Przejdź do głównej zawartości

Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

Sobota

Dzisiejsze czytania: 1 J 4,11-18; Ps 72,1-2.10-13; 1 Tm 3,16; Mk 6,45-52

(Mk 6,45-52)
Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. To ważna wskazówka i dla nas...Nie można być non stop na nogach...nie można ciągle pracować...nawet w ważnych sprawach...Przychodzi też taki moment, by odejść...znaleźć sobie swoją górę, gdzie możemy być sam na sam z Bogiem...Nie można dopuścić do sytuacji, że poświęcimy się całkowicie ważnym sprawom....czasem nawet sprawom Kościoła...a jednocześnie zaniedbamy modlitwę...A przyznam, że znam takie przypadki...Człowiek tak zaangażowany w sprawy Kościoła, że nie ma czasu się pomodlić...czyż to nie paradoks? Potrzebujemy wyciszenia...mówią to naukowcy...ale i mówi o tym Biblia...
Człowiek nie może pracować ciągle na wysokich obrotach...człowiek nie może też non stop przebywać z innymi...Samotność też jest potrzebna...I chwila na medytację...na rozmowę z Bogiem...
Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie.

 Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Jezus dostrzega i nasze trudy...Widzi, że w naszym życiu duchowym również zdarzają się "przeciwne wiatry"... I wtedy On przychodzi do nas... Przychodzi łamiąc schematy...przychodzi po jeziorze...

Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Często zdarza się, że Boska Interwencja może wzbudzić w nas strach. Nie chcemy by Bóg tak mocno wchodził do naszego życia...Owszem potrzebujemy pomocy...Ale czasem spektakularność tej pomocy nas przeraża...Nie lubimy, kiedy ktoś wywraca nam nasze myślenie do góry nogami...mamy swoje zastane schematy...I jedyne czego pragniemy, to zachowanie status quo.

 Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Jezus często woła...Odwagi...nie bójcie się...Można sobie pomyśleć, że ci uczniowie to jacyś tacy strachliwi byli...Niby takie chłopy...można powiedzieć - prawdziwi mężczyźni, ale jednocześnie tak często Jezus mówi im: Nie bójcie się...Odwagi...
Tak samo być może jest i z nami....Z zewnątrz wydajemy się pewni siebie i w ogóle jacyś tacy nastawieni na zwycięstwo, brylujący w towarzystwie, wygadani...ale kiedy przychodzi jakaś wielka chwila próby... Tchórz wychodzi z nas...Okazuje się, że tak naprawdę jesteśmy niczym małe zajączki...kulimy się ze strachu przed podjęciem ryzyka...stanięciem w prawdzie wobec siebie czy innych...itp. Przeraża nas podmuch wiatru...burza...A kiedy Jezus idzie nam na ratunek, uznajemy Go za "zjawę". Kiedy jednak wpuszczamy Go do naszej łodzi...zapraszamy do naszego życia...
Wszystko to, co dotychczas nas przerażało znika...burze cichną...wiatr milknie...
Jesteśmy tylko my i On...


 Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały. W tym ostatnim zdaniu chcę zwrócić uwagę na "otępiały umysł". W Ewangelii pojawia się to w kontekście rozmnożenia chleba...oni nie zrozumieli tego, co uczynił Jezus, gdyż umysł ich był otępiały. Jak to ma się do nas? My też często mamy "otępiały umysł". Wiąże się to ze zjawiskiem, o którym pisałem nieco wyżej...Chodzi o schematy....W dzisiejszym wpisie pojawia się po raz czwarty :) Zawsze w tym samym kontekście. Jezus przychodzi po jeziorze - łamiąc w ten sposób schematy.
Zaś my często tkwimy uparcie przy swoich schematach. 
Każdy z nas ma pewne wyobrażenia....Jest pewien problem...nazwijmy go "A" a rozwiązanie go nazwijmy: "B" Za każdym razem gdy mamy ten problem....mamy też rozwiązanie...jesteśmy tak przyzwyczajeni do tego schematu...że staje się on tak zwaną "oczywistą oczywistością".... Kiedy powierzamy nasze życie Jezusowi...On mówi schematom NIE. On rozwiązuje problemy na swój sposób...
Kiedy brakuje chleba...On go rozmnaża....
Kiedy uczniowie odpływają łodzią...On do nich przychodzi po jeziorze...

Jeżeli wierzymy, że Jezus jest Synem Bożym...musimy być gotowi, że rozwiąże problem inaczej niż my sobie to wyobrażamy...Dlatego nasze umysły muszą być otwarte...i trzeźwe...Bo On może wszystko...
Nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych....

Dlatego czas powiedzieć NIE otępiałym umysłom...Już dziś...:)

i jeszcze jedno: Nie bać się!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

17 SIERPNIA 2018
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jacka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Ez 16, 1-15. 60. 63; Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6; Mt 19, 3-12

(Mt 19, 3-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o nierozerwalności małżeństwa...Jezus znów zostaje wystawiony na próbę przez faryzeuszy...Ci pytają Go: czy wolno oddalić żonę...
To takie pytanie ponadczasowe...dziś wielu mędrków poddaje te kwestie w wątpliwość...
Ba...mówi się nawet o anachroniczności instytucji małżeństwa....Lansuje się różne erzace...
wolne związki...partnerstwo...homoseksualizm...I chce się nam wmówić, że to normalne...

Według socjologów co trzecia...(a według niektórych nawet i co druga) para się rozwodzi...
dziś przyczyny są absurdalne: bo już się nie kochamy...wypaliło się...uczucie odeszło...
Jakby miłość była czymś podobnym do bólu głowy...dziś jest - jutro nie...

Jezus zaś powołuje się na Księgę Rodzaju, w której jest napisane: Co Bóg złączył, człowiek niec…

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

22 LIPCA 2018
Niedziela XVI tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34

(Mk 6, 30-34) - Kliknij, aby przeczytać.


Dziś w Ewangelii naszą uwagę przykuwa zalecenie Jezusa:  Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Ale zobaczmy cały fragment...

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostołowie wracają ze swojej misji...i opowiadają o wszystkim, co zdziałali...
To naturalne, że chcą się dzielić tym, co przeżyli...Tym, co widzieli...tym, jakie sukcesy misyjne osiągnęli.
Jezus poleca im odpocząć: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. To zdanie jest dla mnie kluczem do rozważania...Zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
Widzimy na co dzień, jak świat zwariował...pracoholizm dotyka wielu ludzi...
A inni? Inni są zmuszeni do dłu…

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!

7 SIERPNIA 2018
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego
Dzisiejsze czytania: Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22; Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23; Mt 14, 22-36

(Mt 14, 22-36) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus kroczy po jeziorze...to wydarzenie pierwszoplanowe w dzisiejszej Ewangelii.
Uczniowie widząc Go, myślą, że to zjawa, ale Jezus uspokaja ich...Odwagi! To ja jestem...
Nie bójcie...my również mamy często takie sytuacje...Mrok, burza...nasza duchowa łódź miotana jest falami, wiatry przeciwne wieją...a my nie wiemy, co dalej...
I wtedy zjawia się Jezus...łamiąc standardy...przychodzi po jeziorze...
może i nam wydawać się, że to zjawa...że wydaje nam się...ale to On...i zapewnia nas o tym mówiąc każdemu z nas: Nie bój się! To Ja...Ja jestem z Tobą...i zawsze będę...
nawet w najmroczniejszej godzinie będę stać obok...i przyjdę ci z pomocą...

Piotr widząc Jezusa kroczącego po jeziorze mówi: Panie jeśli to Ty...każ mi przyjść do s…