Przejdź do głównej zawartości

Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

Czwartek

 Dzisiejsze czytania: 1 Tm 4,12-16; Ps 111,7-10; Mt 11,28; Łk 7,36-50

(Łk 7,36-50)
Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

Dzisiejszy fragment Ewangelii przybliża nam wizytę Jezusa u jednego z faryzeuszy. W czasie posiłku dochodzi do niecodziennego zdarzenia. Na ucztę przybywa kobieta, którą dziś nazwalibyśmy "lekkich obyczajów" i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Faryzeusz jest oburzony tym zdarzeniem. Powątpiewa nawet co do Jezusa mówiąc: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Dla Jezusa jest to jednak pretekst do wygłoszenia nauki: Bóg kocha każdego grzesznika. Jego Miłość jest przebaczająca. Ale by przebaczyć, potrzebny jest żal. Szczery żal i pragnienie przebaczenia....
Wszyscy jesteśmy grzesznikami...Tego nie da się w żaden sposób ukryć. I choć często próbujemy się wybielać lub porównywać z innymi mówiąc, że "są gorsi ode mnie" to wobec Bożych kryteriów każdy z nas jest winny...Tego długu, jaki zaciągnęliśmy "Na Górze" nie da się spłacić, zatem został nam darowany.
Bóg wybacza nam wszystkie grzechy, kiedy tylko szczerze za nie żałujemy i potrafimy stanąć w prawdzie przed Nim i przed samym sobą...jeżeli staniemy w pokorze...
Naturalną rzeczą dla nas powinna być także wdzięczność...
Faryzeusz nie był wdzięczny, bo albo nie czuł się grzeszny albo nie doświadczył osobiście doświadczenia.
Kobieta zaś potrafiła stanąć w prawdzie przed samą sobą, doświadczyła przebaczenia...i potrafiła okazać cześć Chrystusowi...Wobec jej postawy wszelkie przepisy przestają mieć znaczenie...
Faryzeusz podchodził do grzeszników takich, jak ona zgodnie z tradycją i rytuałami, które nakazywały odrzucać ludzi, takich jak ona....Jezus, jako Syn Boży, podszedł do niej jak Bóg...
Z miłością, przebaczeniem...akceptacją...szacunkiem.
A jak jest z nami? Czy my doświadczyliśmy już Bożej Miłości?
Czy doświadczyliśmy Bożego Przebaczenia?
Czy my usłyszeliśmy osobiście, tak bezpośrednio..."Odpuszczone Ci są liczne grzechy"....
Owszem słyszymy słowa odpuszczenia w czasie spowiedzi...ale słyszeć a rzeczywiście tego odpuszczenia grzechów doświadczyć to spora różnica.
A może mimo słów przebaczenia dalej czujemy się winni? Dalej wszystko rozpamiętujemy....
Nie potrafimy sami sobie przebaczyć? Jeżeli Bóg nam przebacza....to kim my jesteśmy, że nie umiemy sami sobie wybaczyć? Jego niepojęta Miłość ogarnia nas...przenika wszystkie zakamarki ciała i duszy...
I usuwa wszelki grzech, wszelkie zło...To najdoskonalsze przebaczenie....
Tylko by ono się dokonywało...By Ta Miłość nas rozpalała...i oczyszczała...musimy zrobić pierwszy krok.
Przebaczenie Boga, Jego Miłość...są Darem...to zaproszenie...nie przymus...
Bóg nic nam na siłę wciskać nie będzie, bo nie jest akwizytorem...
Jeżeli nie odczuwasz Bożej Miłości, jeżeli nosisz w sercu przekonanie, że On Ci nie wybaczył...
To dlatego, że nie zrobiłeś jeszcze pierwszego kroku...Nie otworzyłeś się na Miłość i na Przebaczenie...
Nie powiedziałeś: Ojcze żałuję za moje grzechy...chcę teraz upaść do Twoich stóp....
i przepraszać...pokutować...prosząc o łaskę przebaczenia...
A potem dziękować za to, czym mnie obdarzasz...swoimi wspaniałymi darami.
I najwspanialszym z Darów...Swoją Niepojętą Miłością.
By otrzymać przebaczenie, potrzeba wpierw uznać się za winnego...
Szczerze żałować i prosić o przebaczenie.
Innej drogi nie ma...
Potem pozostaje tylko przylgnąć do Chrystusa...
Wyznać miłość do Niego. Uznać Go swoim Jedynym Panem....
i powierzać mu wszystkie swoje sprawy...
Bądźmy pewni, że On nie opuści nas w potrzebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.

17 SIERPNIA 2018
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie obowiązkowe świętego Jacka, prezbitera
Dzisiejsze czytania: Ez 16, 1-15. 60. 63; Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6; Mt 19, 3-12

(Mt 19, 3-12) - Kliknij, aby przeczytać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o nierozerwalności małżeństwa...Jezus znów zostaje wystawiony na próbę przez faryzeuszy...Ci pytają Go: czy wolno oddalić żonę...
To takie pytanie ponadczasowe...dziś wielu mędrków poddaje te kwestie w wątpliwość...
Ba...mówi się nawet o anachroniczności instytucji małżeństwa....Lansuje się różne erzace...
wolne związki...partnerstwo...homoseksualizm...I chce się nam wmówić, że to normalne...

Według socjologów co trzecia...(a według niektórych nawet i co druga) para się rozwodzi...
dziś przyczyny są absurdalne: bo już się nie kochamy...wypaliło się...uczucie odeszło...
Jakby miłość była czymś podobnym do bólu głowy...dziś jest - jutro nie...

Jezus zaś powołuje się na Księgę Rodzaju, w której jest napisane: Co Bóg złączył, człowiek niec…

Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

22 LIPCA 2018
Niedziela XVI tygodnia okresu zwykłego
Dzisiejsze czytania: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34

(Mk 6, 30-34) - Kliknij, aby przeczytać.


Dziś w Ewangelii naszą uwagę przykuwa zalecenie Jezusa:  Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Ale zobaczmy cały fragment...

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Apostołowie wracają ze swojej misji...i opowiadają o wszystkim, co zdziałali...
To naturalne, że chcą się dzielić tym, co przeżyli...Tym, co widzieli...tym, jakie sukcesy misyjne osiągnęli.
Jezus poleca im odpocząć: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. To zdanie jest dla mnie kluczem do rozważania...Zwłaszcza w dzisiejszych czasach...
Widzimy na co dzień, jak świat zwariował...pracoholizm dotyka wielu ludzi...
A inni? Inni są zmuszeni do dłu…

Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!

7 SIERPNIA 2018
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego
wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego
Dzisiejsze czytania: Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22; Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23; Mt 14, 22-36

(Mt 14, 22-36) - Kliknij, aby przeczytać.

Jezus kroczy po jeziorze...to wydarzenie pierwszoplanowe w dzisiejszej Ewangelii.
Uczniowie widząc Go, myślą, że to zjawa, ale Jezus uspokaja ich...Odwagi! To ja jestem...
Nie bójcie...my również mamy często takie sytuacje...Mrok, burza...nasza duchowa łódź miotana jest falami, wiatry przeciwne wieją...a my nie wiemy, co dalej...
I wtedy zjawia się Jezus...łamiąc standardy...przychodzi po jeziorze...
może i nam wydawać się, że to zjawa...że wydaje nam się...ale to On...i zapewnia nas o tym mówiąc każdemu z nas: Nie bój się! To Ja...Ja jestem z Tobą...i zawsze będę...
nawet w najmroczniejszej godzinie będę stać obok...i przyjdę ci z pomocą...

Piotr widząc Jezusa kroczącego po jeziorze mówi: Panie jeśli to Ty...każ mi przyjść do s…