Przejdź do głównej zawartości

Wspieraj bloga przez partronite.pl

Kto ma uszy, niechaj słucha.

26 LIPCA 2017
Środa
Wspomnienie Świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny
Dzisiejsze czytania: Wj 16,1-5.9-15; Ps 78,18-19.23-28; Mt 13,1-9

(Mt 13,1-9) - kliknij aby przeczytać

Dziś w Ewangelii wsłuchujemy się w przypowieść o siewcy... Myślę, że każdy z nas potrafi z pamięci przywołać wszystkie miejsca, w które trafiają ziarna. Droga, skały, ciernie, ziemia żyzna... Te cztery lokalizacje to symbol naszego życia... Chrystus nieustannie sieje Swoje Słowo...A my? Jak na nie reagujemy... Jak je odbieramy...Gdzie moglibyśmy się odnaleźć? W której rzeczywistości.

A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Może Boże Słowo w naszym wypadku upada na drogę? Może nie przynosi żadnego owocu, bo tak naprawdę słuchamy Go jednym uchem...a drugim ono wypada? A może stało się nam już tak dobrze znane, że nie zaskakuje nas...innymi słowy - spowszedniało nam? Ptaki wydziobują ziarno, które pada na drogę...Zatem Słowo, które pada na "drogi" naszego życia, najzwyczajniej ginie bezpowrotnie...bez możliwości zakiełkowania...Zostaje zadeptane, rozjechane, wymieszane z pyłem i brudem...I dlatego nie przynosi owocu...

Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. A może Twoje życie, to miejsce skaliste? Jesteś niedostępny...nic nie rośnie w Twoim życiu, bo nie ma warunków... Tylko łyse skały...żadnego życia.... Kiedy ziarno pada między skały, udaje mu się zakiełkować...ale nie ma żadnych warunków wzrostu. Gleba nie ma odpowiednich związków mineralnych...A prażące słońce szybko wysusza taką kiełkującą roślinkę...zostaje z niej tylko wiór...Może właśnie tak wygląda Twoje życie? Nie masz korzenia...niby masz jakieś życie duchowe, ale nie zapuszczasz korzeni w wierze... mówisz sobie: to tymczasowe...nie mogę się zaangażować na całego...bo przecież mogę coś stracić. Owszem dobrze się czujesz w Kościele...przeżywasz mocno wszystko, co związane z wiarą... zachwycają Cię podniosłe nabożeństwa...ale gdzieś w tym wszystkim brakuje jednak korzenia... brakuje fundamentu...na którym można się oprzeć...Dlatego przychodzi kryzys...i rezygnujesz. Nie przynosisz owocu...

Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. To również trudny przypadek... Ciernie zakłócą wzrost prawie każdej rośliny. Nie pozwolą jej urosnąć i wydać owoców...Może tak właśnie wygląda Twoje życie...Ciągłe problemy, troski...Chcesz wzrastać w wierze...gorąco tego pragniesz. Słuchasz Słowa Bożego, uczestniczysz w życiu Kościoła, ale jednak ciągle wszystko jest nietak. W końcu dochodzisz do wniosku: Tylu ludzi żyje z dala od Boga i świetnie im się powodzi...a ja...staram się z wszystkich sił, ale ciągle mam "pod górkę"...Troski doczesne...problemy...zagłuszają Twoją wiarę... zamykają Cię na przyjęcie Słowa Bożego i życie nim w pełni...w ten sposób nie wydajesz owocu.

Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Na końcu mamy ziarna, które wydają plon...Ziemia żyzna to idealne środowisko wzrostu...To czyste serce, gotowe na przyjęcie Bożego Słowa...to otwarty umysł...to zapał do służby Kościołowi...Pamiętajmy jednak, że każdy wydaje inny plon. Jeden stokrotny, ale inny tylko trzydziestokrotny. I każdy mimo to jest cenny...Nie popadaj zatem w zniechęcenie...i nie zazdrość braciom, że ich rozwój duchowy jest większy niż Twój...Każdy z nas jest cenny w oczach Boga... I jeszcze jedna myśl na końcu... Czasem całe nasze życie wygląda jak jeden z powyższych przykładów...a czasem miewamy w życiu momenty kiedy jeden dominuje nad drugim...Możesz być głęboko wierzący...możesz przez większość swojego życia doświadczać: "żyznej gleby"...ale w pewnym momencie życia może pojawić się kryzys... kiedy Ziarno Słowa pada "między ciernie". Nie można się wtedy zrażać...Tylko walczyć... I ufać Bogu, że On może wszystko zmienić...nawet największą pustynię zmieni w czarnoziem.


Komentarze

Najczęściej czytane posty

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!

Piątek Wspomnienie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37,3-4.18-19.27-28.39-40; J 14,26; Mt 10,16-23
(Mt 10,16-23) Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, pow…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…

A oto imiona dwunastu apostołów....

6 LIPCA 2016
Środa
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Dzisiejsze czytania: Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 (Mt 10,1-7)
Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie.

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Sobota Wspomnienie bł. Jolanty, zakonnicyDzisiejsze czytania: 2 Kor 5,14-21; Ps 103,1-4.8-9.11-12; Ps 119,36a.29b; Mt 5,33-37
(Mt 5,33-37) Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Jezus zatrzymuje się na przykazaniu ósmym...mało tego rozszerza je. Przykazanie mówi by nie przysięgać fałszywie...by nie dawać fałszywego świadectwa...Ale to mało by być uczniem Chrystusa...Jezus rozszerza przykazanie mówiąc: Wcale nie przysięgajcie...

Jest jeszcze jedno pouczenie...i myślę, że na nim warto się zatrzymać na dłużej: Niech wasza…

Dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.

Środa w oktawie WielkanocyDzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

(Łk 24,13-35) W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim …