Przejdź do głównej zawartości

Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go .

25 CZERWCA 2016
Sobota
Dzień powszedni
Dzisiejsze czytania: Lm 2,2.10-14.18-19; Ps 74,1-7.20-21; Mt 8,17; Mt 8,5-17

(Mt 8,5-17)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.


Dziś w czytaniu z Ewangelii św.Mateusza mamy trzy ważne wątki, nad którymi wypada się pochylić.
Pierwszy to uzdrowienie sługi setnika z Kafarnaum...Sytuacja przedstawia się tak...
Do Jezusa przychodzi setnik (inaczej centurion) czyli dowódca rzymskich żołnierzy, który miał pod sobą setkę "podopiecznych" (co łatwo wywnioskować z nazwy) Zatem przychodzi on do Jezusa i prosi o uzdrowienie sługi...Co w tym dziwnego? Do Jezusa wiele osób przychodziło i prosiło o uzdrowienie chorych.
No OK...ale ten rzymski żołnierz był poganinem...a poganie nie mieli wiele wspólnego z Żydami...Ba...
nawet unikali jedni drugich...Jezus zgadza się uzdrowić sługę i obiecuję przyjść...ale setnik odpowiada
Panie nie jestem godzien...(znamy dobrze te słowa...bo i my je powtarzamy...w czasie każdej Eucharystii)

Chrystus jest poruszony wiarą poganina...Daje o tym świadectwo: Wśród Izraelitów nie spotkałem się z taką wiarą...a w dalszej części swojej mowy wypowiada świadectwo: Przyjdą ze wschodu i zachodu aby zasiąść do stołu w królestwie niebieskim...A synowie królestwa będą wyrzuceni na zewnątrz...
Co znaczą te słowa? To mianowicie, że fakt, iż jesteśmy chrześcijanami nie pretenduje nas do królestwa niebieskiego...W końcu spora część współczesnych wierzących deklaruje się jako: wierzący niepraktykujący
A tymczasem potrzeba silnej wiary...takiej wbrew wszystkiemu i wszystkim...św. Paweł pisze: Łaską jesteście zbawieni przez wiarę...a gdzie indziej: jeśli ustami swymi wyznasz, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, osiągniesz zbawienie...Bo sercem przyjęta wiara, prowadzi do usprawiedliwienia.

Przejdźmy jednak do drugiego fragmentu: Jezus przychodzi do domu Piotra...I zastaje jego teściową leżącą w gorączce...Co robi? Uzdrawia ją...a ona wstaje i usługuje im....Można ten fragment pominąć bez dogłębnej analizy...a można zatrzymać się przy nim i pomyśleć o pewnych symbolach...Spotkałem się kiedyś z taką interpretacją, że gorączka teściowej nie była spowodowana "przeziębieniem" ale była to tak zwana "biała gorączka" czyli szał spowodowany bezradnością, że nie mogła kontrolować już nic kontrolować.
Nie mogła kontrolować życia swojego zięcia, bo pojawił się Jezus, nauczyciel, który zdominował całe jego życie...ta bezsilność...niemożność kontroli i ingerencji spowodowała, że teściowa leżała w gorączce...
Jezus uzdrawia ją a ona natychmiast zaczyna usługiwać...jej życie odwraca się o 180 stopni
Przejawem uzdrowienia jest to, że zaczyna służyć...to kolejny dowód, że choroba mogła mieć podłoże psychologiczne...gorączka była związana z zacietrzewieniem....nie chciała służyć...bo wolała wszystko kontrolować...chciała by Piotr uczciwie pracował, łowił ryby i przynosił pieniądze...a Piotr poszedł za głosem powołania...

Często i w naszym życiu zdarza się nam...lub naszym bliskim...popaść w taką "specyficzną" gorączkę...
Gdy wszystko wymyka się nam spod kontroli...i wpadamy w szał...Bo wydaje nam się, że jesteśmy panami samych siebie...A tu - Pan Bóg zmienia nasze idealne pomysły...
A może to nasi bliscy dostają "białej gorączki" bo uważają iż źle robimy chodząc codziennie do kościoła, czy chodząc na spotkania wspólnoty...może nawet w złości rzucą: w ogóle Cię w domu nie ma, bo się włóczysz po tych spotkaniach...i padają hasła o "sekcie"...Wielu moich znajomych ze wspólnoty spotkało się z takimi pretensjami ze strony rodziny...Bo czasem mamie, tacie, babci może się wydawać, że powinieneś/powinnaś być z nimi cały dzień...i mimo że masz dwadzieścia parę lat, mogą Cię dalej kontrolować...A spotkania wspólnoty...hm...To może być niebezpieczne...Pójście za Chrystusem i oddanie mu całego życia zawsze jest niebezpieczne...To nie kaszka z mlekiem...Dlatego często trzeba modlić się by Jezus "obniżył gorączkę" jaka nas trapi...albo jaka trapi naszych bliskich...Bo duchowa gorączka jest czasem gorsza niż ta fizyczna.

I trzecie wydarzenie - trzeci fragment: Jezus uzdrawia wszystkich, których do Niego przyprowadzili. Wypędzał również złe duchy...Co to oznacza? Że nie robił wyjątku...Każdy, kto do Niego przyszedł, otrzymał łaskę, o którą prosił...Bo - jak pisał Izajasz- On wziął na siebie nasze troski i nosił nasze choroby.
Zatem niech będzie to nauka dla nas...Jeżeli z wiarą przyjdziemy do Jezusa...staniemy w Jego obecności...
Ogłosimy Jego chwałę....i z wiarą będziemy prosić o łaskę dla nas...otrzymamy to, o co prosimy...
Tylko musimy wierzyć...Tak jak setnik...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Środa Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennikaDzisiejsze czytania: Tt 3,1-7; Ps 23,1-3.5-6; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

(Łk 17,11-19) Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dzisiejszy fragment z Ewangelii przybliża nam historię uzdrowienia dziesięciu trędowatych. Jezus zmierza do Jerozolimy. Na pograniczu Samarii i Galilei spotyka …

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie.

20 PAŹDZIERNIKA 2019
Niedziela
Niedziela - XXIX Niedziela zwykła
Czytania: (Wj 17, 8-13); (Ps 121 (120), 1-2. 3-4. 5-6. 7-8); (2 Tm 3, 14–4, 2); Aklamacja (Hbr 4, 12); (Łk 18, 1-8);








Kiedy rozmyślam nad tym, jak powinna wyglądać modlitwa,przede wszystkim moja modlitwa, zawsze staje mi przed oczami obraz z powyższej przypowieści. Jezus pokazuje na tym przykładzie, że modlitwa powinna być wytrwała, a nawet powinna być swego rodzaju "zawracaniem głowy" Bogu. Ale rzućmy okiem na to, co mówi Jezus: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. No tak...

Trudno do końca rozszyfrować jaki był naprawdę ten sędzia. Myślę, że dobrze wykonywał swój zawód. Może aż za dobrze. Może wyznawał zasadę: sprawiedliwość ponad wszystko.
Dura Lex, sed lex. Był legalistą. Mawiał zapewne: Prawo jest prawem. Prawo jest święte...
I nie ma okoliczności łagodzących dla nikogo. Nigdy.

To z jednej strony dobrze, bo w świecie współczesnym możemy się spotkać z odwrotnymi post…