Przejdź do głównej zawartości

Wspieraj bloga przez partronite.pl

Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała.

27 STYCZNIA 2018
Sobota Dzień powszedni – Wspomnienie św. Anieli Merici, dziewicy
Dzisiejsze czytania: 2 Sm 12, 1-7a. 10-17; Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 16-17; Mk 4, 35-41

(Mk 4, 35-41) - Kliknij aby przeczytać.

Co takiego mówi nam ten fragment z Ewangelii? Jakie ważne myśli mu towarzyszą?
Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy; Jezus mówi do uczniów: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Zostawili tłumy... To kwestia warta podkreślenia. Mogli przecież przebywać wśród tłumów... Wydaje się, że to takie dobre rozwiązanie.
Przecież tłumy cieszą się z obecności Jezusa, chcą Go słuchać, przynoszą swoich chorych itp.
A co będzie ich czekać po drugiej stronie jeziora? Tego nie wie nikt... Przecież mogą tam być mniej przychylni ludzie. Ale Jezus mówi: Przeprawmy się na drugą stronę. To wezwanie i dla nas.
Wyjść ze schematów... Ruszyć się z miejsca. Zostawić bezpieczną kryjówkę. Porzucić "kółko wzajemnej adoracji". Jezus powie później do uczniów: Idźcie na cały świat... Idźcie... Nie powie: siedźcie w swoich środowiskach, w swoich wspólnotach i cieszcie się ze swojej obecności. OK. To również jest ważne...
Ważne jest mieć swoje środowisko wzrostu, formacji... Ważne jest mieć miejsce, do którego można wracać. Ale nie można się zatrzymać tylko na tym. Nie można stanąć w miejscu z przeświadczeniem, że przecież jest mi tak dobrze... To po co coś zmieniać. Jezus mówi: Przeprawmy się na drugą stronę.
Zostawmy ten tłum... I chodźmy dalej... Także i inni ludzie potrzebują usłyszeć Dobrą Nowinę.
I nie chodzi o to by pozostawić tłum samemu sobie... To byłoby nieodpowiedzialne...
Ale jeszcze większą nieodpowiedzialnością jest uzależnić ludzi od siebie... W ten sposób wiele wspólnot rozpadło się... Bo ksiądz moderator odszedł... Bo animatorka wyszła za mąż i zajęła się obowiązkami rodzinnymi. Znamy to? Myślę, że tak... Dlatego trzeba mieć w sobie przekonanie, że ja tylko zasiewam ziarno... A ktoś inny zbierze plon. I to nie wokół mnie kręci wszystko... Ja mam wskazać tłumowi Kogoś Innego. I to do Niego mam prowadzić tłum.

Druga myśl: Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała.
Gwałtowny wicher... Burza na jeziorze. To właściwie codzienność dla ludzi, którzy są rybakami czy żeglarzami. Ale to również potężny żywioł. Myślę, że osobom, które żeglują (lub interesują się tą tematyką) znane jest pojęcie biały szkwał. To nagły i porywisty wiatr.  Szkwał przychodzi z jasnego nieba i jest dla obserwatora nagły. Jedyną zapowiedzią są zawieszone w powietrzu krople wody i załamujące się fale widoczne jako biaława zawiesina. Kiedy kilka lat temu biały szkwał uderzył na mazurskie jeziora, wiatr osiągnął 12 stopni w skali Beaufforta. Zginęło wtedy osiem osób i zatonęło kilkanaście jachtów.
Za nami była czarna ściana niebo połączyło się z wodą, potworny biały szkwał pędził w naszą stronę. Wichura była tak potworna, że łódka w momencie się przewróciła - relacjonował Tadeusz Matuszczak, którego z wody wyciągnęli ratownicy WOPR.
Spójrzmy jednak na to od strony duchowej. Czy w naszym życiu nie jest podobnie? Czy nie doświadczamy nagłych, niespodziewanych burz? Wszystko wydaje się OK. Nasze życie, relacje, sprawy zawodowe itp. układają się jak najlepiej. Aż nagle kryzys przychodzi niespodziewanie.
Nic... naprawdę nic nie zapowiada kryzysu. Albo upadki i grzechy... Przecież kiedy grzeszymy, nie wyświetla się nam żadna informacja z ostrzeżeniem. Dopiero potem... po pewnym czasie przychodzi wichura... A my mamy wrażenie, że łódka naszego życia zaraz zatonie.

On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? No właśnie... Dla mnie to znajomy obrazek. Uczniowie mają świadomość tego, że Jezus jest z nimi... i z całą pewnością nie pozwoli im zginąć, ale jednak strach przed burzą na jeziorze jest tak wielki, że bierze górę. I budzą Jezusa... Mało tego! Robią Mu wyrzuty: Nic Cię nie obchodzi, że giniemy? Jezus ma moc... Ma moc by każdego z nas ochronić przed każdą burzą. Może nam się wydaje, że kiedy uznamy Go za naszego Zbawiciela i Pana, On w "magiczny" sposób sprawi, że będzie nam dobrze, miło, komfortowo i w ogóle... 100% sielanki. To tak nie działa. Burze będą, ale nie wyrządzą nam krzywdy, bo Jezus jest z nami. Nawet wielkie problemy nie złamią nas... cierpienie nie wbije nas totalnie w ziemię. Choć to wszystko ciągle będzie... Bo jesteśmy grzeszni. I wszyscy musimy się nawracać.
Wszyscy musimy zwracać się ku Jezusowi.

Ale jak jest naprawdę w naszym życiu? Czy naprawdę mamy taką ufność, że On się troszczy? On jest przy nas? Czy może podobnie jak uczniowie... Mówimy sobie: On chyba śpi... Nie słyszy naszego wołania. Nie widzi naszych zmagań z cierpieniem, z niesprawiedliwością, z własnymi grzechami itp.
On śpi! Dlatego trzeba Go obudzić... I wołamy w naszych modlitwach, które są pełne pretensji...
Panie, czy Cię nic nie obchodzi moje życie? Czy Ty widzisz, jak ono wygląda? Żal i pretensje...
A gdzie oddanie Bogu czci, chwały... Gdzie jest uwielbienie? Gdzie jest dziękczynienie...
Ciągle tylko postawa roszczeniowa... Czy tak wygląda Twoje życie?
Czy tak wygląda Twoja modlitwa?

On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? 
Wstał, rozkazał... i nastała cisza. Krótko i na temat... Jezus może tak zadziałać w Twoim życiu.
Ale musisz uwierzyć... uwierzyć, że może to uczynić. W tym fragmencie pyta uczniów: Czemu brak im wiary, czemu są bojaźliwi... Przecież Ja jestem z wami? Czego zatem się boicie? Nie wierzycie, że Ja mogę wszystko? Że ze Mną nic wam nie grozi? A czy Ty wierzysz, że z Jezusem nic Ci nie grozi?
Że przeżyjesz każdą duchową burzę? A jeśli ciągle brakuje Ci takiej wiary, to módl się "Panie przymnóż mi wiary, Panie przymnóż mi wiary". I módl się już teraz o wiarę... Byś potem, w sytuacji wielkiego kryzysu nie musiał wołać... pełen rozpaczy: Panie ratuj... Czy nic Cię nie obchodzi moje życie?


Komentarze

Najczęściej czytane posty

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…

A oto imiona dwunastu apostołów....

6 LIPCA 2016
Środa
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Dzisiejsze czytania: Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 (Mt 10,1-7)
Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie.

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Sobota Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 5,14-21; Ps 103,1-4.8-9.11-12; Ps 119,36a.29b; Mt 5,33-37
(Mt 5,33-37) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Jezus zatrzymuje się na przykazaniu ósmym...mało tego rozszerza je. Przykazanie mówi by nie przysięgać fałszywie...by nie dawać fałszywego świadectwa...Ale to mało by być uczniem Chrystusa...Jezus rozszerza przykazanie mówiąc: Wcale nie przysięgajcie...

Jest jeszcze jedno pouczenie...i myślę, że na nim warto się zatrzymać na dłużej: Niech wasza…

Dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Środa w oktawie WielkanocyDzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

(Łk 24,13-35) W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim …