Przejdź do głównej zawartości

Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.

24 GRUDNIA 2017
Niedziela
IV niedziela Adwentu
Dzisiejsze czytania: 2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16; Ps 89, 2-5.27.29; Rz 16,25-27; Łk 1,38; Łk 1,26-38

(Łk 1,26-38) - kliknij aby przeczytać.

Wiele razy słyszeliśmy opis Zwiastowania. Wiele powiedzieliśmy o tym TAK, które wypowiedziała Maryja. Tak naprawdę nie wiem czy zdajemy sobie sprawę z okoliczności i konsekwencji jakie wynikły z tego TAK...Dziś przyjmujemy wszystko, co napisał św. Łukasz i jest OK...Ale czy zastanawialiśmy się nad dramatyzmem tych wydarzeń?
Bo spójrzmy sobie na całe tło wydarzeń. Bóg posyła Anioła do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Co to znaczy? Maryję poznajemy jako zwykłą dziewczynę, która ma swoje problemy i radości....żyje normalnym życiem ówczesnych młodych kobiet.
Ma narzeczonego...czeka na "sfinalizowanie" małżeństwa. Czy myśli o tym, że może będzie Matką Boga?
Myślę, że nie...myślę, że to ostatnia rzecz, jaka mogłaby Jej wpaść do głowy. Ona przecież już miała uporządkowane mniej więcej życie...Planowała swoją przyszłość z Józefem, może marzyła o większej rodzinie...nie wiemy tego, ale każda młoda kobieta ma podobne plany na życie, zatem nie możemy myśleć, że w tym momencie życia Maryja jakoś szczególnie inaczej widziała swoją przyszłość.

Ale w to uporządkowane, zaplanowane życie wkracza Bóg, który posyła Anioła...
Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Anioł Gabriel przychodzi i pozdrawia Maryję, prostą dziewczynę takimi słowami, jakimi pozdrawia się zazwyczaj królową...Myślę, że Maryja zdała sobie sprawę, że to posłaniec z Nieba...Ale mimo wszystko była zmieszana....bo przecież - mogła sobie myśleć - dlaczego takie pozdrowienie kierowane jest do Mnie...Kobiety, która jakoś szczególnie nie wyróżnia się od reszty. Prostej, skromnej dziewczyny...Pełna łaski? Pan z Tobą? A może była świadoma bycia szczególnie umiłowaną przez Boga? Może ta relacja z Bogiem była dla niej jakimś szczególnie intymnym doświadczeniem...i wypowiedzenie tego na głos przez Gabriela wywołało w Niej zakłopotanie...
zawstydziła się...jakby chciała powiedzieć: "To Wy w Niebie wiecie o tym?" To takie luźne przypuszczenia.
Tak naprawdę nie wiemy jakie pytania kryły się w Jej sercu...Ewangelista napisał "zmieszała się na te słowa" i tyle...

Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. - Tutaj mamy zawiłą odpowiedź...Nie bój się...
znalazłaś łaskę u Boga. Poczniesz Syna...Będzie On Synem Bożym...itd...Zaraz, zaraz...-można by pomyśleć... - powoli...po kolei...jak poczniesz Syna...Wyjaśnij powoli te rewelacje...To taka naturalna reakcja. Pamiętamy np reakcję Sary z Księgi Rodzaju. Kiedy aniołowie zwiastują Abrahamowi, że jego żona pocznie i porodzi syna...Sara, która podsłuchiwała wybucha śmiechem. I myśli...Przecież ja jestem już starą kobietą...i mam porodzić syna? Przecież to szaleństwo...A jednak...stało się zgodnie z zapowiedzią Boga. Naturalne byłby więc jakieś wątpliwości, chęć poznania szczegółów...itd...

Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? To może trochę zaskakiwać, bo przecież Maryja znała męża...Był nim (czy może miał nim być) Józef...To pytanie jakże się to stanie może oznaczać: jak to się stanie, że pocznę i porodzę skoro jestem dziewicą? Wydaje się być to racjonalne pytanie...ale nie ma w nim wątpliwości czy jakiegoś zaprzeczenia słowom anioła. (zupełnie przeciwna postawa niż u Zachariasza, który nie wierzył do końca...dlatego stracił mowę)
Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Czy to wyjaśnienie było wystarczające? No przyznaję, że było równie zawiłe. Moc Najwyższego osłoni Cię...Duch Święty zstąpi na Ciebie...dalej mowa jest o Elżbiecie.
Jej przykład zdaje się trochę rozjaśniać wszystko...A kluczowe jest ostatnie zdanie Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Bóg - Pan niemożliwego - sprawi, że Ty Maryjo...nie znając męża...porodzisz Syna...i to Syna Bożego. Ten sam Bóg - Pan niemożliwego sprawił, że Twoja krewna urodzi wkrótce syna, który będzie wielkim prorokiem....Dlatego nie bój się...Bo znalazłaś Łaskę u Boga, który jest Panem rzeczy niemożliwych...

 Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł. To wystarczyło...Maryja zaufała Bogu...zaufała słowom anioła...wypowiedziała swoje Fiat...i stała się Matką Chrystusa, bo najważniejsze w relacji z Bogiem jest zaufanie. Jeśli powiemy "tak", z czasem przyjdą wyjaśnienia, wiedza i poznanie. Drogę poznaje się, gdy się nią idzie. Boga poznaje się, gdy się Mu zaufa i wejdzie w tajemnice, w które On sam prowadzi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Środa Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Tt 3,1-7; Ps 23,1-3.5-6; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

(Łk 17,11-19) Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dzisiejszy fragment z Ewangelii przybliża nam historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Jezus zmierza do Jerozolimy. Na pograniczu Samarii i Galilei spotyka …

Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie.

20 PAŹDZIERNIKA 2019
Niedziela
Niedziela - XXIX Niedziela zwykła
Czytania: (Wj 17, 8-13); (Ps 121 (120), 1-2. 3-4. 5-6. 7-8); (2 Tm 3, 14–4, 2); Aklamacja (Hbr 4, 12); (Łk 18, 1-8);








Kiedy rozmyślam nad tym, jak powinna wyglądać modlitwa,przede wszystkim moja modlitwa, zawsze staje mi przed oczami obraz z powyższej przypowieści. Jezus pokazuje na tym przykładzie, że modlitwa powinna być wytrwała, a nawet powinna być swego rodzaju "zawracaniem głowy" Bogu. Ale rzućmy okiem na to, co mówi Jezus: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. No tak...

Trudno do końca rozszyfrować jaki był naprawdę ten sędzia. Myślę, że dobrze wykonywał swój zawód. Może aż za dobrze. Może wyznawał zasadę: sprawiedliwość ponad wszystko.
Dura Lex, sed lex. Był legalistą. Mawiał zapewne: Prawo jest prawem. Prawo jest święte...
I nie ma okoliczności łagodzących dla nikogo. Nigdy.

To z jednej strony dobrze, bo w świecie współczesnym możemy się spotkać z odwrotnymi post…