Przejdź do głównej zawartości

Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam.

23 SIERPNIA 2017
Środa
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Sdz 9,6-15; Ps 21,2-7; Hbr 4,12; Mt 20,1-16a

(Mt 20,1-16a) - kliknij aby przeczytać.

Fragment dzisiejszej Ewangelii przybliża nam przypowieść o robotnikach w winnicy. Bogaty gospodarz szuka ludzi do pracy w winnicy. Wychodzi kilkakrotnie w ciągu dnia i najmuje kolejnych robotników. Kiedy przychodzi pora zapłaty za dzień pracy, każdemu daje po równo... Bez względu na to, ile przepracował. Taka postawa wzbudza postawę buntu grupy robotników, która pracowała cały dzień. Dla nich to nieuczciwe, że dostali tyle samo, co ci, którzy pracowali tylko jedną godzinę.

Gospodarz daje taką odpowiedź: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? 

O czym jest ta przypowieść? Co mówi ona każdemu z nas? Gdzie w niej odnajdujemy siebie?
Spójrzmy najpierw na pewne fakty z przypowieści. Denar to uznana, sprawiedliwa zapłata za jeden dzień pracy. Robotnikami najemnymi do prac sezonowych byli zarówno ci, którzy nie mieli własnej ziemi oraz ci którzy posiadali jej niewiele. Plony należało zebrać szybko, przed końcem dnia. Wykonywanie pracy przez pierwszych zatrudnionych przebiegało zbyt wolno, dlatego gospodarz kilka razy wychodził po nowych pracowników. Ci pierwsi pracowali mniej wydajnie, niż oczekiwał. Przypowieść oddaje typową atmosferę pośpiechu towarzyszącą starożytnym żniwom. Na rynku gromadzili się ludzie poszukujący pracy. Jedni najmowali się, aby wykonać pracę, inni aby otrzymać wynagrodzenie za pozorną pracę. Dzień pracy rozpoczynał się o szóstej rano, a kończył o szóstej wieczorem. Zatrudnieni o świcie widząc, że do pracy przychodzili później inni pracownicy spodziewali się zapłaty znacznie większej od ustalonej. Wynagrodzenie należało wypłacić tego samego dnia, aby rodzina mogła zaspokoić swoje potrzeby.

Zatrudnieni od początku pracy okazali się nieuprzejmi i niewdzięczni. „Złe oko" oznacza „chciwe oko", czyli zawiść i skąpstwo. Robotnicy są chciwi, a właściciel był znanym dobroczyńcą. Ich reakcja była dla niego upokarzającą. Robotników oburzało, że właściciel winnicy był szczodry, okazał gest. Ale z tej szczodrości zdali sobie sprawę dopiero wtedy, gdy zaczęli porównywać się z tymi, którzy, ich zdaniem, nie zasługiwali na taką samą wypłatę. Gdyby sami pracowali w winnicy, prawdopodobnie wszystko byłoby w porządku. Harujący cały dzień mieli za złe gospodarzowi, że pracujący jedną godzinę, w ich oczach zapewne lewusy i obiboki, otrzymali zapłatę z łaski, a nie z należności za wylany pot. Co więcej, ci pierwsi wręcz zażądali od pracodawcy więcej, ale w zamian za ich zasługi, a nie ze względu na szczodrobliwość pracodawcy. I tu jest właśnie pies pogrzebany.

Jaką prawdę przekazuje zatem każdemu z nas ta przypowieść? Bóg jest dobry a zbawienie jest Jego darem, niezależnym od wkładu ludzi. Niebo nie jest nagrodą za długą i wydajną pracę. Biletem do Nieba nie jest kolekcja dobrych uczynków. Na życie w Niebie nie trzeba sobie zasłużyć odpowiednią ilością "plusów w notatniku". Wystarczy pozytywna odpowiedź na Boże wezwanie do miłości. Kto chce kochać, kto chce być dobry i udowodnił to swoimi wysiłkami, ten ma zagwarantowane życie w Niebie.  Każdy w pewnym momencie swego życia, a najpóźniej w chwili śmierci, spotka Chrystusa, który zaproponuje mu życie oparte na Miłości, a nie na egoizmie. Reakcja człowieka w tym momencie będzie kluczowa dla jego przyszłości, zwłaszcza dla życia po śmierci. Kto wybierze Miłość, ten wybierze Niebo.

























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

20 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXIV tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiążkowe świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 15, 1-11; Ps 118 (117), 1b-2. 16-17. 28-29; Łk 7, 36-50

(Łk 7, 36-50) - kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, pot…

Niewiasto, oto syn Twój. (...) Oto Matka twoja.

15 WRZEŚNIA 2018
Sobota XXIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
Dzisiejsze czytania: Hbr 5, 7-9; Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20; J 19, 25-27

(J 19, 25-27) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiaj wsłuchujemy się w fragment, w którym Jezus oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi. Mówimy, że to testament z krzyża. Co ten krótki fragment mówi każdemu z nas? Nie będzie sporym zaskoczeniem, jeśli napiszę: Maryja zostaje dana za Matkę każdemu z nas, bo każdy z nas jest... lub powinien być... uczniem Chrystusa.

W kulcie maryjnym o to właśnie chodzi. Mamy nazywać Maryję naszą Matką, bo taka była wola Jej Syna - Jezusa. Jeśli w tym myśleniu pójdziemy dalej, to jeżeli Maryja jest naszą Matką, to Jezus jest naszym Bratem. Taki w końcu był Boży Plan... Plan Boga Ojca.
Każdy z nas miał odzyskać swój utracony status Bożego Dziecka.

Czego jeszcze uczymy się z powyższego fragmentu? Maryja stoi pod krzyżem. A co to znaczy stać pod krzyżem? Stanąć pod krzy…

Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego...

14 WRZEŚNIA 2018
Piątek XXIII tygodnia okresu zwykłego
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
Dzisiejsze czytania: Lb 21, 4b-9; Ps 78, 1-2. 34-35. 36-37. 38; Flp 2, 6-11; J 3, 13-17

J 3, 13-17 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś - w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego wsłuchujemy się w Ewangelię wg św. Jana, w której Jezus tłumaczy Nikodemowi Boski Plan Zbawienia. jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. W tym kontekście zupełnie inaczej odczytuje się fragment z Księgi Liczb (ten fragment również dziś słuchamy - w pierwszym czytaniu), w którym Mojżesz tworzy miedzianego węża, by ocalić Izraelitów od śmierci w wyniku ukąszenia.To trzeba podkreślić:  każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Jak to rozumieć? Miedziany wąż na palu nie chronił przed ukąszeniem. Węże atakowały wszystkich, nie robiąc przy tym wyjątku...Ale ten, kto spojrzał na węża z miedzi, pozostawał przy życi…