Przejdź do głównej zawartości

Jest już ostatnia godzina.

Wtorek

Siódmy dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego

 Dzisiejsze czytania: 1 J 2,18-21; Ps 96,1-2.11-13; J 1,14.12; J 1,1-18

(1 J 2,18-21)
Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.

W ostatni dzień roku Słowo Boże na dziś przypomina nam, że  jest już ostatnia godzina.
Św. Jan pisze: , Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Antychryst czyli Anty Chrystus...
Jan stwierdza wyraźnie, że pojawiło się wielu Antychrystów...
Słowa te wydają się ponadczasowe...ale obecnie widzimy niespotykany wcześniej atak na Kościół.
Bezczeszczenie świętości w imię sztuki...lub w imię bliżej nieokreślonych interesów...
Tylko w ostatnich dniach doszło do co najmniej kilku aktów profanacji.
Ale to jest wierzchołek góry lodowej...bo przecież te wszystkie profanacje nie biorą się z powietrza...
Różnej maści media podsycają antychrześcijańskie nastroje...tropią rzekome afery itp.

św. Jan pisze: Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Tu wskazanie jest wyraźne...
Wyszli oni z nas...Czyli byli kiedyś wierzący...a przynajmniej za wierzących się mieli...
Może wychowali się w rodzinach, gdzie po prostu się wierzyło...A może to była wiara przekazywana tak po prostu...bez głębszej refleksji... lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami;
Nie byli z nas...Czyli nie byli autentycznie wierzący...nie byli prawdziwymi uczniami Chrystusa...
Owszem mieli jakąś wiedzę religijną wpojoną...mieli umiejętności...znali modlitwy...Ale nie przeniknęli do głębi serca tą wiarą...Wiara nie stała się ich powietrzem...A Chrystus nie stał się ich jedynym Panem.
 bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; Gdyby autentycznie przeżywali swoją wiarę i chcieli w niej wzrastać...i gdyby ta wiara była dla nich jak powietrze...nikt i nic nie skłoniłoby ich do odejścia...
A tak...troski tego świata...a może jakieś błędne doktryny filozoficzne czy religijne...zamąciły im w głowie...
A może po prostu chęć zdobycia rozgłosu...marzenie o wielkiej karierze...
Tak jak lider jednej z partii politycznych, który jeszcze kilka lat temu był wielkim konserwatystą.
Finansował nawet prawicowy tygodnik opinii...Ale gdy zawiał wiatr historii, on zmienił barwy i stał się czołowym antyklerykałem i lewicowcem...

Myślę, że wystarczy tych przemyśleń...dość pesymistycznych...
Jan kończy ten fragment słowami: Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi. Mamy namaszczenie od Świętego i jesteśmy napełnieni wiedzą.
Nie jest to wiedza wyuczona z podręczników, ale płynąca z natchnień Ducha Świętego...
Może warto zadbać by takie natchnienia często nam towarzyszyły...Byśmy potrafili rozróżniać prawdę od kłamstwa...I byśmy nie dali się omamić fałszywymi naukami...
Myślę, że to dobrze, iż takie ostrzeżenie pojawia się na koniec roku.

Warto ten Nowy Rok zacząć z pewną wiedzą...uzbrojeni w nią, wiemy co może nas czekać.
Że czasem Zło może się czaić pod pozorem dobra...Że pewne "nauki" mogą wydawać nam się atrakcyjne.
Ale nie wszystko, co mieni się tęczowymi barwami...jest naprawdę takie kolorowe...
I dlatego módlmy się o Dar Mądrości...

Abyśmy przeżyli ten kolejny rok jak najlepiej...
Wzrastając w swoim powołaniu, jakim jest bycie uczniem Chrystusa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

19 SIERPNIA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie dowolne św. Jana Eudesa, prezbitera
Czytania: (Sdz 2, 11-19); (Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44); Aklamacja (Mt 5, 3); (Mt 19, 16-22);

(Mt 19, 16-22) - Kliknij, aby przeczytać.

Wielu z nas zadaje sobie to pytanie...co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne...
Jezus daje do zrozumienia bogatemu młodzieńcowi, że czasem nie wystarczy być dobrym...
porządnym...sprawiedliwym...i w ogóle...takim "wzorem cnót"...
Bo często słyszy się...ja często słyszę od znajomych...wcale nie trzeba być wierzącym...
wystarczy być dobrym człowiekiem...szanować innych...pomagać ludziom...
Albo inaczej...ktoś mówi: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nikogo nie zgwałciłem...
Jestem porządny...nie kłamię...płacę podatki...mówię "dzień dobry" sąsiadom...chodzę w niedzielę do kościoła...w ogóle to całkiem miły ze mnie gość...
Ale Jezus zna nasze serca...i każdemu z nas mówi....jednego ci trzeba...
sprzedaj wszystko i za m…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…