Przejdź do głównej zawartości

Był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty.

21 LISTOPADA 2017
Wtorek
Wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny
Dzisiejsze czytania: 2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7; 1 J 4,10b; Łk 19,1-10

(Łk 19,1-10) - kliknij aby przeczytać.

Wielu z nas słyszało historię Zacheusza...Ale ja za każdym razem odkrywam w niej coś nowego...
i coś głębokiego :) Ale zobaczmy na nią razem...

1. Jezus wchodzi do Jerycha i idzie przez miasto...To warte podkreślenia, bo przecież Jerycho było omijane przez żydów na drodze do Jerozolimy...Było pewnym symbolem miasta grzechu. Warte podkreślenia jest to, że miasto znajdowało się w depresji w stosunku do Jerozolimy. Ten geograficzny kruczek miał też odzwierciedlenie symboliczne...Chrystus schodzi do Jerycha...do pewnego rodzaju nizin, a potem wspina się do Jerozolimy....Jezus tak samo pragnie schodzić do naszych "depresji", do rzeczywistości, które znajdują się "poniżej poziomu morza". Myślę, że każdy z nas ma takie stany w życiu duchowym...i dlatego trzeba otworzyć się na Chrystusa, który nie boi się tam iść...

2.  A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Mamy tutaj przedstawienie Zacheusza...Wiemy kim byli celnicy dla żydów. Zdrajcami, grzesznikami, kolaborantami...ogólnie celnik był "złem wcielonym". Zacheusz był "zwierzchnikiem celników", zatem...jego grzeszność to była - według ówczesnego myślenia - "wyższą szkołą jazdy".
To znaczy, że on był tak grzeszny, że nie było dla niego żadnego ratunku...bo nie był zwykłym celnikiem, ale ich szefem...przełożonym....był bardzo bogaty - jak czytamy. A w jaki sposób bogacili się celnicy?
A no poprzez kombinacje finansowe...Rzymianie wymagali od nich jednego...ściągania podatków.
Była wyznaczona pewna kwota, jaka miała wpłynąć do Cesarstwa...jeżeli wpływała - było ok - a gdy celnicy pobierali więcej? No to szło dla nich...taka "prowizja".

Czytam jednak dalej: Zacheusz chciał poznać Jezusa...więc było w nim pewne pragnienie...
może ciekawość...może żądza wiedzy...trudno ocenić. "chciał zobaczyć Jezusa, kto to jest".
Tyle pisze Ewangelista...nie znamy jego motywów...Ale czasem tyle wystarczy...
po prostu chcieć Go zobaczyć...chcieć dowiedzieć się "jak to jest".
I nie przeszkadzał mu wcale wzrost...
miał problem, ale postanowił go "przeskoczyć"
postanowił "wyjść poza schemat"
Potrzeba poznania Jezusa była silniejsza niż własne ograniczenia...
A my jak bardzo mocno dążymy do spotkania z Nim?

3.  Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. Jezus zauważa nas...zauważa nasze starania...Tak jak dostrzegł Zacheusza...
I jeszcze jedno...Jezus nie patrzy przez pryzmat stereotypów. Wie, że zdaniem społeczeństwa to grzesznik...a do grzeszników nie chodzi się na obiad...Oni mają pozostać sami...ze swoim grzechem.
Ale Chrystus nie jest taki, jak społeczeństwo...On kocha grzeszników...i chce do nich przychodzić
by swoją miłością...prowadzić ich do nawrócenia.
Widzę tu też dynamikę..."Zacheuszu zejdź prędko"... zrób to natychmiast...
bo "muszę się zatrzymać u Ciebie"... i to jeszcze "dziś". Widzimy tutaj pośpiech
Ruch...wskazanie, że to nie jest kwestia, która "może poczekać".
Tak samo jest z nami...Chrystus...chce być u Ciebie (i u mnie) dziś...teraz...natychmiast...
na co czekasz? szykuj swoje serce na Jego przyjście... :)

4. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Dwie ostatnie sprawy wrzucam w jednym punkcie. Odpowiedź na przyjęcie Jezusa jest natychmiastowa - następuje zmiana życia.
To kerygmat w pigułce...Jezus okazuje swoją miłość (która jest tożsama z Bożą Miłością) i wzywa Zacheusza po imieniu...mówi mu: jest ważny i potrzebny...
Zacheusz odpowiada na wezwanie, przyjmuje Jezusa...a to już prosta droga do nawrócenia, zmiany swojego życia, co przejawia się w deklaracji: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”.
Jezus potwierdza, że "zbawienie stało się udziałem tego domu". A na koniec wypowiada ważne zdanie.
Może nawet najważniejsze w tym fragmencie:

Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło...Syn Człowieczy nie przyszedł do "porządnych", "poukładanych"...ani do tych "w odprasowanych koszulach" :)
Syn Człowieczy przyszedł do tym zagubionych, zamotanych...poplątanych...
a kto z nas taki nie jest? Czy ktoś z nas może o sobie powiedzieć "jestem pod każdym względem nieskazitelny"? Myślę, że nie...Ja sam...choć od małego wzrastam w wierze, każdego dnia upadam
i potrzebuję zbawienia...potrzebuje interwencji Jezusa w moim życiu...

I piękne jest to, że On...zawsze przychodzi...kiedy widzi, że się staram, że "wchodzę na sykomorę",
że przeciskam się przez tłum...krzyczę "ulituj się nade mną"...Jezus zawsze doceniał takie starania.
Takie nieszablonowe działanie...czasem desperackie czyny, jak wpuszczenie paralityka przez dach.
Właśnie w ten sposób może przyjść do nas Jego Łaska, Jego Uzdrowienie...jeżeli coś zrobimy.
Od stania w miejscu, lub siedzenia sobie w wygodnym fotelu nasze życie się nie zmieni...

Trzeba czasem wspiąć się na drzewo...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.

9 PAŹDZIERNIKA 2018
Wtorek XXVII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Wincentego Kadłubka, biskupa
Dzisiejsze czytania: Ga 1, 13-24; Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 14c-15; Łk 10, 38-42

(Łk 10, 38-42) - Kliknij, aby przeczytać. 

Dzisiejsza Ewangelia przybliża nam historię Marii i Marty...Siostry z Betanii zaprosiły Jezusa do swojego domu. Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Każda z nich przyjmuje inną postawę. Jedna krząta się po kuchni, wyciera kurze, przynosi różne potrawy na stół...."uwija się koło rozmaitych posług". Maria siada u stóp Jezusa i słucha...Taka postawa Marii nie podoba się jej siostrze.

Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła.

Jezus jednak nie upomina Marii, ale zwraca się do Marty: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jedneg…

Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie.

11 PAŹDZIERNIKA 2018
Czwartek XXVII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne świętego Jana XXIII, papieża
Dzisiejsze czytania: Ga 3, 1-5; Łk 1, 69-70. 71-73. 74-75; Łk 11, 5-13

(Łk 11, 5-13) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii Jezus uczy nas modlitwy prośby. Tak często modlimy się prosząc Boga o wiele spraw.
Jedne są ważniejsze, inne mniej ważne...Nie mnie oceniać. Często jednak doświadczamy sytuacji, w której wydaje nam się, że modlitwa nie została spełniona? Czyżby Bóg nas nie wysłuchał? A może po prostu nie chciał spełnić naszej prośby? Odpowiedzi na nurtujące nas pytania daje dziś Jezus w Ewangelii.

Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że j…

Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie.

14 PAŹDZIERNIKA 2018
Niedziela XXVIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 7, 7-11; Ps 90 (89), 12-13. 14-15. 16-17; Hbr 4, 12-13; Mk 10, 17-30

(Mk 10, 17-30) - Kliknij, aby przeczytać.

Historii bogatego młodzieńca nie trzeba chyba nikomu przybliżać. Bardzo często słyszymy ją w kościele, ale także analizujemy w szkole, na lekcjach polskiego. Czy jednak treści w niej zawarte oddziałują na nas? Czy odnajdujemy w niej siebie?

Kiedy bogaty młodzieniec odchodzi, Jezus mówi: Jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność...Nie mówi:
bogaci są źli, paskudni i w ogóle beznadziejni i nie wejdą do królestwa Bożego, bo ono jest dla biednych, słabych, chorych...Jezus mówi: Jakże trudno będzie im wejść...Czyli...wejdą, ale muszą się postarać...muszą powalczyć o swoje miejsce w Niebie. Niektórym może się wydawać, że Jezus krytykuje bogactwo...Nie...Jezus krytykuje przywiązanie do bogactwa...Przeniesienie środka ciężkości...Uczynienie z dóbr materialnyc…