii są "niektórzy", co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili. Jezus piętnuje w przypowieści postawę pogardy i jednoczesne wybielanie siebie, stawianie siebie w idealnym świetle. Wskazuje też, że opieranie się wyłącznie na dobrych uczynkach, nie czyni człowieka sprawiedliwym. Z drugiej zaś strony, Jezus uczy, że szczera skrucha, prowadzi do usprawiedliwienia. 

Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Dwóch ludzi to proste zestawienie. Jeden jest "tym dobrym", drugi "tym złym". OK... Może złe ujęcie. Chodzi o pokazanie kontrastowych postaw: tej godnej naśladowania i godnej potępienia. Przykład pozytywny i negatywny. Z punktu widzenia przeciętnego słuchacza Jezusa wszystko wydaje się być jasne. Faryzeusz to "ten ok", celnik to "ten be". W końcu faryzeusze byli nauczycielami Izraela, autorytetami moralnymi i społecznymi.
Byli to ludzie, którzy przestrzegali Prawa, szanowali Je, kochali Je... A celnicy? Cóż... Myślę, że sam fakt pracy dla okupanta był godzien najwyższego potępienia społecznego. Poza tym byli uważani za oszustów, zdzierców, łapówkarzy. Jednym słowem: grzesznicy wielkiego kalibru. 

Jednak Jezus łamie schemat myślowy słuchaczy. Daje do zrozumienia, że Bóg patrzy inaczej niż ludzie.
Dla Boga nie ważne są stereotypy, nie ważny jest zawód, jaki człowiek wykonuje... Tylko serce. Jeżeli zaś serce jest pełne miłości, pełne skruchy... Jeżeli kieruje się ono ku Bogu, Bóg spogląda przychylnym okiem i rozdaje swoje łaski... udziela przebaczenia... 

Spójrzmy jednak na dalszą część przypowieści:  Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.  Przyznam się, że zawsze uśmiecham się, kiedy czytam ten fragment. Jest to jednak taki gorzki uśmiech. Jak wiele osób przyjmuje taką postawę. Panie Boże popatrz jaki jestem fajny... Jaki pobożny... Jaki rozmodlony. Nie to, co wszyscy inni. Ci okropni grzesznicy. Bandyci, prostytutki, złodzieje... Albo ci... politycy. Ale nie ja. Ja jestem OK. Modlę się codziennie, chodzę do kościoła... Nawet poszczę. Wpłacam spore sumy na obiady dla dzieci. Więc Ty Panie Boże patrz i podziwiaj, jakiego masz wiernego czciciela. Czasem, kiedy staję w prawdzie przed Bogiem i przed samym sobą, uświadamiam sobie, że i we mnie wiele jest z takiej faryzejskiej postawy. Zdarza mi się wpadać w pułapkę oceniania innych przez pryzmat własnej pobożności. Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać: ja jestem jeszcze większym grzesznikiem. W żadnym wypadku nie jestem lepszy od tych wszystkich ludzi, którzy błądzą, od moich przyjaciół, którzy są daleko od Boga. Bo co dla Niego znaczą moje wszystkie akty pobożności, prawe życie i jakaś tam... etyka? kręgosłup moralny? zasady? jeżeli to wszystko nie idzie w parze z miłością bliźniego? z akceptacją własnych słabości i oddaniem ich Temu, który ma Moc przemienić je w obfite błogosławieństwo... Więc tak! Przyznaję się. Jestem faryzeuszem... Oceniam innych przez pryzmat własnej moralności, zamiast spoglądać na siebie poprzez pryzmat Boga, który jest Najświętszy pośród wszystkich świętych. Ale każdego dnia nawracam się z mojego faryzeizmu.

Jest jeszcze druga postać: celnik. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Celnik przyjmuję postawę pokory. Jest skruszony i tylko powtarza: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. On nie przeocza i nie przemilcza swych grzechów. Być może łatwiej przychodzi mu ujrzeć i uznać swoje grzechy, gdyż są ewidentne i wytykane palcami przez innych. Jest zatem dla niego jasne, że z żalem i skruchą winien powiedzieć Bogu przede wszystkim o swoich grzechach, które go od Niego oddzielają. W poczuciu swej niegodności uniża siebie i staje gdzieś w tyle świątyni... Nie śmie on nawet oczu wznieść ku niebu. Bije się w piersi i mówi: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Jak widać, celnik nie wdaje się w porównywanie siebie z innymi. Nie słychać, by osądzał innych. Uwagę Boga kieruje zdecydowanie ku swojej grzeszności. Nie próbuje on jakoś usprawiedliwiać swoich grzechów, na przykład mówiąc Bogu o gorszych od siebie. Po prostu wyznaje swą grzeszność i zawodność swego serca. Przyznaję, że chciałbym w swoim życiu częściej przyjmować postawę celnika z przypowieści. Owszem mam świadomość własnej grzeszności, jednak często na wszelkie sposoby próbuję znaleźć usprawiedliwienie... Albo zrzucić odpowiedzialność za moje słabości na innych... albo na bliżej nieokreśloną rzeczywistość, okoliczności. Tymczasem ideałem jest właśnie to, by w postawie uniżenia przyznać: jestem grzesznikiem i proszę o wybaczenie. Bez wchodzenia w szczegóły, bez próby usprawiedliwiania się... że przecież takie mamy czasy. Wszyscy kradną. Trzeba sobie radzić w życiu. Przecież trzeba być nowoczesnym. Moi znajomi tak żyją i jest im dobrze. Znamy to? Ja to znam... Ale dążę do zmian na lepsze.

Bo najbardziej na świecie pragnę usprawiedliwienia Bożego. Odpuszczenia moich win, przytulenia i spojrzenia z miłością. I taki właśnie jest Nasz Bóg, gdy w pokorze wyznajemy swoje grzechy... 
Tak, jak celnik z Ewangelii. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

17 SIERPNIA 2018
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jacka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Ez 16, 1-15. 60. 63; Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6; Mt 19, 3-12

(Mt 19, 3-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o nierozerwalności małżeństwa...Jezus znów zostaje wystawiony na próbę przez faryzeuszy...Ci pytają Go: czy wolno oddalić żonę...
To takie pytanie ponadczasowe...dziś wielu mędrków poddaje te kwestie w wątpliwość...
Ba...mówi się nawet o anachroniczności instytucji małżeństwa....Lansuje się różne erzace...
wolne związki...partnerstwo...homoseksualizm...I chce się nam wmówić, że to normalne...

Według socjologów co trzecia...(a według niektórych nawet i co druga) para się rozwodzi...
dziś przyczyny są absurdalne: bo już się nie kochamy...wypaliło się...uczucie odeszło...
Jakby miłość była czymś podobnym do bólu głowy...dziś jest - jutro nie...

Jezus zaś powołuje się na Księgę Rodzaju, w której jest napisane: Co Bóg złączył, człowiek niec…

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

22 LIPCA 2018
Niedziela XVI tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34

(Mk 6, 30-34) - Kliknij, aby przeczytać.


Dziś w Ewangelii naszą uwagę przykuwa zalecenie Jezusa:  Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Ale zobaczmy cały fragment...

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostołowie wracają ze swojej misji...i opowiadają o wszystkim, co zdziałali...
To naturalne, że chcą się dzielić tym, co przeżyli...Tym, co widzieli...tym, jakie sukcesy misyjne osiągnęli.
Jezus poleca im odpocząć: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. To zdanie jest dla mnie kluczem do rozważania...Zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
Widzimy na co dzień, jak świat zwariował...pracoholizm dotyka wielu ludzi...
A inni? Inni są zmuszeni do dłu…

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!

7 SIERPNIA 2018
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego
Dzisiejsze czytania: Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22; Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23; Mt 14, 22-36

(Mt 14, 22-36) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus kroczy po jeziorze...to wydarzenie pierwszoplanowe w dzisiejszej Ewangelii.
Uczniowie widząc Go, myślą, że to zjawa, ale Jezus uspokaja ich...Odwagi! To ja jestem...
Nie bójcie...my również mamy często takie sytuacje...Mrok, burza...nasza duchowa łódź miotana jest falami, wiatry przeciwne wieją...a my nie wiemy, co dalej...
I wtedy zjawia się Jezus...łamiąc standardy...przychodzi po jeziorze...
może i nam wydawać się, że to zjawa...że wydaje nam się...ale to On...i zapewnia nas o tym mówiąc każdemu z nas: Nie bój się! To Ja...Ja jestem z Tobą...i zawsze będę...
nawet w najmroczniejszej godzinie będę stać obok...i przyjdę ci z pomocą...

Piotr widząc Jezusa kroczącego po jeziorze mówi: Panie jeśli to Ty...każ mi przyjść do s…