Przejdź do głównej zawartości

Ty jesteś Mesjasz.

Czwartek
 Dzisiejsze czytania: Jk 2,1-9; Ps 34,2-7; J 6,63b.68c; Mk 8,27-33




(Mk 8,27-33)
Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: Za kogo uważają Mnie ludzie? 
Oni Mu odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. On ich zapytał: A wy za kogo mnie uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś Mesjasz. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów
i uczonych w Piśmie; że będzie zabity,
ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.

Jezus zadaje dziś uczniom jedno z najważniejszych pytań. Kim On dla nich jest? Za kogo Go uważają?
Ale najpierw pada pytanie o innych... Co mówią o Nim ludzie? No i w pierwszym przypadku jest łatwo.
O innych można mówić godzinami... Bo przecież to takie bezpieczne. Powtarzać to, co myślą inni.
Uczniowie zatem z łatwością zdają relację Jezusowi. Oni Mu odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. Inni mają różne zdania. A uczniowie znają prawie każde z nich. Stają się dla Jezusa pracownikami ośrodka badania opinii publicznej. Dziś pewnie powiedzieliby coś w tym stylu: 35% społeczeństwa uważa, że jesteś Janem Chrzcicielem, 25% uważa Cię za Eliasza, 15% za Jeremiasza, 10% za jakiegoś innego proroka. Dokładne dane statystyczne. Łatwo jest mówić o czymś za innych... w imieniu innych. Jakieś mniejszej lub większej grupy społecznej.

Ale prawdziwy problem pojawia się wraz z drugim pytaniem: A za kogo WY mnie uważacie?
Kim dla CIEBIE Jestem? No tak... wbrew pozorom wypowiadanie się w swoim własnym imieniu nie jest tak łatwe. Bo nie mówisz już za innych... Ale stajesz w prawdzie. Przedstawiasz SWOJE zdanie.
A my najbardziej na świecie boimy się wyrażać głośno swojego zdania. Łatwo schować się za tłumem.
Być jednym respondentów w sondzie. Gdy jednak mam stanąć na środku i powiedzieć publicznie: Ja ...
uważam, że... wtedy robi się niebezpiecznie. Czasem to nasze "inne zdanie" może narazić nas na ostracyzm.
Bo przecież nie myślę "jak wszyscy". Dlatego na pytanie Jezusa uczniowie milczą, nie potrafią znaleźć odpowiedzi. Dopiero Piotr wyznaje publicznie: Ty jesteś Mesjasz.

To wyznanie wymagało odwagi... Ale - jak czytamy w relacji innych ewangelistów - Piotr nie powiedział tego tak sam z siebie. Jezus odpowiada mu: Ciało i krew nie objawiły Ci tego. A apostoł Paweł napisze: Nikt bez pomocy Ducha Świętego nie powie: Panem jest Jezus. Głośne, publiczne wyznanie: Jezus jest Mesjaszem to nie tylko akt odwagi. To posłuszeństwo Duchowi Świętemu. Pójście za Jego natchnieniem.

Zastanawiające jest jednak to, co dzieje się potem: I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Jezus zaraz po wyznaniu Piotra, zaczyna mówić o swojej męce. Nie wiem, co musiało w takim momencie rodzić się w sercach uczniów. Oto zostaje ujawniona wspaniała prawda o ich Nauczycielu. Jest on zapowiadanym Mesjaszem, który ma wybawić Naród Wybrany... a On mówi o tym, że będzie cierpieć? Że zostanie zabity? Przecież takie coś nie może się wydarzyć... Nie Mesjaszowi...

Reakcja Piotra wydaje się być naturalna w takiej chwili: Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać.  To ludzka reakcja. Człowiek nie dopuszcza do siebie myśli o cierpieniu i śmierci. Przynajmniej nikt z nas dobrowolnie nie godziłby się na cierpienie i śmierć. Wszyscy dążymy do szczęścia, do pozytywnych odczuć, do dobrych emocji. Ale nigdy nie zapowiadamy na głos: będę cierpieć...
Odpowiedź Jezusa na pierwszy rzut oka może przerażać, bulwersować... Ale spójrzmy głębiej na nią:
Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.

W kontekście wyznania: Ty jesteś Mesjasz... słowa Zejdź mi z oczu, szatanie, nabierają znaczenia.
Piotr idąc za głosem Ducha Świętego wyznaje swoją wiarę w Jezusa, ale kiedy mówi: nigdy nie spotka Cię męka, nie będziesz cierpieć, nie umrzesz... przecież jesteś Mesjaszem.... te słowa płyną z zupełnie innego ducha. To natchnienia ducha tego świata... To też pokusa by odrzucić cierpienie, by odrzucić drogę do zbawienia. W wypowiedzi Piotra widzimy zderzenie natchnień Ducha Świętego i natchnień, które podsyła nam szatan. Widzimy, że ta walka duchowa jest realna. I od wyznania wiary w Jezusa,
do zaprzeczenia sensowi Jego męki i śmierci może być tylko jeden krok.
Pamiętajmy o tym... Mesjasz nie przyszedł na świat po to, by odnosić sukcesy...
Ale po to by przez swoje całkowite poniżenie... mękę... i śmierć... przynieść nam zbawienie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…