poniedziałek, 5 czerwca 2017

#Felieton - Pobożność Maryjna a Biblia. Czy da się to pogodzić?

Jakiś czas temu skończył się maj a czerwiec zagościł już w naszej świadomości. Ale moje rozmyślenie będzie po części wiązać się z minionym miesiącem, który w tradycji określany jest jako miesiąc poświęcony Maryi. Podobnie jak dzisiejszy dzień - drugi dzień Zielonych Świątek... 
W Polsce pobożność maryjna zajmuje szczególne miejsce i z pewnością jest to ważny element, który wpisuje się w naszą tradycję. W jakim kierunku powinna jednak nasza pobożność maryjna zmierzać, by nie popaść w skrajność... czy można być czcicielem Matki Bożej wyłącznie w oparciu o Biblię?
Spróbuję znaleźć odpowiedź na te pytania opierając się na kilku tekstach z Pisma Świętego opisujących Jej życie. 


W scenie zwiastowania poznajemy Maryję, jaką Tę, która została wybrana przez Boga. Anioł przychodzi do Niej z radosną nowiną. Nazywa pełną łaski, przepełnioną łaską. Tą, z którą jest Pan. Oraz tą, która jest błogosławiona, wysławiona pośród innych kobiet. Anioł podkreśla Jej szczególne wyróżnienie i wybranie... podkreśla Jej godność. 
Jak przedstawiona jest w tym fragmencie sama Maryja? 
1. Przede wszystkim jako skromna. Zmieszała się na słowa pozdrowienia... Nikt wcześniej nie określał Jej w ten sposób. A tutaj staje się w Jej życiu coś niesamowitego. Przychodzi posłaniec z Nieba i mówi: Jesteś szczególnie wybrana przez Boga. Będziesz Matką dla Mesjasza. 
2. Maryja jest tą, która nie boi się pytać... rozwiewać wątpliwości natury duchowej. Te pytania nie wynikają z lęku... ani z niewiary... ale właśnie z otwartości na Boże Plany...
3. W końcu Maryja jest Tą, która zgadza się na to by Bóg dokonał rewolucji w Jej życiu. Oto ja służebnica Pańska. To uznanie Boga za Pana swojego życia... Tego, który może lepiej poprowadzić Jej życie niż ona sama. Bez buntowania się... bez negocjowania... To po prostu oddanie Bogu wszystkiego kim się jest i co się ma... By to On tym rozporządzał. 


Maryja po zwiastowaniu udaje się do swojej krewnej Elżbiety, która oczekuje narodzin Jana. 
Elżbieta widząc swoją krewną pozdrawia Ją. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. Po raz kolejny z ust innej osoby padają pod Jej adresem słowa oddające cześć. Oczywiście nie jest to cześć równa Bogu, ale szacunek do kogoś, kto jest ważną osobą. Co najważniejsze Elżbieta czyni to pod natchnieniem Ducha Świętego. 
Maryja jest błogosławiona, ponieważ jest Tą, która uwierzyła. 


Maryja uwielbia Boga. Hymn uwielbienia Boga to najwyższa forma oddania Mu szacunku. Ani prośba ani dziękczynienie ani przeproszenie mimo że ważne nie mają takiej mocy, jak modlitwa uwielbienia. Maryja oddaje Bogu chwałę, bo jest wielki, święty, potężny w mocy, godzien wszelkiej czci. Jest tym, który wejrzał na Nią... służebnicę Pana... 
W tej modlitwie pada jedno zdanie, które warto przybliżyć w kontekście tego rozmyślania: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię. Maryja wypowiada proroctwo. Mówi: Będą mnie błogosławić wszystkie pokolenia... Ale nie ze względu na Moje zasługi... Ale ze względu na to, że to Bóg jest wielki, święty i wszechmocny. To pierwsze wskazówka, jak powinno wyglądać nasze oddawanie czci Matce Bożej. 

Wydarzenia narodzenia i dzieciństwa Jezusa

Wszystkie te opisy skupiają się na Jezusie. Jego narodzeniu, ofiarowaniu, dorastaniu.
Z tych fragmentów możemy zobaczyć Maryję jako tę, która:
1. Jest posłuszna Prawu. Obrzezanie, dni oczyszczenia, ofiarowanie w świątyni, złożenie pary synogarlic, chodzenie co roku na pielgrzymkę do Jerozolimy. To wszystko pokazuje, że jest Ona tą, która szanuje tradycję przodków, poważnie traktuje wiarę w Boga i zachowywanie Prawa Mojżeszowego.
2. Maryja jest tą, która wszystkie ważne wydarzenia zachowuje w swoim sercu. Nie roztrząsa ich, nie poddaje głębokiej analizie... po prostu chowa w sercu... Nawet jeśli ma wątpliwości, to nie zadaje głośno pytań... Nie buntuje się przeciwko Bogu. Pozostaje wierną... pozostaje cichą i pokorną służebnicą Pańską. 


Cud w Kanie, jaki dokonuje Jezus ma miejsce na weselu, na które przede wszystkim zostaje zaproszona Matka Jezusa. Czy była Ona jakąś ważną osobą na tej uczcie weselnej? Być może tak. Ewangelista tego nie odnotował, ale sądząc po Jej zaangażowaniu może była kimś w rodzaju "starościny" a może "szefowej kuchni". Tak czy siak wiemy, że to Ona przychodzi do Jezusa i mówi:
Nie mają wina. Po prostu stwierdza fakt... Nie prosi Go o interwencję. Wskazuje, że jest taki problem. Ale nie przedstawia Jezusowi gotowych rozwiązań. I nie negocjuje z Nim, kiedy On mówi: Czyż to moja lub twoja sprawa? Coś jednak ma miejsce... Jakieś wydarzenie... Może gest, spojrzenie Matki i Syna... bo mimo odmownej odpowiedzi Jezusa, Maryja mówi: Zróbcie, cokolwiek wam powie. To kolejna wskazówka dla nas... Kiedy my patrzymy na Maryję i prosimy o łaski, modlimy się przez Jej wstawiennictwo... Ona ciągle powtarza to jedno zdanie: Zróbcie, cokolwiek wam powie. Tego właśnie Ona oczekuje od nas... Byśmy byli posłuszni Jezusowi. Byśmy Go słuchali... i wypełniali to, co On do nas mówi. We wszystkich objawianiach prywatnych, w które oczywiście nie mamy obowiązku wierzyć, przewija się to jedno zdanie: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. I właśnie tym torem powinna iść biblijna pobożność maryjna. 


W testamencie z krzyża Jezus mówi: Niewiasto oto syn Twój. Synu oto matka Twoja. 
Maryja staje się dla ucznia Matką. A uczeń dla Niej synem. Także i my, jeśli tylko uważamy się za uczniów Jezusa, idziemy za Nim... powinniśmy traktować Ją, jako naszą Matkę. Tą, do której możemy się zwracać w naszych trudnościach. Pamiętajmy jednak, że Ona zawsze będzie nam wskazywać na Chrystusa... I powtarzać to jedno zdanie z Kany Galilejskiej.


Na koniec zostawiam fragment z Dziejów Apostolskich. Czytamy, że oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego w wieczerniku trwali na modlitwie apostołowie, uczniowie wraz z Matką Jezusa. Trwali jednomyślnie na modlitwie. Widzimy, że Maryja jest tą, która uczestniczy w życiu pierwotnego Kościoła. Modli się, wspiera go... I jest tą, która jest obecna w czasie Pięćdziesiątnicy. Na Niej również spocznie język z ognia, będzie mówić językami, wielbić Boga i ewangelizować innych.

Tyle moich rozważań... A Wy jak patrzycie na pobożność maryjną w kontekście Biblii?
Czy Maryja jest dla Was wzorem do naśladowania? 
Zachęcam do dzielenia się.



Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz