Przejdź do głównej zawartości

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

Środa

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

Dzisiejsze czytania: Prz 8,22-35 lub Iz 2,2-5; Ps 48,2-3.9-11.13-15; Ga 4,4-7; Łk 1,28; J 2,1-11

(J 2,1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

W uroczystość NMP Częstochowskiej, w Ewangelii przeznaczonej na dzień dzisiejszy, czytam o weselu w Kanie Galilejskiej. Na wesele zaproszeni byli Jezus, uczniowie oraz Maryja. Mogłoby się wydawać, że nic nie zakłóci tego uroczystego dnia. Jednak staje się coś, co może narazić młodą parę na wstyd...brakuje wina...Wtedy zaczyna działać Matka Jezusa...jej interwencja przyczynia się do tego, że wesele zostaje uratowane...Ten pierwszy cud, którego dokonuje Jezus, to nie jest jakieś spektakularne uzdrowienie, czy wskrzeszenie...Ale właśnie cud w Kanie.

Jezus nie chciał, by młodzi małżonkowie spalili się ze wstydu, z powodu wpadki z winem.
Wesele u Żydów trwało kilka dni, zaproszona na nie była cała wioska, ludzie zwykle zadłużali się, by wyprawić taką ucztę. Gdyby w czasie takiej imprezy zabrakło jedzenia albo picia, rodzina narażała się na utratę honoru w oczach wszystkich współziomków. Jezus ratuje zatem młodą rodzinę od katastrofy już na starcie ich wspólnego życia...Daje im kilkaset litrów wina, lepszej jakości niż mieli dotychczas. Jedna miara to ok 40 litrów...2 - 3 miar to 80 - 120 litrów. Pomnóżmy to przez 6 stągwi kamiennych...wychodzi od 400 - 700 litrów wina. Najlepszego wina, jakiego mogli się napić biesiadnicy.

Czego uczy nas ta przypowieść? Jezus nigdy nie dopuści byśmy zostali narażeni na utratę honoru.
Nie pozwoli na to, żebyśmy się spalili ze wstydu...On zna nasze potrzeby, musimy tylko do Niego się zwrócić. Kiedy wydaje nam się, że czegoś nam w życiu brakuje, że znajdujemy się na krawędzi, że nasze życie traci swój smak...Że w naszym życiu duchowym zamiast szlachetnego wina, popijamy niskiej jakości trunki za 3,50. Zaprośmy Jezusa do swojego życia...wezwijmy Go na pomoc. On chce dla nas jak najlepiej...On przygotował dla nas same niespodzianki...
Będziemy zaskoczeni tym, że kiedy Jezus zacznie przemieniać wodę naszej codzienności w wytrawne wino, będzie to najlepsze wino na świecie...i będzie go w nadmiarze...
Hojność Jezusa jest niesamowita....On jest hojny do szaleństwa...

Warto zauważyć jeszcze jedną rzecz...istotną rolę w tym cudzie odegrała Maryja - Matka Jezusa.
Ona nie stała w kącie, jak szara myszka...nie była jednym z biesiadników, zajęta tylko tym, by się napić i najeść...Była ważną osobą na tej imprezie...doglądała wszystkiego.Być może to ona organizowała przyjęcie weselne.Inaczej nie dowiedziała by się o tym, że brakuje wina i nie mogłaby zainterweniować u Jezusa. I Jezus nie mógłby dokonać tego cudu.
Ten fakt uczy nas jeszcze jednego...
Kiedy jest nam źle, kiedy nie radzimy sobie w życiu, gdy przygniatają nas trudy dnia codziennego
 - mamy Pośredniczkę u Boga, która będzie się za nami wstawiać. To Maryja...Często nie doceniamy Jej roli... Często być może lekceważymy...
A to Ona wstawia się za nami u Syna...Tak jak wstawiła się za młodą parą na weselu w Kanie...

Dziś Jej święto...NMP Częstochowskiej...Maryja w swoim obrazie na Jasnej Górze jest z nami od setek lat. I przed tym cudownym obrazem tysiące ludzi wyprosiło sobie liczne łaski...
Świadczą o tym choćby wota, którymi przyozdobione są ściany kaplicy...Ale Maryja w tym konkretnym wizerunku czczona jest jeszcze z jednego powodu...Jest patronką naszej ojczyzny.
Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej jest dla nas - Polaków tak samo ważny jak flaga, godło i hymn. Wrósł w naszą tradycję i kulturę...
To dobrze...ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby Maryja w swoim Częstochowskim Wizerunku była naprawdę naszą królową i Panią a nie tylko religijno - patriotycznym symbolem. Nawoływał do tego przed blisko sześćdziesięciu laty prymas Wyszyński...i to nawoływanie jest ciągle aktualne.
Dziś przypomnieliśmy je sobie poprzez odnowienie Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego.
W tych ślubach biskupi polscy poświęcali Maryi wszystko, co związane z naszą ojczyzną,
Rodziny, miejsca pracy, wszystkie rzeczywistości, w których się obracamy...
W ślubach kładziono również nacisk na wartości, o które trzeba walczyć: nierozerwalność małżeństwa, ochronę życia poczętego, godną pracę i płacę...Treść, mimo upływu lat, wciąż mocno uderza w nasze serca i sumienia, skłaniając do zadania sobie pytania: Czy wypełniam te śluby?
Czy jeszcze muszę nad tym popracować? Warto robić sobie rachunek sumienia w kontekście osobistym, ale i społecznym...Bo kiedy oddajemy wszystkie swoje sprawy pod opiekę Maryi, możemy być pewni, że Ona zadziała, tak jak w Kanie Galilejskiej....
Kiedy - tak jak w Jasnogórskich Ślubach - oddamy pod Jej opiekę wszystkie nasze rzeczywistości, kiedy ofiarujemy Jej naszą pracę, naszą naukę...kiedy poświęcimy Jej nasze miasta i wioski...oraz ojczyznę...bądźmy pewni, że dokona się cud...
I woda codzienności zmieni się w wino...bo przez Maryję cudów dokonywać będzie sam Jezus.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: Kpł 19,1-2.11-18; Ps 19,8-10.15; 2 Kor 6,2b; Mt 25,31-46
(Mt 25,31-46) Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub n…

Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali

V niedziela wielkanocnaDzisiejsze czytania: Dz 14,21-27; Ps 145,8-13; Ap 21,1-5a; J 13,34; J 13,31-33a.34-35
(J 13,31-33a.34-35) Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.

Nowe przykazanie...miłość wzajemna...Co takiego nowego jest w tym przykazaniu?
Nowość przykazania miłości polega na tym, że jest to miłość na Jego wzór, miłość do końca, bez żadnych ograniczeń i warunków wstępnych. Miłość Boża to podstawa naszego głoszenia...To pierwszy punkt kerygmatu. Bóg kocha nas bezgranicznie...bezwarunkowo...
Kiedy Jezus d…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…