Przejdź do głównej zawartości

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.

8 WRZEŚNIA 2017
Piątek
Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny
Dzisiejsze czytania: Mi 5,1-4a (Rz 8,28-30); Ps 13,6; Mt 1,1-16.18-23

(Mt 1,1-16.18-23) - kliknij aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii wsłuchujemy się w rodowód Chrystusa. Gdyby spojrzeć na ten fragment powierzchownie, można dojść do wniosku, że jest nudny, niepotrzebny, nie warty odczytywania na głos, w czasie liturgii.
Po co nam słuchać dziesiątek imion, których i tak nie zapamiętamy...To bardzo płytkie i naiwne podejście. Podobne odczucie może się budzić w człowieku, który czyta Księgę Kronik...
Wiemy jednak...przynajmniej mam nadzieję, że każdy z nas ma tę świadomość iż Biblia jest księgą natchnioną. Każde zawarte w Piśmie Świętym zdanie jest ważne...Każda perykopa, nawet jeżeli wydaje się nam niezrozumiała czy nudna, ma jakiś cel...Bóg chce przez każdy wyraz w każdej z ksiąg Starego i Nowego Testamentu coś przekazać...
Spójrzmy raz jeszcze na genealogię Jezusa...wśród przodków Chrystusa spotykamy znanych i nieznanych bohaterów kart Biblii. Są tam wielcy patriarchowie jak Abraham, Izaak, Jakub...jest król Dawid, jego syn - Salomon....Są tam bohaterowie pozytywni i negatywni...ci, którzy wpisali się w dzieje Izraela złotymi zgłoskami i ci, którzy przynosili wstyd swojemu rodowi...Każdy jednak...wpisuje się w to dziedzictwo. Chrystus nie wstydzi się swojego rodowodu...On stał się człowiekiem i wrósł w historię... Ma przodków chwalebnych i niechlubnych...wielkich patriarchów...i nieznanych bliżej ojców rodu... Ale wszyscy oni tworzą drzewo genealogiczne Syna Bożego. My również wpisujemy się w to dziedzictwo...przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa staliśmy się dziećmi Boga. Współdziedzicami Królestwa Bożego...Czy doceniamy to?

Często tworzymy własne drzewa genealogiczne...szukamy swoich korzeni...poszukujemy tożsamości. Tożsamość jest ważna w życiu każdego z nas. Według słownika języka polskiego tożsamość to inaczej identyczność. Mówimy przecież, że się z czymś lub kimś utożsamiamy...Przyrównujemy to do siebie... Poszukując przodków, korzeni...szukamy nie tylko genetycznego podobieństwa, ale i pewnych wartości, jakimi żyli nasi przodkowie...Chcemy czerpać z tego źródła... Nikt z nas nie jest samotną wyspą, dlatego potrzebujemy wiedzieć kim jesteśmy, skąd pochodzimy, dokąd zmierzamy...to są fundamentalne pytania...
Dlatego ten fragment z Ewangelii jest taki ważny...Chrystus nie przyszedł na świat w oderwaniu od rzeczywistości...nie spadł z nieba...Urodził się w danym miejscu i czasie...I jako człowiek ma swoją historię. Ma przodków, o których się uczył...z których był dumny...tak jak my chcemy być dumni z dokonań przodków. Niektórzy z nas są dumni...wieszają na ścianie portrety dziadków...przechowują stare fotografie...możne nawet odnajdują szlacheckie herby.
Ale rodowód Jezusa to także nasze dziedzictwo...zatem my również możemy powiedzieć o sobie, że jesteśmy potomkami Abrahama, Jakuba, Izaaka, Dawida...Tworzy jedną rodzinę...Jezus nie tylko jest naszym Panem...nie tylko jest Synem Bożym...Mesjaszem...Zbawicielem Świata...Ale jest naszym Bratem...Tym samym my również wpisujemy się historię zbawienia...
My także jesteśmy cegiełkami w tym drzewie genealogicznym....Rodowód Jezusa Chrystusa ciągle jest pisany...i będzie pisany aż do końca czasów.W momencie chrztu zostajemy włączeni do Kościoła - stajemy się chrześcijanami...Tworzymy zatem społeczność z braćmi i siostrami w wierze...Wspólnie pielgrzymujemy do Niebieskiej Ojczyzny, w której wszyscy stanowić będziemy jedną rodzinę...i nie będzie już podziałów na rasy, narody, religie...Ponieważ będziemy stanowili jedno...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Talitha kum.

1 LIPCA 2018
Niedziela
Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 1,13-15;2,23-24 ; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b; Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszą niedzielę w Ewangelii św. Marka, czytamy o dwóch cudach Jezusa. - Wskrzeszeniu córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok...Ten fragment daje nam do zrozumienia, że potrzeba wiary by zaczęły dziać się cuda...I czasem potrzeba nawet desperackiego kroku z naszej strony, by stał się cud uzdrowienia...Ale co takiego konkretnego czytamy: Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Prosi Go o uzdrowienie córeczki, która była umierająca... Jezus natychmiast wyrusza...a wraz z nim ogromny tłum...W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca na krwotok...Bardzo chce spotkać się z Jezusem i zostać uzdrowiona, ale nie może się do niego dopchać... Postanawia, więc, że dotknie Jego płaszcza, wierząc, że w ten sposób zostanie uzdrowiona...I tak się naprawdę się staje…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

9 LIPCA 2018
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9; Mt 9,18-26

Mt 9,18-26 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Całkiem niedawno te słowa rozbrzmiewały w naszych kościołach. Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście wczorajszego czytania...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jak…

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

25 CZERWCA 2018
Poniedziałek XII tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne Błogosławionej Doroty z Mątowów, wdowy
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18; Ps 60 (59), 3-4. 5 i 12. 13-14; Mt 7, 1-5

(Mt 7, 1-5) - Kliknij, aby przeczytać.

Belka w naszym oku to brak miłości w patrzeniu. Spojrzenie bez miłości cechuje osądzanie. Najczęściej bierze się ono z poczucia niepewności i lęku. Pragnąc samemu uchodzić za porządnego, szukamy jasnych kryteriów oceny wartości postępowania. Dlatego staramy się oceniać napotkane postawy innych ludzi. Kiedy uzyskujemy potwierdzenie innych, że takie kryteria są właściwe, sami staramy się o ich zachowanie.

Czasem jednak osądzanie innych jest rodzajem obrony siebie. Ma ono odwrócić uwagę od nas samych i naszych ciemnych stron albo usprawiedliwić nas w naszej słabości: „jeżeli inni takie grzechy popełniają, to moje słabości są niczym". Szczególnie „cenne" są w tym przypadku negatywne sądy na temat księży lub osób zakonnych, przełożonych o…