Przejdź do głównej zawartości

Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić?

30 SIERPNIA 2016
Wtorek
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 2,10b-16; Ps 145,8-14; Łk 7,16; Łk 4,31-37

(Łk 4,31-37)
Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.

 Dzisiejszy fragment Ewangelii przenosi nas do Kafarnaum. W przeciwieństwie do rodzinnych stron, tutaj Jezus zostaje dobrze przyjęty. Zresztą gdybyśmy prześledzili Ewangelie, zauważymy, że Chrystus często odwiedza to miasto...Kiedy naucza w synagodze, wszyscy zdumiewają się Jego nauką, gdyż jest pełna mocy. Łatwo jest odróżnić typowego nauczyciela od Jezusa...Właśnie to nauczanie z Mocą jest zasadniczą różnicą. W innym z fragmentów czytam: Uczył ich jak ten, który ma władzę, nie jak uczeni w Piśmie.
Zatem jak uczyli uczeni w Piśmie? Być może jak wielu współczesnych nauczycieli...
Prowadzili wykłady. Stawiali się na pozycji wyroczni, która potrafi odpowiedzieć na każde pytanie i wyjaśnić wszystkie dylematy. Może żonglowali cytatami z ksiąg prorockich, wymyślając przy tym własne, wyssane z palca interpretacje. No i przede wszystkim jedno mówili, drugie robili...ludzie - wbrew pozorom osób, które trzymają stery władzy - nie są tacy głupi, na jakich wyglądają. Potrafią odróżnić cynika, populistę i mędrka...od prawdziwego autorytetu....prawdziwego nauczyciela...
Stąd też fascynacja osobą Jezusa...bo Jego nauka miała moc...dlaczego?
Dlatego, że wiedzę czerpał "u Źródła". Powiedział przecież: "Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł." Ludzie widzą, że On wie, o czym mówi...i jest przy tym autentyczny. W Jezusie nie ma cienia obłudy...On nie musi udowadniać nikomu swojej mądrości...ani popisywać się wiedzą...Nie musi stawiać się na wyżynach i z pogardą patrzeć na prosty lud...Tak postępowali nauczyciele Izraela...którzy może mieli wiedzę, ale nie mieli Mocy...

To jednak nie koniec Ewangelii na dziś...w synagodze znajduje się człowiek opętany. Z tego fragmentu, łatwo wywnioskować, że bycie opętanym nie wyklucza możliwości przyjścia do świątyni...
Być może człowiek ten chronił się w synagodze przed atakami złego ducha...wychodził z założenia, że Domu Bożym nie spotka go nic złego. Tym razem jednak szatan zamanifestował swoją obecność w synagodze.
Ta manifestacja została spowodowana obecnością Jezusa...Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. 
Zły duch wie z kim ma do czynienia...wie kim jest ten tajemniczy nauczyciel, który naucza z mocą. Jezus jednym zdaniem ucisza go i wyrzuca z tego człowieka...Cała synagoga jest zdumiona...i wszyscy pytają się
Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. 
Lud był zdziwiony, gdy Jezus nauczał...to nauczanie zostało przerwane przez manifestację szatana. 
Z pewnością obecnych w synagodze musiał przerazić widok człowieka, który zostaje z wielką siłą rzucony na środek, ale nic mu się nie dzieje...wielu może zadawało sobie pytania, czy ktoś może przeciwstawić się takiej sile złego...do tego jeszcze te krzyki: Jezusie z Nazaretu, wiemy kim jesteś...
I właśnie wtedy Jezus pokazuje, że Jego nauka z mocą jest silniejsza niż najpotężniejsza manifestacja demona. Ludzie obecni w synagodze byli zdumieni tym, co zobaczyli...Na pewno byli tam obecni również uczeni w Piśmie. Oni musieli zdawać sobie sprawę z tego, że takich cudów może dokonywać jedynie sam Bóg. Ale jednak nie dostrzegli...nie domyślili się kim jest Jezus...po prostu rozpowiadali wszędzie o niecodziennym zjawisku, którego byli świadkiem...o tym, że tajemniczy nauczyciel, który tłumaczy Pismo inaczej niż faryzeusze, z mocą...dokonał w synagodze niesamowitego cudu...uwolnił człowieka spod władzy demona.

A jak jest z nami? Czy my również rozgłaszamy wszędzie o cudach dokonywanych przez Jezusa?
Wielu z nas z pewnością wierzy, że Jezus jest Mesjaszem...spora część przyjęła Go jako Pana i Zbawiciela.
Ale czy głosimy te cuda, które dokonuje w naszym życiu?
A może nie dostrzegamy tego?
wiele mówi się o potężnej manifestacji siły złego...Słyszymy o tym, że Kościół powołał wielu nowych egzorcystów. Czytamy artykuły o zagrożeniach duchowych, inwazji neopogaństwa...
Ludzie cierpią uwikłani w grzechy swoje lub swoich bliskich. Tak często narzekamy, że władza walczy z Kościołem, że forsowane są ustawy godzące w moralność chrześcijańską...owszem ja również na to zwracam uwagę. Ale ilu z nas uświadamia sobie fakt, że Jezus jest ponad tym...Że skoro Jezus Chrystus jest moim Panem, jest Twoim Panem...to jest również Panem całego wszechświata...
I Jego zwycięstwo trzeba ogłaszać wszędzie, w każdej sferze...nawet w tej sferze, w której wydaje nam się, że panuje całkowity mrok.

Tak często lubimy taplać się we własnym błotku swoich smutków i boleści...że nie ma pracy, że nie starcza do pierwszego, że coś nas boli...że premier taki...że ZUS, że szpitale...że media...że multipleks...
Oddajmy to wszystko Jemu...Jezus jest Panem. Im bardziej różnej maści osobniki starają się temu zaprzeczyć, tym mocniej musimy to wyznawać. Jezus jest PANEM. On poradził sobie bez problemu z demonami, które prześladowały człowieka z Kafarnaum....Rzucały nim po synagodze...a Jezus wypowiedział jedno zdanie...a złe duchy nie miały już nic do powiedzenia...musiały odejść.
Zatem dlaczego Jezus ma nie poradzić sobie z naszymi problemami....z problemami naszych bliskich
Z problemami naszych społeczności lokalnych, naszych wiosek, miast, naszego kraju...z problemami Europy czy nawet całego Świata...Owszem przerażają statystki dotyczące narkomanii, alkoholizmu, rozpadających się małżeństw, porzuconych dzieci. Przeraża skala bezrobocia, wykluczenia społecznego...rosnącej skali biedy...Denerwujemy się gdy patrzymy na licznik długu, podupadające przedsiębiorstwa, miliony rodaków na emigracji. Pytamy dlaczego, kiedy słyszymy o milionach mordowanych dzieci w czasie aborcji, kiedy słyszymy o prześladowanych chrześcijanach, kiedy toczą się wojny o surowce naturalne...
Przykłady można mnożyć...

Ale nie bądźmy bezsilni...nie stójmy przerażeni jak ludzie w synagodze na widok opętanego...
Z ufnością spójrzmy na Jezusa...On czeka na nasze wezwanie...On rozwiąże każdą sytuację...
Tylko zaprośmy Go do tej sytuacji...Ogłaszajmy Jego Chwałę...
Wzywajmy Jego imienia...Bądźmy pewni, że Imię Jezus ma moc...na to imię zegnie się każde kolano.
Jeżeli będziemy się modlić w Imię Jezusa Chrystusa, będą się działy wielkie cuda.

Ja byłem tego świadkiem...i chcę o tym mówić...nie mogę milczeć, bo mieszkańcy Kafarnaum nie milczeli, tylko rozpowiadali wszędzie, czego byli świadkami...Zatem i każdy z nas powinien rozpowiadać wielkie dzieła Boga...jakie się dokonują przez Jezusa Chrystusa...Także i dziś...
W epoce rozpasanego racjonalizmu...gdzie na wszystko musi być naukowy dowód.
Albo musi być napisane w Internecie...O tym, że Jezus jest Panem nie usłyszy się w codziennych wiadomościach...O tym musi się przekonać każdy z nas...osobiście...

A potem zaświadczyć...by: wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Talitha kum.

1 LIPCA 2018
Niedziela
Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Mdr 1,13-15;2,23-24 ; Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b; Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43

(Mk 5,21-43) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszą niedzielę w Ewangelii św. Marka, czytamy o dwóch cudach Jezusa. - Wskrzeszeniu córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok...Ten fragment daje nam do zrozumienia, że potrzeba wiary by zaczęły dziać się cuda...I czasem potrzeba nawet desperackiego kroku z naszej strony, by stał się cud uzdrowienia...Ale co takiego konkretnego czytamy: Do Jezusa przychodzi przełożony synagogi - Jair. Prosi Go o uzdrowienie córeczki, która była umierająca... Jezus natychmiast wyrusza...a wraz z nim ogromny tłum...W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca na krwotok...Bardzo chce spotkać się z Jezusem i zostać uzdrowiona, ale nie może się do niego dopchać... Postanawia, więc, że dotknie Jego płaszcza, wierząc, że w ten sposób zostanie uzdrowiona...I tak się naprawdę się staje…

Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

9 LIPCA 2018
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Dzisiejsze czytania: Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9; Mt 9,18-26

Mt 9,18-26 - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii dnia dostajemy znany nam dobrze fragment, który opowiada o dwóch uzdrowieniach. Dziewczynki i kobiety cierpiącej na krwotok...Całkiem niedawno te słowa rozbrzmiewały w naszych kościołach. Co takiego ważnego dziś dostajemy...?? Po pierwsze wiara...to ona nas uzdrawia...to wiara nas wyciąga z największych kłopotów... Jeżeli jesteśmy przepełnieni wiarą w moc Chrystusa, nawet śmierć nie jest wielkim problemem... W kontekście wczorajszego czytania...w którym Jezus nie mógł nic zdziałać, ponieważ mieszkańcy Jego rodzinnego miasta nie wierzyli...dzisiejsze czytanie jest pewnym kontrastem... Tam...totalna niewiara...zatwardziałość serc...i postawa typu: co On może? w końcu to nasz sąsiad...znamy Jego rodzinę...jak…

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

25 CZERWCA 2018
Poniedziałek XII tygodnia okresu zwykłego
Wspomnienie dowolne Błogosławionej Doroty z Mątowów, wdowy
Dzisiejsze czytania: 2 Krl 17, 5-8. 13-15a. 18; Ps 60 (59), 3-4. 5 i 12. 13-14; Mt 7, 1-5

(Mt 7, 1-5) - Kliknij, aby przeczytać.

Belka w naszym oku to brak miłości w patrzeniu. Spojrzenie bez miłości cechuje osądzanie. Najczęściej bierze się ono z poczucia niepewności i lęku. Pragnąc samemu uchodzić za porządnego, szukamy jasnych kryteriów oceny wartości postępowania. Dlatego staramy się oceniać napotkane postawy innych ludzi. Kiedy uzyskujemy potwierdzenie innych, że takie kryteria są właściwe, sami staramy się o ich zachowanie.

Czasem jednak osądzanie innych jest rodzajem obrony siebie. Ma ono odwrócić uwagę od nas samych i naszych ciemnych stron albo usprawiedliwić nas w naszej słabości: „jeżeli inni takie grzechy popełniają, to moje słabości są niczym". Szczególnie „cenne" są w tym przypadku negatywne sądy na temat księży lub osób zakonnych, przełożonych o…