Przejdź do głównej zawartości

Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym.

Wtorek

 Dzisiejsze czytania: Rz 12,5-16a; Ps 131,1-3; Mt 11,28; Łk 14,15-24

(Łk 14,15-24)
Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.

Jezus kolejny raz przedstawia obraz uczty...To piękny obrazek. Radość ze wspólnego biesiadowania z Bogiem. Nie jakaś "stonowana" radość, ale radość na maxa. W końcu na weselu nie ma ludzi smutnych.
Tym razem jednak przypowieść jest nieco inna...Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. To oczywiste...Jeżeli ktoś wyprawia wielką ucztę, zaprasza swoich znajomych, przyjaciół, krewnych...W pierwszej kolejności zawsze zaprasza się bliskich, bo...kogo innego?
Jak to się ma do prawdy o Bogu?
Bóg wyprawia wielką ucztę...I zaprasza swoich wybranych.
On nie chce by ktokolwiek był głodny, ale pragnie życia wiecznego, życia w pełni Chwały.
Bóg kocha mnie...kocha Ciebie...Jego Miłość...wielka...nieskończona...silniejsza od jakiejkolwiek ludzkiej miłości...niezawodna...pewna...Boża Miłość...Ona jest "daniem głównym" na uczcie w Królestwie Bożym.

czy zatem jesteśmy gotowi przyjąć zaproszenie?
w przypowieści było nieco inaczej...
Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu.

Zaproszeni na ucztę odrzucili ofertę...każdy miał swoją wymówkę...
Jezus pod tą analogią ukrył wszystkich faryzeuszy, uczonych w Prawie i im podobnych.
Ale to obraz ponadczasowy...i my możemy być tymi, którzy odrzucają ofertę Boga.
I tu widzę dwie grupy...Jedna z nich to ludzie samowystarczalni...Oni wychodzą z założenia, że nie potrzebują Boga, nie potrzebują zbawienia w Jezusie...po prostu radzą sobie sami...
Ich życie jest OK, dobrze się bawią...mają imprezę tu - na ziemi...po co im jakaś inna.

Jest też druga kategoria...To współcześni faryzeusze. W dużej mierze są to ludzie prawi, wierni Bożym Przykazaniom, Tradycji i w ogóle...ale jednocześnie tak bardzo uwikłali się w legalizm, że nie dostrzegają zaproszenia od Boga...są przekonani, że muszą zapracować na Bożą Miłość...że muszą się "wkupić w łaski" by zostać zbawionym. I czepiają się szczegółów, śledzą teorie spiskowe, doszukują się nadużyć liturgicznych itp. Bóg tymczasem kieruje do nich...i do wszystkich swoją ofertę.

Po prostu...trzeba ją tylko przyjąć...
A co jeśli powie się: Nie?


Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty. Bohater przypowieści - Pan, który przygotował ucztę - zarządził coś niespotykanego. Wyszedł poza schemat. Rozkazał sługom, by zaprosili obcych. Wszystkich ludzi, których spotkają. Mało tego...nakazał by wejść w zaułki miast...by wyjść na ulice...
To ważna myśl...zaułki i ulice kojarzą się z marginesem...niebezpiecznym towarzystwem.
Pan nakazuje by zaprosić wszystkich, których dzisiaj nazwalibyśmy "wykluczonymi społecznie".
Co ciekawe kiedy ci wszyscy ludzie przychodzą, nadal jest miejsce w domu...Pan nakazuje, by zapraszać dalej...bo dom musi być zapełniony.

Jest w tym fragmencie kilka ważnych prawd dla nas.
1. Bóg zaprasza każdego, bez wyjątku. Nie ma ludzi lepszych i gorszych.
2. Dla Boga szczególne miejsce zajmują ci, których inni odrzucili.
3. Bóg zachęca by każdy z nas szedł w "trudne miejsca", by tam mieszkający usłyszeli o Jego Uczcie.
4. W pierwszej kolejności zaproszenie kierowane jest do wiernych, ale jeśli oni odrzucają zaproszenie, staje się ono uniwersalne...
5. Na Bożej Uczcie nie zostają żadne puste krzesła. Ma być pełno gości...
Ma być nadmiar...

myślę, że wystarczy tyle myśli. Jasne zawsze można napisać więcej, ale każdy odnajdzie tu to, czego najbardziej potrzebuje...Jaka zatem jest Twoja odpowiedź na ofertę Boga?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!

09 STYCZNIA 2019
Środa
Środa I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Adriana z Canterbury, opata
Czytania: (1 J 4,11-18); (Ps 72,1-2,10-11,12-13); (1 Tm 3,16); (Mk 6,45-52);

(Mk 6,45-52) - Kliknij, aby przeczytać.

Zdaniem - kluczem dzisiejszego fragmentu jest "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"
A jak często my się boimy? Jak często pewne sprawy nas przerastają?  W takich oto sytuacjach przychodzi do nas Jezus...przychodzi łamiąc schematy....idzie krocząc po jeziorze naszego życia...Jak zachowujemy się w tej sytuacji? Krzyczymy tak jak apostołowie? Czy może cieszymy się na Jego widok?
Ale spójrzmy na tekst na dziś od początku: Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. To zdanie nakreśla nam sytuację po rozmnożeniu chleba...Jezus przynagla uczniów by wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go. On chce w tym czasie odprawić tłum...
Gdy rozstał się z nim…

Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

10 STYCZNIA 2019
Czwartek
Czwartek I tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne św. Grzegorza z Nyssy, biskupa i doktora Kościoła
Czytania: (1 J 4,19-5,4); (Ps 72,1-2,14 i 15bc,17); (Łk 4,18-19); (Łk 4,14-22a);

(Łk 4,14-22a) - Kliknij, aby przeczytać.

Dziś w Ewangelii słuchamy znajomego fragmentu. Mówi on o tym, jak Jezus przybywa do Nazaretu i w synagodze głosi naukę odnoszącą się do fragmentu proroctwa Izajasza.

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana".
Jest to oczywiście fragment o wiele dłuższego tekstu z 61 rozdziału Księgi Izajasza.

Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa. Właśnie dziś... teraz. Teraz dzieje się to, o czym kilka tysięcy lat temu pisał Izajasz. To proroctwo spełnia się w Mojej działalności. W tym, co już czynię, ale przede wszystkim w tym, co dopiero uczynię, kiedy nadejdzie …

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

25 GRUDNIA 2018
Wtorek
Uroczystość Narodzenia Pańskiego
Czytania: (Iz 52,7-10); (Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6); (Hbr 1,1-6); ; (J 1,1-18);

(J 1,1-18) - Kliknij, aby przeczytać.

W Boże Narodzenie wsłuchujemy się w prolog Ewangelii św. Jana:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało...
Wszystko się stało przez Słowo...Boże Słowo ma moc sprawczą...Kiedy czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju...kreśli się przed nami obraz stworzenia...Bóg mówi - świat powstaje...
Nasze słowa również mają moc sprawczą...oczywiście w sensie duchowym...emocjonalnym...
Dlatego warto byśmy często zważali na nasze słowa...bo językiem można narobić wiele szkód...

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Światłość w ciemności świeci...Światłość zawsze ma większą moc od ciemności...
Prawdę mówiąc z punktu widzenia fizyki ci…