Przejdź do głównej zawartości

Ujrzeliśmy Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy złożyć pokłon Panu.

6 STYCZNIA 2018
Sobota
Uroczystość Objawienia Pańskiego
Dzisiejsze czytania: Iz 60,1-6; Ps 72,1-2.7-8.10-13; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,3; Mt 2, 1-12

(Mt 2, 1-12) - Kliknij aby przeczytać.

Dziś obchodzimy święto Trzech Króli inaczej Objawienia Pańskiego...W tym dniu wsłuchujemy się w fragment Ewangelii według św. Mateusza. Fragment ten opisuje pokłon Mędrców ze Wschodu.
Ewangelia nie podaje ich dokładnej liczby ani nie mówi nic o ich godności królewskiej, ale tradycja przyjęła określać ich, jako królów...i nadała im imiona Kacper, Melchior, Baltazar. Symbolizują oni cały znany ówczesny świat - kontynenty: Europę, Azję, Afrykę...A ich dary: złoto, kadzidło, mirra -są symbolem godności królewskiej i kapłańskiej Jezusa oraz zapowiedzią Jego męki...Tyle tytułem wstępu.
Przejdę do tekstu: Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon .
Mędrcy to ludzie uczeni...Dla mnie zawsze kojarzyć się będą ze światem nauki. Studiowali wiele ksiąg, znali się na astronomii, filozofii, religii. Gwiazda na Wschodzie była dla nich znakiem nadzwyczajnego wydarzenia.
Tym wydarzeniem było narodzenie wielkiego przywódcy - króla...Może nawet domyślali się, że to znak narodzenia się Mesjasza...Ważne jest to, że będąc ludźmi nauki, nie bali się zaryzykować i wyruszyli w podróż. Dziś również spotykamy naukowców gotowych podjąć wyzwanie...pójść w ciemno...
Wiele rewolucyjnych odkryć, które popchnęły cywilizację do przodu, było wynikiem podjęcia ryzyka.
Owszem bezpiecznie jest siedzieć w swoim laboratorium lub w bibliotece i tam prowadzić badania, czytać książki itp. Ale wyruszenie w podróż wymaga ryzyka...i odwagi do porzucenia wszelkich uprzedzeń...
To taki przypadek, gdzie racjonalizm jest przeszkodą w rozwoju...
Dobrze określa to Mickiewicz: "Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko."
Dla Mędrców ze Wschodu czucie i wiara silniej przemówiły...poszli w ciemno za gwiazdą.
Jasne...dobrze zinterpretowali znaki...gdyby nie ich wiedza, pewnie zignorowaliby niezwykłe zjawisko atmosferyczne...Ale gdyby byli mędrkami...a nie mędrcami...sama analiza by im wystarczyła...
pewnie sprzeczaliby się miesiącami nad tym, co oznacza tajemnicza gwiazda...
a nawet jakby doszli do wniosku, że jest znakiem narodzenia Króla...pewnie średnio przejęliby się tymi narodzinami. Oni jednak nie chcieli zatrzymać się w swojej mądrości...Dla nich te narodziny były przełomem.
Były motorem do zdobycia większej mądrości...a może Mądrości...
Dlatego ruszyli w podróż...
Podróże kształcą mówi się...ta podróż była dla nich drogą do rozwoju także duchowego...
zatem - można przypuszczać - że wrócili z tej podróży odmienieni. Ale o tym później.
Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Herod technicznie był królem.
Pełnił władzę...fakt...Był uznawany przez Rzym...fakt...Ale był raczej marionetką niż prawdziwym królem.
Żydzi czekali na swojego króla - Mesjasza...potomka wielkiego Dawida.
To przerażenie Heroda jest - mówiąc najprościej - lękiem o stołek. Herod bał się, że narodziny Króla wprowadzą zamęt w jego świecie...że doprowadzi do utraty stanowiska...a może nawet do jakieś wielkiej rewolucji...wraz z nim przeraziła się cała Jerozolima, którą mogą w tym tekście przedstawiać kapłani i dwór Heroda...Okazuje się, że narodziny Króla są niepoprawne politycznie...Oni wszyscy są ustawieni...
Mają swoje stołki...układy...znajomości...A tu nagle przychodzą jacyś obcy i mówią, że wypatrzyli gwiazdę, która zwiastuje narodziny wielkiego władcy...
Logiczne w tym miejscu jest to, że Mędrcy idą do Jerozolimy...na dwór królewski...
Bo gdzie się może urodzić król jak nie w pałacu?
 Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Arcykapłani wyjaśniają Herodowi miejsce narodzenia Króla.
Betlejem...małe miasteczko...prawdę mówiąc niewiele znaczące w ówczesnych czasach...
To logicznie rozumując jest nie do pomyślenia...w takim lichym miasteczku...ma narodzić się władca, który będzie pasterzem Izraela...Ale to co liche w oczach ludzkich wielkie jest u Boga...Bóg wybrał słabych aby mocnych zawstydzić... Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Herod przywołuje Mędrców potajemnie...wypytuje o czas ukazania się gwiazdy...jakby chciał mniej więcej określić jak duże będzie narodzone Dziecko. Nikt kto chce działać jawnie i otwarcie...kto w swych rządach chce transparentności nie spotyka się z ludźmi po kryjomu...Tylko ludzie o podejrzanej prominencji spotykają się nocą, potajemnie...tacy rozmawiają szeptem albo przekazują sobie dokumenty koło śmietników.
Herod tak właśnie działał...A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Czy Herod chciał oddać pokłon? Nie sądzę...gdyby jego intencje były czyste, nie zostałbym podkreślony fakt, iż przywołał Mędrców potajemnie...
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Gwiazda przyprowadziła ich tam, gdzie było Dziecię. Czytamy dalej, że weszli do domu...co świadczy o tym, że od narodzenia Jezusa minęło trochę czasu. Już nie przebywał w stajence, ale w domu. Mimo wszystko możemy sobie wyobrazić, że w tym domu nie było luksusów....Mędrcy zaś musieli być ludźmi bogatymi. ( ówcześni uczeni wywodzili się raczej z bogatych rodów, bo nauka była dość kosztownym "hobby") Ważne podkreślenia jest to "oddanie pokłonu".
Polskie tłumaczenie jest dość ubogie, bo w tym wyrażeniu chodzi o konkretny pokłon...Pokłon, jaki należny jest samemu Bogu...Co dziwnego w tym pokłonie? Ludzie, o których czytamy Mędrcy mogli mieć różne myśli w głowie na widok Dziecięcia....ale mimo wszystko pokonali uprzedzenia i zaufali intuicji...
Uwierzyli, że to jest właśnie To Dziecko, o którym "przeczytali w gwiazdach".
W tym kontekście pasują słowa Jana Pawła II - "wiara i rozum są jak dwa skrzydła."
Mędrcy byli ludźmi rozumu...intelektualistami...Ale uwierzyli w Słowo, jakie w swych księgach zapisali prorocy. Sam rozum im nie wystarczył...potrzebna była wiara, by wyruszyć w podróż...i by pokłonić się Dziecięciu z ubogiej rodziny. I jeszcze jedno...
Gwiazda zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię...To miejsce mogło również wzbudzić wątpliwości.
Ubogi dom...w ubogim mieście...ale oni szli dalej... Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Tu również pomocny będzie Jan Paweł II, który napisał: Nie wystarczy stanąć na progu, trzeba wejść w głąb...By odnaleźć Prawdziwego Boga...nie można się zatrzymać wpół drogi...
Nie można się zniechęcić tym, że nasze ćwiczenia duchowe nie przynoszą efektu...Trzeba wypłynąć na głębię, przekroczyć próg...Tylko tak zobaczymy:Dziecię z Matką Jego, Maryją.
A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
Mędrcy wrócili inną drogą...Te słowa dużo mówią i nam...Spotkanie z Jezusem...Osobiste doświadczenie spotkania z Nim...odmienia nas...przestawia nas na inne tory...I choć prawdą jest, że wrócimy do swojej ojczyzny...wrócimy do tej rzeczywistości, w której na co dzień wzrastamy...do naszego domu, do rodziny, do szkoły czy miejsca pracy...wrócimy inną drogą. Nową Drogą...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.

18 LISTOPADA 2018
Niedziela
Niedziela XXXIII tygodnia okresu zwykłego
Czytania: (Dn 12,1-3); (Ps 16,518.9-10.11); (Hbr 10,11-14.18); (Łk 21,36); (Mk 13,24-32);

(Mk 13,24-32) - Kliknij, aby przeczytać.

Koniec świata...Wielu z nas pewnie zastanawia się nad tym kiedy nastąpi i jak to będzie...
Twórcy filmów katastroficznych prześcigają się w snuciu wizji totalnej katastrofy...
Różnej maści sekty wieszczą rychłe nadejście apokalipsy...
A i Piśmie Świętym czytamy o Tych Dniach...
Dzisiejsze czytania szczególną uwagę zwracają na koniec świata...

Możemy się zastanawiać teraz...Czy końca świata należy się bać?
Czy lęk przed nim jest zasadny...Skoro jako ludzie wierzący - uczniowie Chrystusa powinniśmy z utęsknieniem czekać na Jego powtórne przyjście...powinniśmy wołać Marana Tha.
Dlaczego jednak tak nie jest?  Trudno powiedzieć...może wiąże się to z naszym przywiązaniem do naszej rzeczywistości...kochamy nasze małe tu i teraz...Boimy się stracić to...

Ale przecież Jezus mówi: Kto kocha swoje…

Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą.

24 LISTOPADA 2018
Sobota
Sobota XXXIII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętych męczenników Andrzeja Dung - Lac, prezbitera i Towarzyszy
Czytania: (Ap 11,4-12); (Ps 144,1a i 2bc.9-10); (2 Tm 1,10b); (Łk 20,27-40);

(Łk 20,27-40) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus rozmawia z saduceuszami...
Byli oni jednym ze stronnictw wśród kapłanów judaizmu...Z Ewangelii wiemy o nich tyle, że nie wierzyli w zmartwychwstanie. Według informacji historycznych byli związani z rodem Sadoka i jako stronnictwo religijno-polityczne wyłonili się ok II w p.n.e. Opierali się na dosłownym tłumaczeniu Biblii, odrzucali zaś tradycję ustną. Poza odrzucaniem dogmatów o zmartwychwstaniu ciał nie rozwijali koncepcji masjańskiej.
Tyle jeśli chodzi o definicję...i umiejscowienie w historii saduceuszów.

Zatem widzimy przedstawicieli tego stronnictwa w rozmowie z Jezusem...
Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny…

W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie.

16 LISTOPADA 2018
Piątek
Piątek XXXII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne świętej Małgorzaty Szkockiej
Czytania: (2 J 4-9); (Ps 119,1-2.10-11.17-18); (Mt 24,42a.44); (Łk 17,26-37);

(Łk 17,26-37) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus kontynuuje wątek przyjścia Królestwa Bożego - dnia paruzji.
W swojej przypowieści przybliża historie potopu i zniszczenia Sodomy. W tamtych dwóch historiach ludzie żyli swoim życiem, nie zdając sobie sprawy, że to mogą być ostatnie chwile ich życia...

Do czasu aż Noe wszedł do Arki a Lot wyszedł z Sodomy...wtedy nastąpiły kataklizmy, które wygubiły wszystkich. Tak samo będzie w Dniu Pańskim.  W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota.

Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie…