Przejdź do głównej zawartości

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc.

16 WRZEŚNIA 2017
Sobota
Wspomnienie świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupa
Dzisiejsze czytania: 1 Tm 1,15-17; Ps 113,1-7; J 14,23; Łk 6,43-49

(Łk 6,43-49) - kliknij aby przeczytać.

W Ewangelii na dziś w oczy rzucają się dwie analogie. - ogrodnicza i budowlana. Zobaczmy, więc na dzisiejszy fragment z Łukasza.

Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron.


Jezus dzieli drzewa na dobre i złe. I wskazuje, że o tym, czy drzewo jest dobre czy złe, wskazuje jego owoc. To proste kryterium pozwala nam rozpoznać także człowieka. Dzisiaj bardzo łatwo można przykleić człowiekowi łatkę "tego dobrego" lub "tego złego". Pojęcie dobra często utożsamia się z działalnością dobroczynną, albo z kulturą osobistą. My również lubimy się usprawiedliwiać mówiąc: przecież jestem dobrym człowiekiem... nikogo nie zabiłem, nikomu nic nie ukradłem. Ale czy na pewno? Czy zewnętrzna postawa, samo przestrzeganie pewnych zasad, norm, ba nawet Prawa Bożego czyni mnie dobrym człowiekiem?

Jezus mówi w Ewangelii na dziś: Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Tak naprawdę chodzi, więc o serce. To, co masz w sobie, determinuje Cię... Możesz oszukać wszystkich wokoło, ale prędzej czy później to, co naprawdę nosisz w sercu wyjdzie z Ciebie. Te słowa tyczą się także mnie... Może mi się wydawać, że jestem dobrym człowiekiem, bo piszę te słowa... pochylam się nad Biblią... ale czy to, co się ukrywa w głębi mojego serca to autentyczne dobro? Czy może masa ludzkich słabości i grzech, który oddala mnie od Boga... 

Kiedy myślę nad tym tematem... dwóch drzew... i dwóch owoców... widzę w Biblii dwa drzewa, z których jedno wydało zły owoc, drugie wydało dobry owoc. Pierwszym jest drzewo w Raju... drugim: drzewo krzyża. I całe nasze życie kręci się wokół tych dwóch drzew. Kiedy chcę decydować sam o sobie... tworzyć własne kryteria dobra i zła, dopasowywać moralność "pod publiczkę", wtedy sięgam po rajski owoc, który ostatecznie prowadzi do katastrofy. Kiedy jednak uznaję prawdę o sobie, że jestem grzesznikiem i potrzebuję zbawienia, a potem spoglądam na krzyż i na Tego, który umarł na tym krzyżu za mnie... i uznaję, że nikt ani nic nie zapewni mi ratunku (poza Jezusem)... wtedy mój grzech zostaje unicestwiony... I tylko wtedy może w moim sercu zaowocować Prawdziwe Dobro. 

Tyle moich przemyśleń, jeśli chodzi o pierwszą część dzisiejszej Ewangelii, ale jest i drugi fragment:

Czemu to wzywacie Mnie: «Panie, Panie», a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki.

Nie wystarczy mówić: Panie, Panie... Trzeba jeszcze być posłusznym Słowu...
Jeśli w Twoje życie wkradnie się niekonsekwencja... wtedy Twoje życie będzie zmierzać w niebezpiecznym kierunku. Jezus porównuje to do budowania domu. A właściwie o kładzeniu fundamentu, bo od tego zaczyna się każda budowa. O samych budowlach z przypowieści nic nie wiemy... Jezus mówi tylko, że jedna powstała na piasku, druga na skale... Obie mogły być równie piękne...Podobnie może być z naszym życiem. Zwłaszcza życiem duchowym. Bo OK...możesz być rozmodlony, rozśpiewany. Możesz mieć "łeb jak sklep" bo się naczytałeś mądrych książek teologicznych. I wszyscy wokoło mogą mieć Cię za bardzo pobożnego...ba! za autorytet w sprawach wiary. Ale - pomimo to - budujesz na piasku....Bo nie żyjesz Bożym Słowem. Owszem czytasz je...zachwycasz się działaniem Boga... Historia Zbawienia jest dla Ciebie niczym najlepsza powieść sensacyjna... i nic poza tym... Potem przychodzi kryzys...Burza w życiu... I z tej całej Twojej pobożności...zostaje tylko sterta kamieni. Na czym zatem budujesz swoje życie....swoją wiarę... 

Zatem.. Co...a może Kto...jest dla Ciebie fundamentem?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Talitha kum.

1 LIPCA 2018
Niedziela
Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 1,13-15;2,23-24 ; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b; Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszą niedzielę w Ewangelii św. Marka, czytamy o dwóch cudach Jezusa. - Wskrzeszeniu córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok...Ten fragment daje nam do zrozumienia, że potrzeba wiary by zaczęły dziać się cuda...I czasem potrzeba nawet desperackiego kroku z naszej strony, by stał się cud uzdrowienia...Ale co takiego konkretnego czytamy: Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Prosi Go o uzdrowienie córeczki, która była umierająca... Jezus natychmiast wyrusza...a wraz z nim ogromny tłum...W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca na krwotok...Bardzo chce spotkać się z Jezusem i zostać uzdrowiona, ale nie może się do niego dopchać... Postanawia, więc, że dotknie Jego płaszcza, wierząc, że w ten sposób zostanie uzdrowiona...I tak się naprawdę się staje…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

9 LIPCA 2018
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9; Mt 9,18-26

Mt 9,18-26 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Całkiem niedawno te słowa rozbrzmiewały w naszych kościołach. Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście wczorajszego czytania...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jak…

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

25 CZERWCA 2018
Poniedziałek XII tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne Błogosławionej Doroty z Mątowów, wdowy
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18; Ps 60 (59), 3-4. 5 i 12. 13-14; Mt 7, 1-5

(Mt 7, 1-5) - Kliknij, aby przeczytać.

Belka w naszym oku to brak miłości w patrzeniu. Spojrzenie bez miłości cechuje osądzanie. Najczęściej bierze się ono z poczucia niepewności i lęku. Pragnąc samemu uchodzić za porządnego, szukamy jasnych kryteriów oceny wartości postępowania. Dlatego staramy się oceniać napotkane postawy innych ludzi. Kiedy uzyskujemy potwierdzenie innych, że takie kryteria są właściwe, sami staramy się o ich zachowanie.

Czasem jednak osądzanie innych jest rodzajem obrony siebie. Ma ono odwrócić uwagę od nas samych i naszych ciemnych stron albo usprawiedliwić nas w naszej słabości: „jeżeli inni takie grzechy popełniają, to moje słabości są niczym". Szczególnie „cenne" są w tym przypadku negatywne sądy na temat księży lub osób zakonnych, przełożonych o…