Przejdź do głównej zawartości

Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu.

Poniedziałek

Dzisiejsze czytania: Rdz 4,1-15.25; Ps 50,1.8.16-17.20-21; Hbr 4,12; Mk 8,11-13

(Mk 8,11-13)
Nadeszli faryzeusze i zaczęli rozprawiać z Nim, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu. I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Faryzeusze domagają się znaku od Jezusa. Czyż nie jest to znajomy obrazek? Ciągłe szukanie potwierdzenia tego, że Bóg działa, że Jezus jest Mesjaszem... A przecież Jezus dał tak wiele znaków. Tyle cudów dokonał... Zatem czego więcej chcieli jeszcze faryzeusze? Oczekiwali nadzwyczajnego zjawiska, które by jednoznacznie udowodniło, że Jezus jest Mesjaszem. Tymczasem Jezus mówi: nie będzie żadnego znaku. Nie będzie żadnego spektaklu, w którym udowodnię, że jestem Mesjaszem. Ponieważ tutaj nie chodzi o pewność, ale o wiarę... Oczywistość oznacza zanik wiary. Nie polegamy już wtedy tylko na czyimiś zapewnieniu, ale widzimy na własne oczy, doświadczamy czegoś na własnej skórze.
Wiara nie jest prostą pewnością czy wiedzą. Nie da się jej udowodnić. Gdyby tak było, to przestałaby być wiarą. To żądanie ze strony nauczycieli Izraela przypomina kuszenie na pustyni. Udowodnij, że jesteś Mesjaszem... Zrób coś takiego, że przekonamy się o prawdzie. Jezus tak, jak sprzeciwił się szatanowi, tak samo sprzeciwia się faryzeuszom. Mówi wprost: Żaden znak nie będzie dany temu plemieniu.

My również nosimy w sobie taką potrzebę wiedzy. Szukamy namacalnego dowodu. Lubimy wiedzieć co i jak... znać przyczyny i skutki. Mieć pewność. Jednak, jak zauważyłem wcześniej, takie szukanie dowodów, pewności itp. stoi w sprzeczności z wiarą i zaufaniem. I nie dotyczy to tylko relacji z Bogiem.
Bo jeśli nie ufamy sobie nawzajem w naszych ludzkich relacjach, nie wierzymy sobie, to nie możemy zbudować żadnej trwałej więzi. Relacje między osobami buduje się nie na pewności, ale na zaufaniu i wierze. Jeżeli ktoś domaga się pewności, to po pierwsze nigdy jej nie osiągnie, po drugie zaś nigdy nie dojdzie do prawdziwej więzi miłości. A właśnie takiej więzi pragnie od nas Bóg.

I choć Jezus mówi, że żaden znak nie będzie dany temu pokoleniu, to jednak daje znak. Tym znakiem jest miłość, która zaprowadzi Jezusa na krzyż. Miłości nie da się udowodnić. Można ją zobaczyć w czynach i postawie drugiego. W szczególności w jego ofiarności. Jezus dał nam wszystkim znak, jakim jest Jego miłość. Jednak by go rozpoznać, musimy otworzyć się na prawdę. 
 Prawdę o nas samych - grzesznikach.
I prawdę o Jezusie Chrystusie - Jedynym Panu i Zbawicielu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew.

Poniedziałek Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczennikówDzisiejsze czytania: 1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Ewangelia dnia odnosi się do wspom…

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

PoniedziałekDzisiejsze czytania: 1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56
(Łk 1,46-56) Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.  Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.  Oto bowiem błogosławić mnie będą  odtąd wszystkie pokolenia,  gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.  Święte jest Jego imię  a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia  [zachowuje] dla tych, co się Go boją.  On przejawia moc ramienia swego,  rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.  Strąca władców z tronu,  a wywyższa pokornych.  Głodnych nasyca dobrami,  a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom  na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.  Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Magnificat...Modlitwa Maryi, która modli się pod natchnieniem Ducha Świętego... To jedyny tekst modlitwy, jaką wypowiada Maryja na kartach Biblii.. Ale mimo to jest w tym tekście coś…

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2020
Czwartek
Czwartek - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);



Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?

Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba. Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...

Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. To ważna wskazówka i dla nas…