Przejdź do głównej zawartości

Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek

Wspomnienie św. Andrzeja Świerada i Benedykta

Dzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1

(Mt 10,34-11,1)


Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić [Ewangelię] w ich miastach.


Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się mocnym zdaniem...Mógłbym powiedzieć nawet: niepokojącym... Jezus mówi:  Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Zaraz - można pomyśleć - przecież mówimy o Jezusie: Książę Pokoju... A On sam mówi, że nie przyszedł na ziemię po to by przynieść pokój, ale miecz? O co chodzi? Dlaczego miecz? Przecież Jezus przyniósł nam zbawienie...dlaczego zatem mowa jest o mieczu? A dalej jest jeszcze gorzej...spójrzmy:  Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. To zdanie wywołuje jeszcze większy niepokój...Jezus przyszedł by stworzyć podziały w rodzinie? By wprowadzić nieprzyjaźń między braćmi? między rodzicami a dziećmi itp? Chciałoby się powiedzieć: trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać...Następne zdania z fragmentu dzisiejszej Ewangelii wyjaśniają wszystko.

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Mamy tu kilka zdań...ale wszystkie one korespondują z tym, co powiedziane wyżej...Jezus przyszedł przynieść miecz...By oddzielić rzeczywistość "tego świata" od rzeczywistości "królestwa Bożego"...A te dwie rzeczywistości są tak różne od siebie, że powodują konflikt...
Powodują wojnę...walkę duchową...Pójście za Chrystusem powoduje niezrozumienie otoczenia...i to w najlepszym wypadku...Przyznanie się do Jezusa powoduje wściekłość...i to czasem nawet ze strony najbliższych...Chrześcijaństwo nie jest religią dla "grzecznych dzieci"...to mówi nam dziś Jezus...

Skoro On przyszedł przynieść miecz...a więc konfrontację...może nawet wojnę...
To znaczy, że każdy z nas...uznając Jezusa za Pana i Zbawiciela...trafia w sam środek wojny.
Walki duchowej...Jezus nie pozostawia złudzeń: kto kocha ojca, matkę...syna, córkę bardziej niż Mnie nie jest Mnie godzien...Można spytać: czy Jezus każe nam wybierać między Nim a rodziną? Tak i nie zarazem...Bo oczywiste jest, że żyjemy w pewnej rzeczywistości...Mamy swoje rodziny, jesteśmy odpowiedzialni za swoją rodzinę...Ale trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: Kogo stawiam w centrum swojego życia? Czy moim Panem jest Chrystus...czy moim panem jest rodzina?
Bo OK...rodzina jest ważna, ale kiedy staje się naszym bożkiem, wtedy następuje pewne spięcie...
I o tym mówi Jezus...

Więc przeanalizujmy fakty jeszcze raz. Świat nie będzie nas głaskać za to, że jesteśmy uczniami Jezusa. Radykalne opowiedzenie się po Jego stronie, spowoduje w naszym życiu konflikt...
Konflikt tak daleko idący, że nawet w rodzinie nie będzie spokojnie...
Dlatego...idąc za Chrystusem trzeba postawić Go zdecydowanie na pierwszym miejscu...
Nie można być przywiązanym do "tego świata"...owszem rodzina jest ważna, relacje są ważne...
ale przede wszystkim ważny jest Jezus...i kiedy spychamy Go na dalszy plan...nawet ze szlachetnych pobudek...To prawda o nas jest brutalna: nie jesteśmy godni miana Jego uczniów...

no i oczywiście nie można być przywiązanym do własnego życia...bo: Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. No właśnie...kochasz swoje życie, starasz się o to by przeżywać je na "wysokim standardzie"... przeceniasz swoje życie nad wszystko? wiedz, że je stracisz...Ale kiedy stracisz swoje życia dla imienia Chrystusa...zachowasz je...Na co/na Kogo...więc stawiasz...??? Na Jezusa czy na cokolwiek innego?

No i jeszcze jedna myśl w tym fragmencie: Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Iść za Jezusem = brać swój krzyż...Jeżeli chcesz iść za Nim bez krzyża...a więc bez cierpienia, bez wyrzeczenia...to lepiej jakbyś nie szedł wcale...A jeżeli myślisz, że można pójść za Nim i mieć święty spokój i sielankę...to jesteś w wielkim błędzie...(Jezus rozwiewa to już w pierwszym zdaniu dzisiejszej Ewangelii)

Ale we fragmencie na dziś jest też mowa o stosunku świata do uczniów...oczywiście na początku była mowa o tym, że pójście za Chrystusem wiąże się z rzeczywistością konfliktu...z rzeczywistością miecza... z rzeczywistością poróżnienia między członkami rodziny...Ale jest też druga strona... Tą drugą stroną są ludzie, którzy przyjmują uczniów...którzy chcą słuchać Dobrej Nowiny... Dla nich są dobre wieści... Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Przyjmowanie uczniów jest przyjmowaniem Chrystusa...To pierwsza ważna sprawa...A ten kto nam pomoże w potrzebie ze względu na to, że jesteśmy Jego uczniami...nie utraci swej nagrody...To ważne nie tylko dla nas, ale i dla tych, do których się udamy...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.

18 LISTOPADA 2018
Niedziela
Niedziela XXXIII tygodnia okresu zwykłego
Czytania: (Dn 12,1-3); (Ps 16,518.9-10.11); (Hbr 10,11-14.18); (Łk 21,36); (Mk 13,24-32);

(Mk 13,24-32) - Kliknij, aby przeczytać.

Koniec świata...Wielu z nas pewnie zastanawia się nad tym kiedy nastąpi i jak to będzie...
Twórcy filmów katastroficznych prześcigają się w snuciu wizji totalnej katastrofy...
Różnej maści sekty wieszczą rychłe nadejście apokalipsy...
A i Piśmie Świętym czytamy o Tych Dniach...
Dzisiejsze czytania szczególną uwagę zwracają na koniec świata...

Możemy się zastanawiać teraz...Czy końca świata należy się bać?
Czy lęk przed nim jest zasadny...Skoro jako ludzie wierzący - uczniowie Chrystusa powinniśmy z utęsknieniem czekać na Jego powtórne przyjście...powinniśmy wołać Marana Tha.
Dlaczego jednak tak nie jest?  Trudno powiedzieć...może wiąże się to z naszym przywiązaniem do naszej rzeczywistości...kochamy nasze małe tu i teraz...Boimy się stracić to...

Ale przecież Jezus mówi: Kto kocha swoje…

Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą.

24 LISTOPADA 2018
Sobota
Sobota XXXIII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie obowiązkowe świętych męczenników Andrzeja Dung - Lac, prezbitera i Towarzyszy
Czytania: (Ap 11,4-12); (Ps 144,1a i 2bc.9-10); (2 Tm 1,10b); (Łk 20,27-40);

(Łk 20,27-40) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus rozmawia z saduceuszami...
Byli oni jednym ze stronnictw wśród kapłanów judaizmu...Z Ewangelii wiemy o nich tyle, że nie wierzyli w zmartwychwstanie. Według informacji historycznych byli związani z rodem Sadoka i jako stronnictwo religijno-polityczne wyłonili się ok II w p.n.e. Opierali się na dosłownym tłumaczeniu Biblii, odrzucali zaś tradycję ustną. Poza odrzucaniem dogmatów o zmartwychwstaniu ciał nie rozwijali koncepcji masjańskiej.
Tyle jeśli chodzi o definicję...i umiejscowienie w historii saduceuszów.

Zatem widzimy przedstawicieli tego stronnictwa w rozmowie z Jezusem...
Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny…

W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie.

16 LISTOPADA 2018
Piątek
Piątek XXXII tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne świętej Małgorzaty Szkockiej
Czytania: (2 J 4-9); (Ps 119,1-2.10-11.17-18); (Mt 24,42a.44); (Łk 17,26-37);

(Łk 17,26-37) - Kliknij, aby przeczytać.

W dzisiejszym fragmencie z Ewangelii Jezus kontynuuje wątek przyjścia Królestwa Bożego - dnia paruzji.
W swojej przypowieści przybliża historie potopu i zniszczenia Sodomy. W tamtych dwóch historiach ludzie żyli swoim życiem, nie zdając sobie sprawy, że to mogą być ostatnie chwile ich życia...

Do czasu aż Noe wszedł do Arki a Lot wyszedł z Sodomy...wtedy nastąpiły kataklizmy, które wygubiły wszystkich. Tak samo będzie w Dniu Pańskim.  W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota.

Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie…