Przejdź do głównej zawartości

Siewca wyszedł siać ziarno.

17 WRZEŚNIA 2016
Sobota
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 15,35-37.42-49; Ps 56,10-14; Łk 8,15; Łk 8,4-15


(Łk 8,4-15)
Gdy zebrał się wielki tłum i z miast przychodzili do Niego, rzekł w przypowieściach: Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny. Przy tych słowach wołał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość.

W Ewangelii na sobotę wsłuchujemy się
w przypowieść o siewcy...znamy ją wszyscy doskonale...Pewnie wielu z nas potrafi nawet 
z pamięci wyrecytować miejsca, gdzie upadły ziarna, które rzucał siewca. Być może nie mielibyśmy też problemu z interpretacją tej przypowieści...Ale czy przypadkiem nie jesteśmy podobni do tych, o których Jezus powiedział: aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli. 
Zatem, co takiego konkretnego uderza w tej przypowieści?

Zobaczmy sami:

Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość.

Jak łatwo zauważyć w każdym z wymienionych przypadków, ludzie słuchają Słowa Bożego...
Wszyscy słuchają, słyszą...usłyszeli...różnica jest w postawie, jaką przyjmują...
Jak to ma się do nas? 
My również być może słuchamy Słowa Bożego...słyszymy Je...czytamy...
Ale nie wystarczy słuchać...nie wystarczy też widzieć...nie wystarczy nawet doświadczać...
Trzeba przyjąć właściwą postawę...przynosić owoce...czyli wprowadzać usłyszane Słowo w czyn.
Bo ta nasza współczesna rzeczywistość wygląda tak, że wiele treści do nas dociera...Z każdej strony płynie jakiś bodziec. Nauczyliśmy się słuchać jednym uchem a wypuszczać drugim...
Tym sposobem często ignorujemy to, co dla nas istotne a wsłuchujemy się w sprawy nieważne i niemające znaczenia...A słuchanie Słowa Bożego? Bywa, że w czasie liturgii słowa jesteśmy znudzeni, zajmujemy się swoimi sprawami...niektórym z nas zdarza się spóźniać na mszę św...Przychodzą na Ewangelię, bo ktoś kiedyś powiedział im, że do tego momentu "msza jest ważna". Tymczasem Słowo Boże, jest Słowem Życia.

Ono niesie uzdrowienie, uwolnienie...wyzwolenie...To Słowo ma Moc...Przez Słowo wszystko się stało.
Zatem słuchajmy Go...usłyszmy...wsłuchujmy się...i usłyszawszy zróbmy pożytek z tego, co usłyszeliśmy.
Bo owszem, możemy przyjąć Słowo z radością...mieć takiego powera, po tym wszystkim, co usłyszymy, ale jeżeli nie zakorzenimy się w tym Słowie, nie będziemy nim żyć na co dzień -uschniemy...
Przecież nie wystarczy zasiać ziarna, ale trzeba go podlewać...pielęgnować...Wie to każdy, kto hodował rośliny...Tak samo wygląda nasze życie duchowe...i nasza relacja ze Słowem Bożym....

Świat również do nas mówi...i my - mimo woli - również go słyszymy...a być może i słuchamy...wsłuchujemy się w to, co do nas mówi...Być może dla niektórych z nas...konfrontacja tego, co mówi świat i tego co mówi Słowo może się skończyć porzuceniem Słowa i pójściem za hasami rzucanymi przez otaczającą nas rzeczywistość...Słowo może być mniej atrakcyjne...dlatego, że stawia wymagania...dlatego, że pokazuje niewygodną prawdę o nas samych. W takim wypadku na wzrost, na plon nie ma co czekać...ciernie spraw przyziemnych...troski doczesne...zagłuszą Ziarno Słowa....

Chciejmy zatem uczynić ze swojego serca ziemię żyzną...czarnoziem (takie określenie najżyźniejszych ziem, przypomniało mi się z lekcji geografii w szkole średniej) i kiedy Słowo zostanie zasiane w naszych sercach, dbajmy o to by miało doskonałe warunki do wzrostu...i przyniosło plon obfity.

I pamiętajmy jedno...nie wystarczy słuchać...bo można słuchać, ale nie słyszeć...
kiedy zaś usłyszymy...zacznijmy realizować...wprowadzajmy Słowo w Czyn.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

20 WRZEŚNIA 2018
Czwartek XXIV tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiążkowe świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 15, 1-11; Ps 118 (117), 1b-2. 16-17. 28-29; Łk 7, 36-50

(Łk 7, 36-50) - kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, pot…

Niewiasto, oto syn Twój. (...) Oto Matka twoja.

15 WRZEŚNIA 2018
Sobota XXIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
Dzisiejsze czytania: Hbr 5, 7-9; Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20; J 19, 25-27

(J 19, 25-27) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiaj wsłuchujemy się w fragment, w którym Jezus oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi. Mówimy, że to testament z krzyża. Co ten krótki fragment mówi każdemu z nas? Nie będzie sporym zaskoczeniem, jeśli napiszę: Maryja zostaje dana za Matkę każdemu z nas, bo każdy z nas jest... lub powinien być... uczniem Chrystusa.

W kulcie maryjnym o to właśnie chodzi. Mamy nazywać Maryję naszą Matką, bo taka była wola Jej Syna - Jezusa. Jeśli w tym myśleniu pójdziemy dalej, to jeżeli Maryja jest naszą Matką, to Jezus jest naszym Bratem. Taki w końcu był Boży Plan... Plan Boga Ojca.
Każdy z nas miał odzyskać swój utracony status Bożego Dziecka.

Czego jeszcze uczymy się z powyższego fragmentu? Maryja stoi pod krzyżem. A co to znaczy stać pod krzyżem? Stanąć pod krzy…

Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego...

14 WRZEŚNIA 2018
Piątek XXIII tygodnia okresu zwykłego
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
Dzisiejsze czytania: Lb 21, 4b-9; Ps 78, 1-2. 34-35. 36-37. 38; Flp 2, 6-11; J 3, 13-17

J 3, 13-17 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś - w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego wsłuchujemy się w Ewangelię wg św. Jana, w której Jezus tłumaczy Nikodemowi Boski Plan Zbawienia. jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. W tym kontekście zupełnie inaczej odczytuje się fragment z Księgi Liczb (ten fragment również dziś słuchamy - w pierwszym czytaniu), w którym Mojżesz tworzy miedzianego węża, by ocalić Izraelitów od śmierci w wyniku ukąszenia.To trzeba podkreślić:  każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Jak to rozumieć? Miedziany wąż na palu nie chronił przed ukąszeniem. Węże atakowały wszystkich, nie robiąc przy tym wyjątku...Ale ten, kto spojrzał na węża z miedzi, pozostawał przy życi…