Przejdź do głównej zawartości

Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie.

Piątek

Święto św. Jakuba Apostoła

 Dzisiejsze czytania: 2 Kor 4,7-15; Ps 126,1-6; J 15,16; Mt 20,20-28.

(Mt 20,20-28)
Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: Czego pragniesz? Rzekła Mu: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? Odpowiedzieli Mu: Możemy. On rzekł do nich: Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Na co dziś trzeba zwrócić uwagę w Ewangelii? Ja w tym fragmencie dostrzegam kilka problemów.
Ale od początku. Do Jezusa przychodzi matka synów Zebedeusza. Zaskakuję mnie to, że to ona prosi Jezusa o to by synowie zasiadali po Jego prawej i lewej stronie...Co ja tutaj widzę? Myślę, że troskę.
Nie było przecież w tej prośbie nic złego...przynajmniej matka Jakuba i Jana nie miała złych intencji.
Ona chciała dla swoich synów jak najlepiej...Chciała by byli wyróżnieni...Dlatego przychodzi do Jezusa ze swoją szczególną prośbą. Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Która matka nie chciałaby jak najlepiej dla swoich synów...
Myślę, że moja czy Twoja matka postąpiłaby podobnie...chciałby by ukochany syn był szczęśliwym, by mu się dobrze wiodło...by nie miał w życiu tylu trosk...

W prostocie swojego serca uznała, że Jezus - Mesjasz pomoże "ustawić się" jej synom...w Królestwie, które będzie tworzyć. Oczywiście wynikało to z błędnego pojmowania roli Jezusa...dlatego też odpowiadając Jezus mówi:  Nie wiecie, o co prosicie. 

Warto jednak zauważyć, że ze strony Jezusa nie ma cienia krytyki...On nie mówi: Co wy sobie wyobrażacie? Jak możecie z takimi prośbami do mnie przychodzić...jesteście bezczelni...wstydźcie się.
Jezus ze spokojem odpowiada: Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował. 
To nie Jezus decyduje o tym, kto zasiądzie po prawicy i lewicy...To przygotował Ojciec...Oczywiście by zasiąść w chwale...trzeba doświadczyć tego, co Jezus...pić z Jego kielicha...to naturalna kolej rzeczy na drodze ucznia...Pamiętajmy jednak o jednym: Jezus nie krytykuje...Nie odtrąca synów Zebedeusza z powodu ich pytania...Zatem i my nie powinniśmy nikogo krytykować czy wyśmiewać z powodu jego ambicji czy marzeń.

Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. Jezus nie krytykował ani nie odtrącał...ale inni uczniowie już tak...To takie ludzkie...Myślę, że każdy z nich w głębi serca marzył o tym samym, ale to Jan z Jakubem "mieli czelność" zapytać o to głośno...A gdy Jezus powiedział, że to nie On decyduje kto zasiądzie po prawicy i lewicy...zaczęli się oburzać...W naszym życiu też coś takiego się zdarza.
Nie umiemy odpowiedzieć na jakieś pytanie, ale ktoś inny odpowiada źle...a my mamy ubaw...(choć prawdopodobnie gdybyśmy mieli odpowiedzieć sytuacja byłaby podobna) Kiedy ktoś inny robi coś źle, pierwsi krytykujemy, ale jednocześnie sami się za to nie weźmiemy. Nie podoba nam się kiedy inni podlizują się przełożonym, ale sami chcielibyśmy być z nimi w dobrych relacjach...

A może po prostu oburzamy się na innych, bo inni też się oburzają...i nie możemy przecież wygłupić się i jako jedyni stanąć w czyjeś obronie...poprzeć jakąś inicjatywę itp.

Oburzenie uczniów to mechanizm projekcji...przerzucenie winy na innych...na synów Zebedeusza...
Bo jak oni mogli o takie rzeczy pytać...jak oni mogli uważać się za kogoś lepszego niż my...
To również problem...równanie w dół...bo dlaczego ktoś ma być lepszy od nas...

Jezus zauważa to...i daje lekcję uczniom: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Na początku Jezus przywołuje postępowanie władców ziemskich. Pokazuje jak wygląda ludzka władza...Ludzka władza = ucisk. Władza w ludzkim rozumieniu to dominacja nad słabszymi...i tak postępowało wielu królów...tak dziś postępuje wielu współczesnych polityków. Jezus przeciwstawia to ujęcie władzy - ludzkie...z duchowym ujęciem władzy.

Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Kto chce być wielkim, niech będzie sługą...No to jest ujęcie zupełnie niekompatybilne z tym, co mówi świat. Przecież władza to panowanie...nie służba...We władzy chodzi o to by rządzić...Tymczasem Jezus mówi takiemu ujęciu: NIE.
Bo przecież On - Boży Syn...-stał się jednym z nas...i przyszedł po to aby służyć...aby nas zbawić...

Dlatego my powinniśmy w podobny sposób podchodzić do władzy...
I nie chodzi o to by władzę odrzucać...by władzy nie pragnąć...
Bo nie ma nic złego w tym, że chcemy być wielcy...
Wielu z nas ma zdolności przywódcze...Ale właśnie o to chodzi by zmienić spojrzenie...

By nie patrzeć na władzę jak na sposób "ustawienia się" w życiu...
ale jako na odpowiedzialność...jako na posługę innym...
i takimi przywódcami pragnijmy być...
Potrafiącymi służyć. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.

Sobota Uroczystość św. Apostołów Piotra i PawłaDzisiejsze czytania: Dz 12,1-11; Ps 34,2-9; 2 Tm 4,6-9.17-18; Mt 16,18; Mt 16,13-19
(2 Tm 4,6-9.17-18) Najmilszy: Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Kilka ważnych prawd od św. Pawła - W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Paweł ma świadomość, że jego misja była "dobrymi zawodami"…

Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony.

17 LISTOPADA 2019
Niedziela
Niedziela - Niedziela zwykła
Czytania: (Ml 3,19-20a); (Ps 98 (97), 5-6. 7-8. 9); (2 Tes 3,7-12); Aklamacja (Łk 21,28); (Łk 21,5-19);


Kilka myśli w związku z dzisiejszym tekstem:

1. Żydzi podziwiają świątynię. Mówią, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami.
My również podziwiamy nasze świątynie. I słusznie...Kościoły - zwłaszcza te stare - są piękne.
Ale świątynia to nie tylko architektura...To nie tylko mury. Jezus wypowiada proroctwo.
Wskazuje, że ze świątyni nie zostanie "kamień na kamieniu". Rzymianie burzą świątynię w roku 70.
Jednak w wypowiedzi Jezusa jest coś więcej...To echo rozmowy z Samarytanką, kiedy to Chrystus mówi, że prawdziwi czciciele będą oddawać chwałę Bogu w "Duchu i w prawdzie". Mury świątyni można zwalić.
Kościół można przerobić na kino albo na magazyn (jak działo się w Rosji Sowieckiej). Ale duchowej świątyni nie można zniszczyć. To obiecał Jezus mówiąc: "bramy piekielne go (Kościoła) nie przemogą&q…

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.

06 LISTOPADA 2019
Środa
Środa - wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes
Czytania: (Rz 13, 8-10); (Ps 112 (111), 1-2. 4-5. 9); Aklamacja (1 P 4, 14); (Łk 14, 25-33);



Dzisiejszy fragment Ewangelii może zaskakiwać. Przynajmniej pierwsze zdanie...
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Zatem jak to jest? Jezus, który ciągle uczy miłości, zachęca do nienawiści? I to do najbliższych? Wyjaśnienie pojawia się dopiero na końcu...
.Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

No dobrze...wyrzec się wszystkiego...ale przecież to oznaczałoby porzucenie dotychczasowego życia...
zostawienie bliskich...i pójście w nieznane...Czy tego chce Jezus?
Byśmy wszyscy porzucili rodziny, przyjaciół, pracę...i poświęcili się głoszeniu?
Myślę, że chodzi o coś innego...

Jezus mówi tu o priorytetach...o tym...co ważne i co ważniejsze...
Chodzi o to by …