Przejdź do głównej zawartości

Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.

7 LISTOPADA 2017
Wtorek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Rz 12,5-16a; Ps 131,1-3; Mt 11,28; Łk 14,15-24

(Łk 14,15-24) - kliknij aby przeczytać.

Jezus kolejny raz przedstawia obraz uczty...To piękny obrazek. Radość ze wspólnego biesiadowania z Bogiem. Nie jakaś "stonowana" radość, ale radość na maxa. W końcu na weselu nie ma ludzi smutnych.
Tym razem jednak przypowieść jest nieco inna...Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. To oczywiste...Jeżeli ktoś wyprawia wielką ucztę, zaprasza swoich znajomych, przyjaciół, krewnych...W pierwszej kolejności zawsze zaprasza się bliskich, bo...kogo innego?
Jak to się ma do prawdy o Bogu?
Bóg wyprawia wielką ucztę...I zaprasza swoich wybranych.
On nie chce by ktokolwiek był głodny, ale pragnie życia wiecznego, życia w pełni Chwały.
Bóg kocha mnie...kocha Ciebie...Jego Miłość...wielka...nieskończona...silniejsza od jakiejkolwiek ludzkiej miłości...niezawodna...pewna...Boża Miłość...Ona jest "daniem głównym" na uczcie w Królestwie Bożym.

czy zatem jesteśmy gotowi przyjąć zaproszenie?
w przypowieści było nieco inaczej...
Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu.

Zaproszeni na ucztę odrzucili ofertę...każdy miał swoją wymówkę...
Jezus pod tą analogią ukrył wszystkich faryzeuszy, uczonych w Prawie i im podobnych.
Ale to obraz ponadczasowy...i my możemy być tymi, którzy odrzucają ofertę Boga.
I tu widzę dwie grupy...Jedna z nich to ludzie samowystarczalni...Oni wychodzą z założenia, że nie potrzebują Boga, nie potrzebują zbawienia w Jezusie...po prostu radzą sobie sami...
Ich życie jest OK, dobrze się bawią...mają imprezę tu - na ziemi...po co im jakaś inna.

Jest też druga kategoria...To współcześni faryzeusze. W dużej mierze są to ludzie prawi, wierni Bożym Przykazaniom, Tradycji i w ogóle...ale jednocześnie tak bardzo uwikłali się w legalizm, że nie dostrzegają zaproszenia od Boga...są przekonani, że muszą zapracować na Bożą Miłość...że muszą się "wkupić w łaski" by zostać zbawionym. I czepiają się szczegółów, śledzą teorie spiskowe, doszukują się nadużyć liturgicznych itp. Bóg tymczasem kieruje do nich...i do wszystkich swoją ofertę.

Po prostu...trzeba ją tylko przyjąć...
A co jeśli powie się: Nie?


Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty. Bohater przypowieści - Pan, który przygotował ucztę - zarządził coś niespotykanego. Wyszedł poza schemat. Rozkazał sługom, by zaprosili obcych. Wszystkich ludzi, których spotkają. Mało tego...nakazał by wejść w zaułki miast...by wyjść na ulice...
To ważna myśl...zaułki i ulice kojarzą się z marginesem...niebezpiecznym towarzystwem.
Pan nakazuje by zaprosić wszystkich, których dzisiaj nazwalibyśmy "wykluczonymi społecznie".
Co ciekawe kiedy ci wszyscy ludzie przychodzą, nadal jest miejsce w domu...Pan nakazuje, by zapraszać dalej...bo dom musi być zapełniony.

Jest w tym fragmencie kilka ważnych prawd dla nas.
1. Bóg zaprasza każdego, bez wyjątku. Nie ma ludzi lepszych i gorszych.
2. Dla Boga szczególne miejsce zajmują ci, których inni odrzucili.
3. Bóg zachęca by każdy z nas szedł w "trudne miejsca", by tam mieszkający usłyszeli o Jego Uczcie.
4. W pierwszej kolejności zaproszenie kierowane jest do wiernych, ale jeśli oni odrzucają zaproszenie, staje się ono uniwersalne...
5. Na Bożej Uczcie nie zostają żadne puste krzesła. Ma być pełno gości...
Ma być nadmiar...

myślę, że wystarczy tyle myśli. Jasne zawsze można napisać więcej, ale każdy odnajdzie tu to, czego najbardziej potrzebuje...Jaka zatem jest Twoja odpowiedź na ofertę Boga?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

19 SIERPNIA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie dowolne św. Jana Eudesa, prezbitera
Czytania: (Sdz 2, 11-19); (Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44); Aklamacja (Mt 5, 3); (Mt 19, 16-22);

(Mt 19, 16-22) - Kliknij, aby przeczytać.

Wielu z nas zadaje sobie to pytanie...co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne...
Jezus daje do zrozumienia bogatemu młodzieńcowi, że czasem nie wystarczy być dobrym...
porządnym...sprawiedliwym...i w ogóle...takim "wzorem cnót"...
Bo często słyszy się...ja często słyszę od znajomych...wcale nie trzeba być wierzącym...
wystarczy być dobrym człowiekiem...szanować innych...pomagać ludziom...
Albo inaczej...ktoś mówi: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nikogo nie zgwałciłem...
Jestem porządny...nie kłamię...płacę podatki...mówię "dzień dobry" sąsiadom...chodzę w niedzielę do kościoła...w ogóle to całkiem miły ze mnie gość...
Ale Jezus zna nasze serca...i każdemu z nas mówi....jednego ci trzeba...
sprzedaj wszystko i za m…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…