Przejdź do głównej zawartości

Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?

Środa

 Dzisiejsze czytania: Rz 8,26-30; Ps 13,4-6; 2 Tes 2,14; Łk 13,22-30.

(Łk 13,22-30)
Jezus nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.

Nie ukrywam, że to dla mnie jeden z najbardziej "problematycznych" i "niepokojących" fragmentów Ewangelii. Pytanie o to, kto będzie zbawiony...ta wątpliwość...jest naturalna.
Często widzimy, że nasi bracia nie postępują, jak należy...czy wręcz jawnie sprzeciwiają się Bożemu Prawu. I boimy się o ich zbawienie...ale często patrzymy na siebie...i zastanawiamy się: czy jestem wystarczająco dobry, by osiągnąć zbawienie...

Jasne...Zbawienie mamy za darmo...Z łaski zostaliśmy zbawieni, ale to od nas zależy, czy przyjmiemy dane nam zbawienie - ten prezent - i jak je przyjmiemy. Naturalną odpowiedzią jest dobre życie, zgodne z Wolą Bożą...wiara i nawrócenie...Pójście drogą ucznia Chrystusa...To wszystko wydaje się oczywiste, przynajmniej dla człowieka, który mówi o sobie "jestem chrześcijaninem".

Ale to nie wszystko...Jezus daje konkretną wskazówkę: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Ciasne drzwi, trudniejsza droga...
Najogólniej mówiąc...to wybory, które nie są dyktowane kompromisem...Ale świadome decyzje, które wynikają z faktu, że Jezus jest naszym Panem. Człowiek, który mówi o sobie: jestem "uczniem Chrystusa" nie zostawia sobie furtek dla własnych interesów, bo OK...Słowo Boże mówi "tak i tak" no, ale nie popadajmy w przesadę...przecież czasy się zmieniły...i na pewno można lekko nagiąć "to i owo".

To nie jest droga ucznia...to wybieranie: szerokiej bramy...

A co mnie najbardziej niepokoi w tym tekście? Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Jest jeszcze inny fragment, gdzie Jezus mówi: "Panie w Twoje imię nauczaliśmy, wypędzaliśmy złe duchy...a Pan odpowie: nie znam was!"
Tak naprawdę samo słuchanie Jezusa....chodzenie za Nim...nie jest równoznaczne z przepustką do Nieba.
Nie wystarczy tylko za Nim chodzić...trzeba Go naśladować...żyć jak On...a nawet pójdę dalej w rozmyślaniach: stać się jak On...To jest ideał bycia uczniem...

Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Te słowa musiały przerazić żydów, którzy słuchali Jezusa...że oni - sprawiedliwi, członkowie Narodu Wybranego, mogą być odrzuceni przez Boga, a ich miejsce mogą zająć poganie...ci wszyscy, których oni skazywali na potępienie przez sam fakt przynależności do innych narodów...Tak samo może być z nami...i ta przestroga jest do mnie i do Ciebie.
Jeżeli nie będziemy w pełni uczniami Chrystusa, może się okazać, że ci wszyscy, których ma uważamy za "złych i niegodnych" wyprzedzą nas w drodze do Królestwa Niebieskiego...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

CzwartekDzisiejsze czytania: Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

(Łk 12,49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Wielu z nas myśli sobie, że życie chrześcijanina to sielanka...Chodzimy sobie do kościoła, modlimy się w swoich wspólnotach, śpiewamy "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam..." wznosimy ręce, klaszczemy...
i ogólnie jest atmosfera żywcem wyjęta z taniego landszaftu. Tymczasem to błędne myślenie, bo Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:  Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i j…

Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

19 SIERPNIA 2019
Poniedziałek
Poniedziałek - wspomnienie dowolne św. Jana Eudesa, prezbitera
Czytania: (Sdz 2, 11-19); (Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44); Aklamacja (Mt 5, 3); (Mt 19, 16-22);

(Mt 19, 16-22) - Kliknij, aby przeczytać.

Wielu z nas zadaje sobie to pytanie...co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne...
Jezus daje do zrozumienia bogatemu młodzieńcowi, że czasem nie wystarczy być dobrym...
porządnym...sprawiedliwym...i w ogóle...takim "wzorem cnót"...
Bo często słyszy się...ja często słyszę od znajomych...wcale nie trzeba być wierzącym...
wystarczy być dobrym człowiekiem...szanować innych...pomagać ludziom...
Albo inaczej...ktoś mówi: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nikogo nie zgwałciłem...
Jestem porządny...nie kłamię...płacę podatki...mówię "dzień dobry" sąsiadom...chodzę w niedzielę do kościoła...w ogóle to całkiem miły ze mnie gość...
Ale Jezus zna nasze serca...i każdemu z nas mówi....jednego ci trzeba...
sprzedaj wszystko i za m…

Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.

Poniedziałek Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora KościołaDzisiejsze czytania: Wj 1,8-14.22; Ps 124,1-8; Mt 10,40; Mt 10,34-11,1
(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tyc…